wtorek, 5 marca 2013

#info

Wszystkich zainteresowanych zapraszam na mojego nowego bloga: http://amyandtheboys69.blogspot.com/
Mam nadzieję, że to opowiadanie przypadnie wam do gustu.:)

     


Pozdrawiam Zosia:*

poniedziałek, 4 marca 2013

Epilog


- Babciu i co było dalej?- zapytała zaciekawiona pięcioletnia Nel
- Potem Alex wzięła ślub z Lou i mieli trójkę wspaniałych dzieci Tommiego, Lily i Edwarda.- rzekłam przytulając się do mojego męża
- Ale babciu moja mamusia na na imię Lily.- odparła mała
- Nel jeszcze nie zrozumiałaś to była historia o babci i o dziadku- wtrącił się piętnastoletni Luke
- To dziadek miał zespół?- zdziwiła się mała
- Tak kochanie, był czas kiedy grałem w zespole.- zaśmiał się Lou
- A co teraz się dzieję zresztą zespołu?- spytał wnuk
- Poczekajcie chwileczkę- rzekłam i udałam się do naszej sypialni.
Po chwili wróciłam z pudełkiem po butach, w którym miałam zdjęcia i pamiątki.
- Z tego co wiem to wszyscy się jakoś trzymają. Zayn po rozstaniu z Pierre poznał Jennifer i to ona okazała się tą jedyną, doczekali się 2 dzieci, a teraz mają 3 wspaniałych wnuków. Danielle i Liam pobrali się rok po naszym pamiętnym wypadzie nad jezioro. Krótko po ślubie urodziła się Julia, a dwa lata później Mike. Jak na razie nie mają wnuków, ale to tylko kwestia czasu. Harry dość długo szukał tej jedynej, ale znalazł ją. Razem z Abby doczekali się 3 dzieci i 5 wnuków. No i wujek Niall po wielu latach w końcu odważył się i zagadał do Demi. Wyszło mu to na dobre, bo mają 4 dzieci i 2 wnuków. - powiedział Lou pokazując fotografie zrobione przez naszych przyjaciół.
- To wujek Niall też należał do zespołu?- zdziwił się Luke
- Tak skarbie- opowiedział uśmiechnięty Lou
- A co śpiewaliście?- zapytała Nelka
Spojrzałam na Lou i wyciągnęłam z pudełka album TMH. W moim oku zakręciła się łezka. Zauważyłam, że Lou także próbuje powstrzymać łzy. Mała podeszła i wzięła ode mnie płytę, a jej brat włożył ją do odtwarzacza. Mój małżonek nakazał włączenie '' Little Things''. Gdy poleciały pierwsze dźwięki piosenki rozkleiłam się całkowicie. Tyle wspomnień związanych z tą piosenką.
- Babciu co się stało?- mała wdrapała się na moje kolana i przytuliła mnie mocno.
- Nic kochanie po prostu dawno tego nie słuchałam- odpowiedziałam ocierając łzy
- Komuś się zebrało na wspomnienia?- zaśmiała się Lily, która właśnie weszła do salonu
- Mamusiu, a ty wiesz, że dziadek miał zespół?- zapytała Nel
- Tak kochanie wiem- uśmiechnęła się blondynka
- Dlaczego nam nie powiedziałaś?- oburzył się Luke
- A wy skąd wiecie babcia wam powiedziała?- zapytała Lily ignorując wcześniejsze pytanie swojego syna, co wywołało u niego tzw. ''focha''
- Tak i opowiadała o wycieczce nad jezioro.- uśmiechnęła się mała
- Mamo mówiłam ci, żebyś im tego nie opowiadała.- rzekła moja córka zła
- Kochanie musimy się zbierać.- do salonu wszedł Jack, mąż Lily
- Już chwileczkę. Dzieci pożegnajcie się z babcią i dziadkiem.- rzekła blondynka
- A ja was spakuję.- dodała wychodząc
- Babciu możemy wziąć płytę dziadka?- zapytał Luke
- Oczywiście skarbie.- uśmiechnęłam się.
- Będę jej słuchała zawsze przed snem. - wyszczerzyła się Nel
- A kiedy nas odwiedzicie?- zapytał Lou ocierając łzy wzruszenia.
- W przyszły weekend.- powiedziała Lily
- Kocham cię babciu- rzekła mała tuląc mnie, a następnie to samo uczynił Luke
- Ciebie dziadku też- powiedziała tuląc Louis'a i tak samo zrobił jej brat
Nasza córka razem z wnukami udali się do samochodu, a my stojąc przy oknie, wtuleni siebie, byliśmy dumni z naszych dzieci i wnuków. Po tym jak odjechali wróciliśmy z Lou na kanapę. Mężczyzna wziął fotografię pięciu młodych chłopaków siedzących na schodach
- Boże jak ja tęsknie za tymi wariatami.- rzekł mój mąż patrząc na zdjęcie z X-Factor'a
- Kochanie, przecież widujemy się cały czas. Mieszkamy w tym samym mieście, ba nawet na tym samym osiedlu.- zaśmiałam się zbierając pamiątki do pudełka.
- Miśku, ale wiesz, że nie o to mi chodzi. Tęsknie za tymi czasami, za młodością, za wygłupami...- mówił Lou
- Wiem skarbie.- rzekłam całując go czule
- Kocham cię- powiedział mój mąż
- Ja ciebie też- odpowiedziałam wychodząc z salonu.

niedziela, 3 marca 2013

#INFO

Hej Robaczki ;**

Na początku dziękuję wszystkim, którzy odwiedzają mojego bloga i czytają moje wypociny. Szczególnie dziękuję tym, którzy komentują. Z racji tego, że jutro mam zamiar dodać Epilog chciałabym zadać pytanie.
Mam dylemat. Mam zamiar pisać kolejnego bloga, ale nie wiem czy ma on zawierać opowiadanie czy imaginy? Dlatego proszę każdego kto czyta moje opowiadanie, nawet jeśli go nie komentuje, aby w komentarzu pod tą notką napisał co by wolał, a ja wezmę pod uwagę zdanie większości.;*


 Z góry dziękuję ♥
 Całuski Zośka

74.


#oczami Alex# ciąg dalszy
Z moich rozmyśleń wyrwał nie głos Malika.
- Ej... co tak myślisz?- spytał
- Ale to nie moja wina, nie?- odpowiedziałam pytaniem
- Jeśli chodzi ci o mnie i o Pezz to nie twoja wina. Od jakiegoś czasu nam się nie układało.- odparł
- Mogę cię o coś zapytać?- spojrzałam na niego gasząc fajkę
- No pewnie.- zaśmiał się
- Dlaczego z nią byłeś? Przecież ona nie zasługiwała na ciebie.- zapytałam przyjaciela
- To tak samo jak z tobą i Mattem. Przecież on też nie zasługiwał na ciebie- odpowiedział
- Miśku życzę ci, żebyś znalazł dziewczynę, która będzie w stanie dać ci szczęście i uśmiech na twarzy. I obiecuję, że jeśli nawet jej nie polubię to jej nie zjadę.- zaśmiałam się tuląc go
- Trzymam cię za słowo młoda. A ja życzę ci słoneczko, żebyś z Lou była szczęśliwa i żebyście mieli gromadkę małych Tomlinsonków- powiedział ze śmiechem
- Głupek.- rzekłam i wstałam
- Chodź wracamy do nich.- dodałam podając mu rękę, żeby wstał.
Po powrocie chłopaki zaczęli wymyślać jakieś gry.
*Sobota*
Boże jak ten czas szybko leci. Wczoraj wyjechała Dan, a dzisiaj my musimy się zbierać. Stałam spakowana przed domkiem wtulona w Lou. Jak zwykle czekaliśmy tylko na Zayn'a. Wpatrywałam się w gładką tafle jeziora. Zdałam sobie sprawę, że to były najlepsze wakacje. Nie dość, że spędzone w zajebistym towarzystwie to jeszcze w jakim miejscu. Po chwili zjawił się Malik. Wsiedliśmy do busa. Przez cały czas w myślach dziękowałam mamie, że mimo moich sprzeciwów wysłała mnie do Niall'a. Siedziałam wtulona w Lou.
- Co jest kochanie?- zapytał mnie mój chłopak
- Jakoś nie mogę uwierzyć w to, że ten tydzień minął tak szybko.- odpowiedziałam
- Ja też...- zaczął mój chłopak
- I się zaczną próby, nagrania, koncerty, wywiady i trasy- przerwał mu Logan
- Weź mi nawet nie przypominaj.- rzekła Niall wcinający kanapkę
- Ej... ludzie głowa do góry.- powiedziałam optymistycznie
- Tobie to dobrze mówić. Sławna nie jesteś nie wiesz jak to jest.- odezwał się James
- Dobra cisza! A wy przestańcie narzekać, bo każdy z was wiedział na co się pisze. A poza tym czym byśmy byli bez naszych fanów? Nie możemy ich zawieść.- wtrącił Liam
- Racja. A więc kiedy ruszamy z próbami?- zapytał Zayn
- Wczoraj dzwonił Paul mówił, że w poniedziałek o 9 mamy być w studiu.- odpowiedział
- A my?- zapytał Kendall
- Wy też.- rzekła Daddy
Do samego domu rozmawiali głównie na tematy związane z koncertami i próbami. Ja w tym czasie ucięłam sobie drzemkę. Obudziłam się dopiero jak Lou niósł mnie do domu. On jednak nie zauważył, że otworzyłam oczy więc postanowiłam udawać, iż śpię. Położył mnie na łóżku i chciał pocałować mnie, a wtedy ja przyciągnęłam go do siebie i zachłannie wpiłam się w jego usta.
- Ej... poczekajcie do wieczora.- zaśmiał się Harry, który wszedł do pokoju
- Styles! - wrzasnął Lou
- Też cię kocham Marcheweczko.- powiedział loczek, po czym wziął coś z półki i wyszedł
- Już nie żyjesz idioto!- wrzasnął mój chłopak i ruszył w pogoni za loczkiem
Zaśmiałam się i zeszłam na dół. W kuchni siedział Liam, Zayn i mój kuzyn. Usiadłam przy stole i zabrałam Niall'owi jedną kanapkę. Blondyn spojrzał na mnie i chciał coś powiedzieć, ale do kuchni wparował Harry, a zaraz za nim Lou. Loczek śmiał się w niebo głosy, a Louis groził mu.
- Wszystko wraca do normy- podsumował Zayn
- Niestety.- rzekł Liam
- Młoda ogarnij swojego ogiera- zaśmiał się Malik patrząc na mnie
- Sam jesteś kurwa ogier!- krzyknął Lou , który stał za nim
- Cisza!- krzyknęłam zdenerwowana, a wszyscy spojrzeli na mnie.

sobota, 2 marca 2013

73.


#oczami Zayn'a#
Nie rozumiałem zachowania Pierre. Od jakiegoś czasu nie było między nami dobrze. Może to dlatego, że powiedziałem chłopakom, że kogoś mam? Przedtem kiedy się ''ukrywaliśmy'' nie mieliśmy takich kłopotów. Wsiadła na Alex chociaż wcale nie miała do tego powodu. Alex traktowałem jak siostrę. Byłem nieźle wkurzony na moją dziewczynę.
- O zjawił się wybawca utrapionych- powiedziała ironicznie Pezz
- O co ci chodzi?- zapytałem zdziwiony
- O tą dziewuchę. Dostawia się do zajętych chłopaków i myśli, że świeci.!- krzyczała
- Pierre co się z tobą dzieję? Alex to tylko moja przyjaciółka.- odpowiedziałem
- Tak się tylko mówi przyjaciółka, a pewnie pieprzycie się gdzieś po kątach!- wrzasnęła
- Teraz to już przesadziłaś! Lou jest chłopakiem Alex i nie widzi problemu w tym, że się przyjaźnimy, a ty jak zwykle masz sapy!- krzyknąłem zdenerwowany
- Wiesz co zrobiłam błąd, że w ogóle zgodziłam się tu przyjechać.- powiedziała Pezz
- A ja zrobiłem błąd proponując ci, żebyś tu przyjechała.- odpowiedziałem jej
- Co się z nami dzieje? Od jakiegoś czasu jest coraz gorzej.- szepnąłem i chciałem ją przytulić, ale ona się odsunęła.
- To nie ma sensu. Ciągłe kłótnie to nie dla mnie. Wracam do Londynu. Myślę, że nasz związek nie ma dalszego sensu i uważam, że to twoja wina.- rzekła i odwróciła się
- Moja wina? Chyba ci się coś pomyliło. To ty cały czas robisz awanturę o byłe gówno. Wiesz co wracaj już do tego Londynu. Jak to mówi Alex krzyż na drogę i świeczka w rękę!- krzyknąłem
Pierre wkurzona odeszła taszcząc za sobą swoją walizkę. Powinienem być smutny w końcu zerwałem z dziewczyną, ale jakoś nie mogłem. Wróciłem do reszty.
#oczami Alex#
Po tym jak Zayn poszedł za swoją dziewczyną Liam zaproponował abyśmy poszli do naszego domku. Wszyscy się zgodzili. Chłopaki od razu usiedli przed telewizorem.
- Teraz już rozumiem dlaczego nie lubicie tej szmaty.- powiedziałam do nich
- Wiedziałem, że nie się nie polubicie.- zaśmiał się Payne
- Naprawdę nie wiem jak Zayn może być z kimś takim jak ona? Przecież on jest całkiem inny, a ona uhh... zwykła szmata.- mówiłam
- Kochanie nie przejmuj się nią. Nie warto.- powiedział Lou i mnie pocałował.
- Ej... chyba się nie będziemy kisić w domu. Dziewczyny wskakiwać w stroje kąpielowe i idziemy popływać. I nie przyjmujemy sprzeciwów- rzekł Carlos
Dan poszła do swojego tymczasowego pokoju, a ja udałam się do swojego. Po chwili już byłam w salonie. Wszyscy czekali tylko na mnie. Chłopaki mieli kąpielówki, a Danielle ubrana w prześliczny jednoczęściowy różowy strój. Wyszliśmy na dwór. Od razu każdy z nas wskoczył na tzw. ''bombę'' do wody. Pluskaliśmy się jak małe dzieci śmiejąc się przy tym głośno. Zaważyłam, że ta cała Pierre idzie w stronę drogi ciągnąc za sobą walizkę. Chwilę później dostrzegłam Zayn'a.
- I co tam?- zapytałam ze śmiechem wychodząc z wody
- Nic takiego właśnie zerwałem z dziewczyną- powiedział tak jak by szczęśliwy?
- Ale jak to?- zdziwiłam się
- Co się dzieje? Malik gdzie twoja laska?- zapytał Logan wychodząc z wody, razem z resztą.
- Wróciła do Londynu.- powiedział Mulat
- Pokłóciliście się?- zdziwił się Liam
- Zerwaliśmy- powiedział ze śmiechem Malik
- I ty o tym tak sobie mówisz?- Spytała Dan
- Wiecie co jest najśmieszniejszego. Odchodząc powiedziała, że to przeze mnie.- rzekł
-A ty?- zapytał James
- A co miałem powiedzieć? Krzyż na drogę i świeczka w rękę.- odpowiedział
- Moja szkoła- zaśmiałam się
- To co papieros?- zapytał
- Jasne- odpowiedziałam szczęśliwa całując przy tym Lou
Siedziałam z Malikiem zaciągając się nikotyną. Z jednej strony było mi go żal. Wiadomo rozstanie boli. Z drugiej strony cieszyłam się, że nie jest z tą szmatą. On zasługuję na kogoś lepszego.

piątek, 1 marca 2013

72.


#oczami Alex#
Chociaż trzymając ten tekst udawałam obojętną w mojej głowie była prawdziwa euforia . Niall zaczął grać, a Lou śpiewać. Podczas śpiewania mój chłopak patrzył mi prosto w oczy. Je również nie mogłam oderwać od niego wzroku. Najbardziej jednak zdziwiona byłam kiedy Kendall  podał Louisowi kwiaty. Tomlinson klęknął a ja miałam łzy w oczach.
- Kochanie bardzo cię proszę wybacz mi.-powiedział podając jej kwiaty
- Idioto naprawdę myślałeś, że się gniewam? Fakt byłam trochę zła, ale szybko mi przeszło. Na ciebie nie można się długo gniewać.- rzekłam klękając i  pocałowałam go.
- Kocham cię.- powiedział  podczas pocałunku
- Ja ciebie też- odpowiedziałam
- Obiecaj mi, że pewnego dnia będziemy wracać do jednego domu, zasypiać i  budzić się w jednym łóżku, jeść śniadanie w jednej kuchni, parzyć sobie nawzajem kawę po nieprzespanej nocy, dawać sobie całusa przed wyjściem do pracy, a potem wracać, znowu, do siebie.- rzekł patrząc na mnie.
- Obiecuję.- powiedziałam tuląc się do niego. 
Potem chłopaki stwierdzili, że dosyć tych czułości. Po zawziętym głosowaniu jury w składzie Liam, Kendall, Zayn i Logan ogłosili, że wygrał Lou. Jak to stwierdzili w naszym występie widać było miłość. Drugie miejsce zajęła Dan. Dziewczyna ze szczęścia popłakała się. Trzeciego nie zajął nikt, bo za bardzo się kłócili. O godzinie 2 Liam rozesłał każdego do pokoi. Z racji tego, że nikt nie był wstawiony, bo alkoholu było mało jak na tyle osób, nikt się nie stawiał. Po przekroczeniu progu pokoju razem z Lou dosłownie rzuciliśmy się na łóżko i zasnęliśmy wtuleni w siebie. Obudziłam się o 10, ale Lou nie było obok mnie. Zdziwiłam się. Powolnym krokiem ruszyłam do kuchni.
W pomieszczeniu siedziała Dan, przy blacie stał Lou. Był odwrócony do mnie tyłem. Po cichu podeszłam do niego i przytuliłam go od tyłu. Początkowo nie reagował ale potem odwrócił się i  pocałował mnie.
- Moja księżniczka już wstała, pora na śniadanie.- powiedział 
Powiedziałam, że tylko się przebiorę i wracam. Po niecałych 5 minuta gotowa zjawiłam się w kuchni. Usiadłam przy stole i otrzymałam wielki stos kanapek. Jadłam drugą, kiedy przyszedł Zayn. Spojrzał na mnie, a potem na Louisa 
- Yyy... Lou... czy mogę … no wiesz... zapalić z Alex?- zapytał mojego chłopaka
- No dobra.- powiedział widząc mój błagalny wzrok skierowany do niego.
Szybko dokończyłam kanapkę i wyszłam z Malikiem. Udaliśmy się na pomost. Paląc śmialiśmy się. Mulat gilgał mnie a ja chlapałam go wodą.
- A ty co sobie kurwa myślisz? Zostaw mojego chłopaka w spokoju wywłoko?- usłyszałam Odwróciłam się i zauważyłam dziewczynę w fioletowych włosach. Patrzyła na nas.
- Do kogo to było szmato!- krzyknęłam wstając i gasząc papierosa
- Ej... spokojnie. To jest Alex dziewczyna Lou, a to jest Pierre.- powiedział Zayn
Po tym jak krzyknęłam wszyscy jak z procy wybiegli ze swoich domków. Stanęli jak wryci kiedy zobaczyli dziewczynę Zayn'a. Pierre spojrzała na Lou. 
- A ty mój drogi pilnuj swojej dziewczyny, bo przystawia się do Zayn'a- rzekła fioletowa.
- Po pierwsze nie przystawiam się do niego. Po drugie jesteśmy przyjaciółmi! A po trzecie wkurwiasz mnie suko , ale nic poza tym, nawet nie zdajesz sobie sprawy ile epitetów mogłabym powiedzieć na twój temat . Ale po co skoro i tak tego nie zrozumiesz, twoje słownictwo jest bardzo ubogie a inteligencja mniejsza niż przewiduję ustawa o szkolnictwie  najniższym . I wiesz mogłabym cię uderzyć to dla mnie żaden problem ,ale tak szczerze to nie mam nawet ochoty zniżać się do twojego poziomu, przykro mi ale ktoś musiał powiedzieć ci prawdę  chociaż nie , jednak cieszę się że wypadło na mnie - krzyknęłam zła zaciskając dłonie w pięści.
- Alex przystopuj- poprosił mnie Zayn
- Nie Zayn. Jesteś moim przyjacielem, jesteś dla mnie jak brat, ale nie przestane. Wiem, że urażę cię tym i przepraszam  cię za to, ale widzę, że nie zaprzyjaźnię się z nią. Wybacz.- rzekłam patrząc gardzącym wzrokiem na tą fioletwą niunię
- Pff... zapamiętaj sobie to dziewczynko nie ma takiego czegoś jak przyjaźń damsko-męska.- odezwała się Pierre i zaśmiała się ironicznie podchodząc do Malika
- Alex spokojne chodź nie warto wierz mi- powiedziała Dan kiedy zauważyła moją złość
Podeszłam do Zayn'a. Odepchnęłam Pierre na bok i przytuliłam go. Z moich oczu płynęły łzy. Dziewczyna Malika coś tam krzyczała, ale olałam to tak samo jak Zayn.
- Przepraszam wiem, że ci ciężko, ale ja nie dam rady nawet udawać, że ją lubię. Dlatego proszę trzymaj ją ode mnie z daleka. - powiedziałam cicho patrząc na niego.
- O 14 na polance, muszę z tobą pogadać- szepnął, a potem poszedł do Pierre.