czwartek, 31 stycznia 2013
43.
#oczami Lou#
Weszliśmy do jej pokoju. Zaczęła mnie przepraszać za te sytuacje na dole. Miałem ochotę jej powiedzieć ile to dla mnie znaczyło, ale się bałem. Tak ja Louis Tomlinson boję się wyznać swoje uczucia dziewczynie na której mi zależy. Bałem się nawet spojrzeć jej w oczy. Dlatego odpowiadając na jej pytania patrzyłem w podłogę. Kiedy zapytała czy idziemy spać poprosiłem o poduszkę i koc. Myślałem o tym, żeby spać na podłodze. Jednak ona powiedziała, żebym się nie wygłupiał i żebym się obok niej położył. W tej chwili zacząłem dziękować bogu. Szczęśliwy położyłem się obok niej. Cały czas myślałem jak wyznać jej moje uczucie. Przecież tak wspaniała dziewczyna jak ona na pewno mnie oleje. Ale cóż jak to mówią: kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. W tym przypadku tym szampanem miała być Alex. Odwróciłem się w stronę blondynki.
- Alex mogę cię o coś zapytać?- zapytałem cicho zmieniając moją pozycję na siedzącą.
- Jasne- powiedziała i także podniosła się do pozycji siedzącej.
- Chciałbym powiedzieć pewnej dziewczynie, że ją kocham...- zacząłem niepewnie
- A więc na co czekasz?- przerwała mi
- Trochę się boję. Mogę wypróbować na tobie?-powiedziałem pierwsze co mi przyszło na myśl
- Oczywiście.-uśmiechnęła się, przez co jeszcze bardziej się zestresowałem
- Kocham cię.- powiedziałem patrząc prosto w jej hipnotyzujące oczy, które wydawały się smutne
- A teraz powiedz to tej osobie.- rzekła bez entuzjazmu
- Przed chwilą to zrobiłem-wydusiłem z siebie i czekałem na jej reakcje.
Spojrzała na mnie z niedowierzaniem. I znowu pojawił się ten cholerny strach.
- Nie noszę spódniczek, nie składam ciuchów, nie mam setki par butów, nie umiem zachowywać się poważnie, nie znam się na motorach, nie byłam dobra z matmy, nie lecę na pierwszego lepszego, nie okazuję smutku, nie jestem opanowana, nie myślę logicznie, nie czytam w myślach, nie potrafię Cię pocieszyć, nie interesują mnie związki na góra dwa miesiące, nie jestem piękna, nie lubię tandetnych tekstów, nie śmieszą mnie wszystkie żarty, nie powiem Ci czemu płaczę, nie jestem wysoka, nie jestem nieśmiała, nie chodzę na solarium, nie mam na Ciebie dobrego wpływu, nie jestem miła, palę, piję, uwielbiam tatuować swoje ciało, nie stoję godzinami przed lustrem, nie zadaje się z kimś dla zakładu, nie zapominam, nie jestem cierpliwa, nie jestem wyrozumiała, nie obchodzi mnie Twoja kasa i nie umiem gotować. Kochasz mnie mimo wszystko?- zapytała w końcu
- Oczywiście, że tak. Kocham Cię jak ćpun kokainę czy amfetaminę. Kocham Cię jak skejt swoją deskorolkę. Kocham Cię jak alkoholik ostatnią butelkę czystej. Kocham Cię jak tapeciara różowy błyszczyk. Kocham Cię jak każdy facet mecz piłki nożnej. Kocham Cię jak każdy uczeń wakacje. I jeszcze mocniej.- odpowiedziałem szczęśliwy jej słowami
- Lou... ja naprawdę...- zaczęła ale jej przerwałem
- Tak wiem nie czujesz tego samego. Rozumiem. Jestem tylko debilem, który się ośmieszył, jak zwykle zresztą.- powiedziałem smutny
- Nie Lou ja chyba też... no wiesz.... chyba cię kocham- rzekła spuszczając wzrok
- Pozostało mi więc tylko jedno. A więc Alex czy spróbujemy być dla siebie kimś więcej niż tylko przyjaciółmi?- zapytałem z nadzieją w głosie
- Tak myślę, że możemy spróbować.- odpowiedziała ciągle patrząc w podłogę
Po usłyszeniu tych słów byłem chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Miałem ochotę tańczyć, krzyczeć i już sam nie wiem co jeszcze. Opanowałem się jednak. Spojrzałem na nią. Cały czas miała spuszczony wzrok. Chwyciłem jej podbródek delikatnie unosząc go do góry, tak aby patrzyła mi w oczy. W jej cudownych niebieskich tęczówkach dostrzegłem iskierki. Powoli zbliżyłem swojej usta i pocałowałem ją namiętnie. Zatapiając się w jej ustach straciłem rachubę czasu. Ocknąłem się dopiero gdy usłyszałem chrząknięcie. Odkleiłem się od Alex.
- Przepraszam ja naprawdę nie chciałem przeszkodzić.- zauważyłem speszonego Liam'a
- Nic się nie stało o co chodzi?- zapytała spokojnie Alex
- Ja wiem, że to nie moja sprawa i w ogóle...- zaczął siadając na końcu łóżka
- … Ale czy moglibyście mi wyjaśnić o co w tym wszystkim chodzi? Bo wydaje mi się, że tylko ja nie wiem co jest grane.- dokończył zerkając na nas.
- Oczywiście- powiedziała Alex tuląc się do mnie
środa, 30 stycznia 2013
42.
#oczami Zayn'a#
Po tym jak zaproponowałem chłopakom żeby zostali u nas Niall wyraźnie się zaniepokoił. Na dodatek Hazza zaczął swoje insynuacje na temat wspólnego spania Alex i Lou. Blondyn tego nie wytrzymał poderwał się z miejsca i zaczął krzyczeć. Na szczęście udało mi się go uspokoić. Wiedziałem, że muszę z nim porozmawiać na ten temat. Zauważyłem, że Li ma przestraszoną minę. Po tym jak blondyn opanował emocje, nasz daddy zarządził, że mamy iść spać.
- Dobrze tatusiu- zaśmiał się Kendall
- A ja tam nie muszę rano wstawać- wytknęła język blondynka
- To nie jedziesz z nami?- zdziwił się Carlos
- Jasne, że jedzie- powiedział Lou i pocałował Alex.
Widziałem wkurzoną minę Nialla podczas tego niewinnego buziaka, stwierdziłem, że muszę z nim poważnie porozmawiać. Wszyscy wstali. Hazza z Liam'em poszli pokazać chłopakom z BTR ich tymczasowe pokoje. Alex razem z Lou ruszyli do pokoju blondynki. Niall chciał iść, ale chwyciłem go za ramię. Blondyn spojrzał na mnie pytająco.
- Myślę, że musimy porozmawiać.-powiedziałem stanowczo
- Tak, a o czym?- zapytał
- Niall proszę cię przestań udawać.- wkurzyłem się.
- Chodzi ci o Alex i o Lou? Przecież już na ten temat rozmawialiśmy?- patrzył na mnie ze zdziwieniem
- Masz rację rozmawialiśmy, ale chyba nie wziąłeś sobie tej rozmowy do serca.-odpowiedziałem
- Dlaczego tak sądzisz?- zdziwił się
- Dlaczego? Człowieku co to było to przed chwilą? - powiedziałem głośno
- Słuchaj pamiętam dzieciństwo. Te niezapomniane lata, zawsze obdartych kolan, ubrudzonych spodni i piasku we włosach. Ona , jako jedyna dziewczyna w bandzie chłopaków, chodziła za nami, by tylko nie stracić nas z oczu. My i tak za każdym razem odganialiśmy ją tanimi argumentami i kazaliśmy się zająć czymś innym, choć po chwili i tak latała z nami po drzewach śmiejąc się wniebogłosy a grając w 'Policjantów i złodziei"darła swoje najlepsze sukienki. Trudno pogodzić mi się z tym, że nie ma już tej małej, roześmianej i pogodnej dziewczynki w warkoczykach . Trudno mi się przyzwyczaić do zadziornej, chamskiej i pyskatej nastoletniej dziewczyny w kolorowych włosach. Tym bardziej nie mogę się pogodzić z tym, że ta jej demoralizacja to także moja wina. Rozumiesz, gdybym jej wtedy nie umówił z Keonem, gdybym nie kazał jej iść, zapewne nie miała by dziś tatuażów i nie paliła by. - rzekł i wytarł swoje łzy.
-Posłuchaj pamiętam słowa mojej babci, która mówiła, że miłość jest wtedy, kiedy chcesz z kimś przeżywać wszystkie cztery pory roku. Kiedy chcesz z kimś uciekać przed wiosenną burzą pod osypane kwieciem bzy, a latem zbierać z tym kimś jagody i pływać w rzece. Jesienią robić razem powidła i uszczelniać okna przed wiatrem. Zimą pomagać przetrwać katar i długie wieczory, a jak już będzie zimno, rozpalać razem w piecu. Pozwól im na to. Wiem, że się o nią martwisz, ale wierz mi oni się kochają. Niall ja rozumiem, że te pięć lat było dla ciebie koszmarem. Rozumiem również to, że ciężko ci znieść jej zmianę, ale zrozum każdy się zmienia. - powiedziałem tuląc przyjaciela.
- Najbardziej boję się tego, że jeśli im nie wyjdzie to będę rozdarty. Z jednej strony będzie Alex, moja kuzynka, a z drugiej Lou, mój przyjaciel. Sam rozumiesz- odpowiedział blondyn
- Zrozum jeśli im nie wyjdzie myślę, że zostaną przyjaciółmi choćby ze względu na ciebie.-rzekłem
- Obyś miał rację stary. - powiedział blondyn wchodząc do swojego pokoju.
#oczami Alex#
Liam powiedział, że pora już spać. Chwilę jeszcze porozmawialiśmy. Dowiedziałam się, że jadę jutro z nimi na jakąś tam ich próbę. Po rozmowie udałam się z Lou do mojego pokoju. Po zamknięciu drzwi spojrzałam na Louis'a. Wydawał się lekko skrępowany tą sytuacją. Nie dziwie się mu, w końcu nie codziennie kuzynka przyjaciela wmawia wszystkim , że jesteście razem i ładuje ci się na kolana.
- Dzięki, że mnie kryłeś. Sorry, że tak bez uprzedzenia, ale są rozumiesz, wiesz jacy są nie dali by mi spokoju. A teraz gdy myślą, że jesteśmy razem to się odwalą- wyrzuciłam z siebie jednym tchem.
- Nie ma sprawy – powiedział patrząc w podłogę.
- To co idziemy spać?- zapytałam kładąc się do łóżka
- Dobra. Daj mi poduszkę i jakiś koc to prześpię się na podłodze- rzekł lekko skrępowany
- Nie wygłupiaj się. Moje łóżko jest na tyle duże, że możemy spać na nim oboje.- zaśmiałam się
- Naprawdę? - zdziwił się Lou
- A czy ja wyglądam jak bym żartowała? A teraz nie gadaj tylko wskakuj- rzekłam podnosząc kołdrę lekko do góry i klepiąc miejsce obok siebie.
Tommo uśmiechnął się i posłusznie położył się obok mnie. Widziałam,że coś go trapi.
wtorek, 29 stycznia 2013
41.
#oczami Lou#
Po tym jak Niall dał mi
swoje błogosławieństwo byłem najszczęśliwszym człowiekiem na
ziemi. Teraz musiałem tylko powiedzieć Alex o tym, że ją kocham.
No i tu zaczynał się mój problem. Zamyślony wszedłem do salonu.
Zauważyłem, że Alex wstała, podszedłem , a ona posadziła mnie
na kanapie. Po chwili usiadła mi na kolanach. Byłem taki
szczęśliwy. Zauważyłem, że James wygląda jakby chciał coś
powiedzieć, ale jakoś mu to nie wychodziło. Do salonu weszli Niall
i Zayn. Oczywiście Mulat i blondynka zaczęli sobie żartować z
całej sytuacji. Nagle Maslow krzyknął, że chce coś powiedzieć.
Ja przytulając się do Alex pozwoliłem mu na to.
- Dlaczego taka jesteś Alex?- zapytał patrząc w naszą stronę.
- Jaka?- zdziwiła się blondynka
- Taka wredna, arogancka i niemiła.- wtrącił się Carlos
- Jestem wredna, arogancka i niemiła? Być może, ale to dlatego, że ktoś kiedyś powiedział mi, że w życiu trzeba się dostosować. A prawdziwa kobieta powinna być damą w salonie, kucharką w kuchni i dziwką w sypialni- odpowiedziała zadowolona.
Spojrzałem na nią zdziwiony, jak każdy. Tylko Harry zaczął się uśmiechać jak głupi. Domyśliłem, że ma to związek z erotyczną odpowiedzią mojej ukochanej. Oczywiście nasz troskliwy Daddy szybko starał się zmienić ten temat. Zaczął mówić o jutrzejszej próbie razem z chłopakami z BTR. Malik też wtrącił swoje.
- To nie ma sensu, żebyście wracali do domu. Zostańcie u nas. Rano zadzwonicie do swojego menago i podjedzie po nas razem z Paulem. Miejsce się na pewno się znajdzie. - zaproponował Zayn.
- yyy... no nie wiem. A nie będziemy przeszkadzać?- dopytywał Logan
- Nie no coś ty. Mamy jeden gościnny wolny. Może tam dwóch spać. A poza tym Lou może spać u Alex, więc i drugi pokój się znajdzie.- zaśmiał się Hazza i puścił mi dyskretnie oczko.
Gdy to usłyszałem zacząłem w głębi duszy się cieszyć, w końcu będę mógł powiedzieć jej co czuję i nikt nam nie będzie przeszkadzać. Zamyśliłem się, ocknąłem się dopiero gdy James zapytał mnie i Alex czy zgadzamy się na ten pomysł. Miałem ochotę wykrzyczeć mu jak bardzo się cieszę z tego pomysłu, ale musiałem zachować powagę. Odpowiedziałem skromne tak i pocałowałem Alex w policzek.
- No chyba sobie żartujecie. To, że jesteście razem to jedno, ale nie będziecie spali w jednym pokoju.- krzyknął cały czerwony od złości Niall.
- Niall rozmawialiśmy już o tym. -powiedział spokojnie Malik, po tych słowach blondyn się uspokoił.
- Dobra niech wam będzie.- powiedział i spojrzał jakoś dziwnie w naszą stronę.
Spojrzałem na Malika wzrokiem typu '' Dzięki Stary'' i przytuliłem mocniej moją Marchewkę.
Chłopaki z BTR dziwnie patrzyli na tę kłótnie. Olałem ich mam teraz wszystko co potrzebne mi do szczęścia. Przyjaciół i wspaniałą dziewczynę, jak na razie ona o tym nie wie, ale mam nadzieję, że szybko się to zmieni. Teraz pozostało mi tylko prosić boga, żebym niczego nie spierdolił.
Liam widząc wkurzoną minę Nialla trochę się przestraszył.
- Wszystko dobrze?- zapytał szeptem blondyna
- Tak – powiedział Niall po kilku głębszych oddechach.
#oczami Liam'a#
- Dlaczego taka jesteś Alex?- zapytał patrząc w naszą stronę.
- Jaka?- zdziwiła się blondynka
- Taka wredna, arogancka i niemiła.- wtrącił się Carlos
- Jestem wredna, arogancka i niemiła? Być może, ale to dlatego, że ktoś kiedyś powiedział mi, że w życiu trzeba się dostosować. A prawdziwa kobieta powinna być damą w salonie, kucharką w kuchni i dziwką w sypialni- odpowiedziała zadowolona.
Spojrzałem na nią zdziwiony, jak każdy. Tylko Harry zaczął się uśmiechać jak głupi. Domyśliłem, że ma to związek z erotyczną odpowiedzią mojej ukochanej. Oczywiście nasz troskliwy Daddy szybko starał się zmienić ten temat. Zaczął mówić o jutrzejszej próbie razem z chłopakami z BTR. Malik też wtrącił swoje.
- To nie ma sensu, żebyście wracali do domu. Zostańcie u nas. Rano zadzwonicie do swojego menago i podjedzie po nas razem z Paulem. Miejsce się na pewno się znajdzie. - zaproponował Zayn.
- yyy... no nie wiem. A nie będziemy przeszkadzać?- dopytywał Logan
- Nie no coś ty. Mamy jeden gościnny wolny. Może tam dwóch spać. A poza tym Lou może spać u Alex, więc i drugi pokój się znajdzie.- zaśmiał się Hazza i puścił mi dyskretnie oczko.
Gdy to usłyszałem zacząłem w głębi duszy się cieszyć, w końcu będę mógł powiedzieć jej co czuję i nikt nam nie będzie przeszkadzać. Zamyśliłem się, ocknąłem się dopiero gdy James zapytał mnie i Alex czy zgadzamy się na ten pomysł. Miałem ochotę wykrzyczeć mu jak bardzo się cieszę z tego pomysłu, ale musiałem zachować powagę. Odpowiedziałem skromne tak i pocałowałem Alex w policzek.
- No chyba sobie żartujecie. To, że jesteście razem to jedno, ale nie będziecie spali w jednym pokoju.- krzyknął cały czerwony od złości Niall.
- Niall rozmawialiśmy już o tym. -powiedział spokojnie Malik, po tych słowach blondyn się uspokoił.
- Dobra niech wam będzie.- powiedział i spojrzał jakoś dziwnie w naszą stronę.
Spojrzałem na Malika wzrokiem typu '' Dzięki Stary'' i przytuliłem mocniej moją Marchewkę.
Chłopaki z BTR dziwnie patrzyli na tę kłótnie. Olałem ich mam teraz wszystko co potrzebne mi do szczęścia. Przyjaciół i wspaniałą dziewczynę, jak na razie ona o tym nie wie, ale mam nadzieję, że szybko się to zmieni. Teraz pozostało mi tylko prosić boga, żebym niczego nie spierdolił.
Liam widząc wkurzoną minę Nialla trochę się przestraszył.
- Wszystko dobrze?- zapytał szeptem blondyna
- Tak – powiedział Niall po kilku głębszych oddechach.
#oczami Liam'a#
Po
tym jak Zayn zaproponował chłopakom z BTR, żeby u nas przenocowali
zauważyłem, że Niall się lekko poderwał z miejsca. Potem, gdy
Hazza wypalił , że Lou może spać z Alex to blondyn już całkiem
się wkurzył. Zrobił się czerwony i zaczął krzyczeć.
-
No chyba sobie żartujecie. To, że jesteście razem to jedno, ale
nie będziecie spali w jednym pokoju.!
Przyznam
szczerze , że trochę się przestraszyłem , iż może dojść do
rękoczynów. A tego bym nie chciał.
Na szczęście Zayn uspokoił wzburzonego Horan'a. Gdyby nie on zapewne musiał bym interweniować.
Na szczęście Zayn uspokoił wzburzonego Horan'a. Gdyby nie on zapewne musiał bym interweniować.
-
Wszystko dobrze?- zapytałem cicho tylko dla pewności
- Tak – odpowiedział Niall po kilku głębszych oddechach.
- Tak – odpowiedział Niall po kilku głębszych oddechach.
Ciekawiło
mnie też to, że Niall nie sprzeciwiał się zalotom Lou do Alex i
na odwrót. Widocznie musiał o tym z nimi rozmawiać. A swoją drogą
to zauważyłem, że Lou od przyjazdu kuzynki Nialla zachowuje się
jakoś inaczej. Znaczy się na próbach i gdy nie ma z nami Alex
zachowuje się normalnie, jednak w jej towarzystwie zmienia się nie
do poznania. Spojrzałem na swój telefon, bo właśnie dostałem
wiadomość od Dan. Spostrzegłem, że jest już po 22. Postanowiłem
zapanować nad towarzystwem.
- Ej... nie chciałbym przerywać sielanki, ale chyba poro już spać. Przypominam wam, że jutro mamy próby.
- Dobrze tatusiu- zaśmiał się Kendall
- A ja tam nie muszę rano wstawać- wytknęła język Alex
- To nie jedziesz z nami?- zdziwił się Carlos
- Jasne, że jedzie- powiedział Lou i pocałował blondynkę.
- Ej... nie chciałbym przerywać sielanki, ale chyba poro już spać. Przypominam wam, że jutro mamy próby.
- Dobrze tatusiu- zaśmiał się Kendall
- A ja tam nie muszę rano wstawać- wytknęła język Alex
- To nie jedziesz z nami?- zdziwił się Carlos
- Jasne, że jedzie- powiedział Lou i pocałował blondynkę.
poniedziałek, 28 stycznia 2013
# Info
Witam;**
Na początku bardzo dziękuje tym, którzy odwiedzają mojego bloga. Chciałabym was poinformować także o małej zmianie. Z racji tego, że skończyły mi się ferie i zaczęła się szkoła moje posty będą dodawane raczej w godzinach wieczornych. Jednak tak jak wcześniej postaram się dodawać rozdział dziennie. Mam nadzieją, że mnie zrozumiecie i wybaczycie mi ;**
Na początku bardzo dziękuje tym, którzy odwiedzają mojego bloga. Chciałabym was poinformować także o małej zmianie. Z racji tego, że skończyły mi się ferie i zaczęła się szkoła moje posty będą dodawane raczej w godzinach wieczornych. Jednak tak jak wcześniej postaram się dodawać rozdział dziennie. Mam nadzieją, że mnie zrozumiecie i wybaczycie mi ;**
Całuski Zosia:**
41.
#oczami Alex#
Po tym jak Niall razem z Zayn'em i Louis'em poszli nie chciałam siedzieć z tymi dziwakami z BTR. Postanowiłam wyjść więc na fajkę. Wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę drzwi do ogrodu.
- Gdzie idziesz?- zapytał troskliwym głosem Liam
- Zapalić- odpowiedziałam
- Ładne dziewczyny nie powinny palić.- krzyknął Logan
- Ładne dziewczyny nie palą bez powodu.- odpowiedziałam
Po chwili już byłam w mojej oazie spokoju, a mianowicie na huśtawce. Odpaliłam swojego papierosa i zaczęłam rozmyślać. Ciekawiło mnie bardzo o czym rozmawia Niall z Lou. Miałam nadzieje, że mój kuzynek na niego nie wsiądzie. Nie chciałam, żeby się kłócili, w końcu byli przyjaciółmi. Nagle usłyszałam krzyk. Rozpoznałam głos Tomlinsona.
- Niall zrozum ona jest dla mnie wszystkim.
Po tych słowach byłam zmieszana. Nie wiedziałam o kogo mu chodzi. W końcu to mogła być każda jedna dziewczyna. Zaczęłam żałować, że wyszłam na tego papierosa. Stwierdziłam, że najlepiej jeśli pójdę już do domu. Wolałam już znosić głupie komentarze tych kretynów niż zadręczać się głupimi myślami. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Zaraz po wejściu zaczęły się głupie teksty. Mogłam się tego spodziewać.
- Ej... gdzie twój Romeo- zaśmiał się Logan
- W dupie kurwa- odburknęłam i usiadłam pomiędzy Liam'em i Harry'm
- Mała co jest?- zapytał po cichu Payne
- Nic- odpowiedziałam
Chłopacy z BTR zaczęli coś mówić, ale ich nie słuchałam. Cały czas zastanawiałam się nad słowami Tomlinsona. Ciekawiło mnie kogo miał na myśli. Być może chodziło o Eleonor? Nie wiem jak długo tak siedziałam, ale po jakimś czasie poczułam jak ktoś mnie szturcha. Ocknęłam się.
- Co robisz?- zdziwił się Maslow
- Oddycham ostatnio często to robię- odpowiedziałam z sarkazmem
Do salonu wszedł Lou. Podszedł do mnie. Ja wstałam po czym usiadłam mu na kolanach. James chciał coś powiedzieć, ale do pomieszczenia wszedł mój kuzyn z Malik'iem.
- Co tak długo myśleliśmy, że się zgubiliście- zaśmiałam się
- Nie martw się mała będziesz nas musiała znosić do zasranej śmierci- odpowiedział Zayn
- Mogę coś powiedzieć?- oburzył się James
- Jasne- rzekł Lou i przytulił się do mnie.
- Dlaczego taka jesteś Alex?- zapytał
- Jaka?- zdziwiłam się
- Taka wredna, arogancka i niemiła.- wtrącił się Carlos
- Jestem wredna, arogancka i niemiła? Być może, ale to dlatego, że ktoś kiedyś powiedział mi, że w życiu trzeba się dostosować. A prawdziwa kobieta powinna być damą w salonie, kucharką w kuchni i dziwką w sypialni- odpowiedziałam
Wszyscy spojrzeli na mnie. Hazza jak zawsze miał banana na ryju.
- Ej... a my jutro mamy te wspólne nagrania?- zmienił temat Liam
- Tak. - krzyknął cały zespół BTR
- To nie ma sensu, żebyście wracali do domu. Zostańcie u nas. Rano zadzwonicie do swojego menago i podjedzie po nas razem z Paulem. Miejsce się na pewno się znajdzie. - zaproponował Zayn.
- yyy... no nie wiem. A nie będziemy przeszkadzać?- dopytywał Logan
- Nie no coś ty. Mamy jeden gościnny wolny. Może tam dwóch spać. A poza tym Lou może spać u Alex, więc i drugi pokój się znajdzie.- zaśmiał się Hazza i spojrzał w naszą stronę
Gdy usłyszałam, że Lou ma spać u mnie na początku poczułam się nieswojo. Cały czas w głowie kłębiły mi się jego słowa, które usłyszałam przez otwarte okno. Przecież skoro mnie nie kocha, nie odwzajemnia mojego uczucia, to nie mogę go do tego zmusić. Po chwili jednak pomyślałam, że gdyby nie chciał to by zaprotestował. Spostrzegłam dziwną minę mojego kuzyna.
- Alex to co zgadzacie się z Louisem na taką umowę?-zapytał James
- Jasne, że tak- powiedział Lou i pocałował mnie w policzek.
- No chyba sobie żartujecie. To, że jesteście razem to jedno, ale nie będziecie spali w jednym pokoju.- krzyknął cały czerwony od złości Niall.
- Niall rozmawialiśmy już o tym. -powiedział spokojnie Malik, po tych słowach Horan się uspokoił.
- Dobra niech wam będzie.- rzekł niby spokojnie, ale w jego głosie wyczuć można było wściekłość.
Byłam wdzięczna Zaynowi, że stanął w obronie mojej i Lou.
niedziela, 27 stycznia 2013
40.
#oczami Niall'a#
Gdy schodziliśmy ze schodów usłyszeliśmy głos James'a.
- Nie tul go tak, bo jego dziewczyna będzie zazdrosna
Początkowo myślałem, że chodzi mu o Liam'a. Jednak gdy weszliśmy do salonu dostrzegłem samotnie siedzącego Payne'a. Moją uwagę przykuł jednak smutny Lou tulony przez Hazze. Oczywiście mogłem się domyślić, że moja kuzynka nie pozostawi tego bez komentarza. Postanowiłem jednak nie wtrącać się do tego. Nie chciałem czekać do końca kłótni, więc zapytałem od razu Lou o to czy możemy porozmawiać. -
- Jasne, ale Zayn idzie z nami. - odpowiedział szybko Tommo.
Skinąłem głową i ruszyłem tym razem do jego pokoju. Chwilę po mnie do pomieszczenia dotarli Lou i Zayn.
Nie wiedziałem zbytnio jak zacząć rozmowę z Tomlinsonem. Z Alex było mi znacznie łatwiej.
- No więc o co chodzi?- zapytał speszony Lou.
- Nie domyślasz się?- odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
- Chodzi o Alex, tak?- Tommo widać się trochę przestraszył.
- Stary ...Ona nigdy nie lubiła marchewki.- rzekłem
- Co Ty opowiadasz?! Moją zupę marchewkową zjadła ze smakiem i uśmiechem na ustach.-zdziwił się
- Widzisz, do czego jest zdolna zakochana kobieta?- odpowiedziałem
Lou zdziwił się i to bardzo. Nie rozumiałem jego postępowania. Spojrzałem na Malik'a, który stał z boku i nie odzywał się słowem. Zayn szturchnął zdezorientowanego Louis'a. Ten jak by się obudził.
- Ej... co jest?- zapytałem
- Mimo że znam ją tak krótko wiem, że jest osobą, której nie może zabraknąć w moim życiu- odpowiedział
- Louis ty jej w ogóle nie znasz. Nie wiesz jaka jest. - starałem się mu wybić ją z głowy.
- Niall zrozum ona jest dla mnie wszystkim.- krzyczał Lou
- Dobrze. Skoro tak uważasz to powiedz mi czym byłoby twoje życie bez niej.- chciałem go sprawdzić.
- Było by niczym. Rozumiesz? Byłoby jak rock bez gitar, jak paw bez ogona, jak lato bez słońca, jak dzieci bez słodyczy, jak mecz bez goli, jak jeździec bez konia. Niczym- powiedział i spojrzał na mnie.
Nie wiedziałem co zrobić wiedziałem kiedy on kłamie. A tym razem ewidentnie mówił prawdę. Cieszyłem się, że Alex nie trafiła na jakiegoś frajera, ale z drugiej strony nie chciałem aby wiązała się z moim przyjacielem. Ze względu na to, że gdyby się pokłócili to nie wiedziałbym czyją stronę objąć przyjaciela czy kuzynki. Musiałem zastanawiać się dość długo, bo poczułem szturchnięcie. Obudziłem się.
- Przepraszam- rzekłem zmieszany widząc miny kumpli.
- Lou ja naprawdę chcę jak najlepiej dla nie i dla ciebie, ale pamiętaj to moja kuzynka. Skrzywdzisz ją a powyrywam ci nogi z dupy i zagram w golfa twoimi jajami.- powiedziałem poważnie.
- Niall ja ją kocham nie skrzywdzę jej na pewno.- odpowiedział
- No to macie moje błogosławieństwo. Tylko wiesz ja nie chcę zostać jeszcze wujkiem. No i gwarantuję ci, że moja ciocia nie spieszy się do bycia babcią- rzekłem, a Zayn się zaśmiał.
- Jasne ja też dopiero przestałem być dużym dzieckiem, więc jakoś nie widzę się jeszcze w roli ojca. Możesz być spokojny stary.- odpowiedział i mnie przytulił.
- Malik czy i tym razem wiedziałeś o wszystkim?- zapytałem
- Jasne, że wiedział, Harry też- wtrącił się Lou
Spojrzałem na Malika, ten tylko się uśmiechnął. Lou stwierdził, że wracamy do salonu. Tommo poszedł pierwszy, a ja postanowiłem porozmawiać z Malik'iem.
- Zayn od dawna wiedziałeś?- zapytałem
- Wczoraj, a właściwie dzisiaj o 3 w nocy Alex przyszła do mnie i mi powiedziała. A Louisa dzisiaj w drodze do sklepu wypytałem.- odpowiedział
- Myślisz, że ten związek ma przyszłość.?- chciałem się upewnić co on myśli na ten temat.
- Słuchaj ma czy nie ma jeśli nie spróbują nie dowiemy się tego.- odrzekł
- No tak, ale jeśli im nie daj boże nie wyjdzie? Ja nie chcę, żeby któreś z nich cierpiało. Zrozum Alex to moja kuzynka, a Lou jest jak brat- powiedziałem smutny
- Posłuchaj nie możesz im zabronić być razem. Jeśli darzą się nawzajem uczuciem to choćbyś im zabraniał, to i tak znajdą jakiś sposób żeby być razem. Nie masz na to wpływu. Tak samo jak nie masz wpływu na ich cierpienie. - zakończył Malik wchodząc do salonu.
- Dzięki stary- powiedziałem cicho i poklepałem kumpla po ramieniu.
- Co tak długo myśleliśmy, że się zgubiliście- zaśmiała się Alex.
- Nie martw się mała będziesz nas musiała znosić do zasranej śmierci- zaśmiał się Mulat
Usiadłem obok Alex, która siedziała na kolanach Louis'a. Zacząłem zastanawiać się czy dobrze zrobiłem dając im swoje błogosławieństwo.
sobota, 26 stycznia 2013
39.
#oczami
Lou#
Po
tym jak Niall przeprosił mnie i Alex postanowiłem przygotować coś
dobrego. Z racji tego, że nie jestem dobrym kucharzem i poza
kanapkami umiem zrobić tylko jedno danie, a mianowicie zupę
marchewkową, stwierdziłem, że przygotuję owy pyszny i pożywny
posiłek. Reszta została w salonie. Gdy już moje popisowe danie
było gotowe, zawołałem wszystkich na obiad. Oczywiście pierwszy w
kuchni zjawił się Niall. Po tym jak reszta towarzystwa do nas
dołączyła zaczęliśmy jeść. Alex jadła bardzo powoli.
Wyglądała jak by nad czymś intensywnie myślała. Zapytałem ją
więc czy jej nie smakuje. Ona z uśmiechem na ustach odpowiedziała,
że jest pyszna. Ucieszyłem się z jej słów. Zdziwiło mnie tylko
to, że Niall patrzy ze zdziwieniem na lekko przestraszoną
blondynkę. Jednak postanowiłem się do tego nie wtrącać.
Następnie poszliśmy do salonu. Zająłem miejsce obok Alex. Ona
widać krępowała się moją obecnością albo bliskością. Może
to znak, że nie odwzajemnia mojego uczucia. Ale jak to mówią
dopóki nie spróbujesz nie sprawdzisz czy było warto. Tak więc
przysięgam sobie, że porozmawiam z nią o tym, ale nie wiem
jeszcze kiedy. Niall przypomniał nam, że niedługo przyjdą
chłopaki. Blondynka poprosiła żeby jej trochę o nich opowiedzieć.
Horan zaczął to robić ja jednak nie słuchałem. Patrzyłem na
skupioną twarz Alex.Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
Irlandczyk pobiegł otworzyć. Po chwili chłopacy wbiegli jak dzicy
do salonu, krzycząc coś na zmianę. No tak zawsze tak robili a skąd
mogli wiedzieć, że jest u nas kuzynka Niall'a? To nie było takie
złe. Najgorsze było chyba to jak Logan zaczął flirtować z
blondynką. Miałem ochotę wstać i mu wyjebać. Na szczęście ona
nie dała się zwieść jego słowom i urokowi osobistemu. Następnie
się wyłączyłem i zastanawiałem dlaczego ona z nim nie
flirtowała. Przecież on ma wszystko styl, wygląd i dobrą gadkę.
Moje przemyślenia przerwał krzyk Alex.
- Mała to jest twoja pała, a nie ja!Ja jestem Niska
- Ciekawy jestem czy taka pyskata dziewczyna jak ty ma chłopaka.- rzekł Kendall
- Tak jeśli cię to interesuje to nawet jest tu z nami.- po tych słowach pierwsza osoba o której pomyślałem to Malik. No tak te wyjścia na fajkę zbliżają. Jak śmiesznie musiała wyglądać moja twarz, gdy Alex podeszła do mnie i usiadła mi na kolana. Na początku się zdziwiłem, ale później postanowiłem jej pomóc. Domyśliłem się, że powiedziała to tylko dlatego, żeby chłopacy dali jej spokój. Postanowiłem ją pocałować. Wbiłem się więc w jej usta. Całowałem bardzo namiętnie. Zaistniała sytuacja nie spodobała się chyba Niall'owi, bo podszedł do nas i poprosił Alex o rozmowę w cztery oczy. Blondynka jednak poprosiła Zayn'a o to, żeby szedł z nią. Po ich wyjściu zaczęły się głupie docinki reszty. Na szczęście został Liam i Harry.
- uuu... No wiesz stary nawet się nie pochwaliłeś- zaśmiał się Carlos.
- Może dlatego,że miłość nie jest na pokaz?- odpowiedziałem
- No patrz jak miłość zmienia człowieka. Założę się, że jeszcze niedawno obrócił byś to w żart. Zmieniłeś się i to bardzo. Ale nie wnikam w twoje życie. - powiedział Henderson
- Może po prostu dorósł.? Kiedyś przecież musiał.- wtrącił się Liam
- Okej jak już wcześniej mówił Logan nie chcemy wnikać w twoje życie. Zastanawia mnie fakt, że gdy byłeś z Eleonor to zachowywałeś się jak dziecko. Dlaczego ta cała Alex cię tak zmieniła?- zapytał Kendall
- To nie jest jakaś tam Alex to jest kuzynka Niall'a to po pierwsze. A po drugie związek z El był dla mnie ważny, ale to ona zrezygnowała. Zrozumiałem wtedy, że nikt nie chciał by chodzić z takim dużym dzieckiem. I nie zmieniłem się dla Alex, ani też ona mnie nie zmieniła. Zrobiłem to sam dla siebie. Proszę was zejdźcie z niej. Nie znacie jej nie wiecie jaka jest naprawdę. Najlepiej będzie jak nie będziecie zachodzić jej za skórę.- odpowiedziałem, a w moich oczach pojawiły się łzy.
Harry widział ile kosztowała mnie ta odpowiedź. Podszedł do mnie i przytulił mocno.
- Nie tul go tak, bo jego dziewczyna będzie zazdrosna- zażartował James.
Już chciałem coś odpowiedzieć, ale usłyszałem głos Alex.
- Spokojnie nie jestem zazdrosna. Może zaprosimy nawet kiedyś Harry'ego do trójkącika.- zażartowała
- Pierdolisz!- krzyknął Maslow
- Mała to jest twoja pała, a nie ja!Ja jestem Niska
- Ciekawy jestem czy taka pyskata dziewczyna jak ty ma chłopaka.- rzekł Kendall
- Tak jeśli cię to interesuje to nawet jest tu z nami.- po tych słowach pierwsza osoba o której pomyślałem to Malik. No tak te wyjścia na fajkę zbliżają. Jak śmiesznie musiała wyglądać moja twarz, gdy Alex podeszła do mnie i usiadła mi na kolana. Na początku się zdziwiłem, ale później postanowiłem jej pomóc. Domyśliłem się, że powiedziała to tylko dlatego, żeby chłopacy dali jej spokój. Postanowiłem ją pocałować. Wbiłem się więc w jej usta. Całowałem bardzo namiętnie. Zaistniała sytuacja nie spodobała się chyba Niall'owi, bo podszedł do nas i poprosił Alex o rozmowę w cztery oczy. Blondynka jednak poprosiła Zayn'a o to, żeby szedł z nią. Po ich wyjściu zaczęły się głupie docinki reszty. Na szczęście został Liam i Harry.
- uuu... No wiesz stary nawet się nie pochwaliłeś- zaśmiał się Carlos.
- Może dlatego,że miłość nie jest na pokaz?- odpowiedziałem
- No patrz jak miłość zmienia człowieka. Założę się, że jeszcze niedawno obrócił byś to w żart. Zmieniłeś się i to bardzo. Ale nie wnikam w twoje życie. - powiedział Henderson
- Może po prostu dorósł.? Kiedyś przecież musiał.- wtrącił się Liam
- Okej jak już wcześniej mówił Logan nie chcemy wnikać w twoje życie. Zastanawia mnie fakt, że gdy byłeś z Eleonor to zachowywałeś się jak dziecko. Dlaczego ta cała Alex cię tak zmieniła?- zapytał Kendall
- To nie jest jakaś tam Alex to jest kuzynka Niall'a to po pierwsze. A po drugie związek z El był dla mnie ważny, ale to ona zrezygnowała. Zrozumiałem wtedy, że nikt nie chciał by chodzić z takim dużym dzieckiem. I nie zmieniłem się dla Alex, ani też ona mnie nie zmieniła. Zrobiłem to sam dla siebie. Proszę was zejdźcie z niej. Nie znacie jej nie wiecie jaka jest naprawdę. Najlepiej będzie jak nie będziecie zachodzić jej za skórę.- odpowiedziałem, a w moich oczach pojawiły się łzy.
Harry widział ile kosztowała mnie ta odpowiedź. Podszedł do mnie i przytulił mocno.
- Nie tul go tak, bo jego dziewczyna będzie zazdrosna- zażartował James.
Już chciałem coś odpowiedzieć, ale usłyszałem głos Alex.
- Spokojnie nie jestem zazdrosna. Może zaprosimy nawet kiedyś Harry'ego do trójkącika.- zażartowała
- Pierdolisz!- krzyknął Maslow
-
Jak bym pierdoliła to bym dupą ruszała.- odpowiedziała
blondynka.
Hazza odsunął się ode mnie z bananem na twarzy. Zapewne rozbawiła go wypowiedź Alex.
- Ej, a tak na poważnie..- rzekł Carlos
Hazza odsunął się ode mnie z bananem na twarzy. Zapewne rozbawiła go wypowiedź Alex.
- Ej, a tak na poważnie..- rzekł Carlos
-
Poważnie to się kurwa leży w trumnie- powiedziała blondynka i
usiadła na kanapie obok mnie.
- Lou mógłbym teraz porozmawiać z tobą?- zapytał Niall
- Jasne, ale Zayn idzie z nami. - odpowiedziałem.
Blondyn skinął głową a ja wraz z naszym zespołowym Bad Boy'em ruszyłem za nim. Szczerze to bardzo obawiałem się tej rozmowy. Z drugiej strony ciekawiło mnie co naopowiadała mu Alex. No i po co do rodzinnej rozmowy pomiędzy kuzynostwem był potrzebny Malik. Poszliśmy do mojego pokoju. Z twarzy Niall 'a nie dało się wyczytać jego nastroju. Albo bardzo dobrze się ukrywał albo był naprawdę wyluzowany.
- Lou mógłbym teraz porozmawiać z tobą?- zapytał Niall
- Jasne, ale Zayn idzie z nami. - odpowiedziałem.
Blondyn skinął głową a ja wraz z naszym zespołowym Bad Boy'em ruszyłem za nim. Szczerze to bardzo obawiałem się tej rozmowy. Z drugiej strony ciekawiło mnie co naopowiadała mu Alex. No i po co do rodzinnej rozmowy pomiędzy kuzynostwem był potrzebny Malik. Poszliśmy do mojego pokoju. Z twarzy Niall 'a nie dało się wyczytać jego nastroju. Albo bardzo dobrze się ukrywał albo był naprawdę wyluzowany.
piątek, 25 stycznia 2013
# Info
Hej;*
Zwykle nie piszę notek od siebie. Po prostu nie uważam tego za konieczność. Rozdziały wstawiam po to aby przelać to co wymyślę. A w mojej głowie roi się od tego typu historii. Cieszy mnie to, że w ogóle ktoś na tego bloga. Osobiście uważam, że piszę kiepsko. Widziałem masę blogów, w których autorki pisały nieziemsko i bardzo daleko mi do nich. Chciałabym podziękować wszystkim którzy tu zaglądają i tym, którzy zostawiają po sobie ślad, w postaci komentarza.
Zwykle nie piszę notek od siebie. Po prostu nie uważam tego za konieczność. Rozdziały wstawiam po to aby przelać to co wymyślę. A w mojej głowie roi się od tego typu historii. Cieszy mnie to, że w ogóle ktoś na tego bloga. Osobiście uważam, że piszę kiepsko. Widziałem masę blogów, w których autorki pisały nieziemsko i bardzo daleko mi do nich. Chciałabym podziękować wszystkim którzy tu zaglądają i tym, którzy zostawiają po sobie ślad, w postaci komentarza.
Pozdrawiam Zosia:)
38.
#oczami
Niall'a#
Po
tym jak opowiedziałem Alex trochę o chłopakach z BTR, zaczęła
zadawać jakieś durne pytania. Na szczęście usłyszałem dzwonek i
pobiegłem otworzyć. Byli to oczywiście nasi kumple. Jak zawsze
wbiegli do salonu krzycząc jeden przez drugiego. Wszedłem do salonu
zaraz po nich. Niestety Logan musiał pokazać swoje oblicze
flirciarza i zaczął zarywać do mojej kuzynki. Alex się to nie
spodobało i zaczęła go wyzywać. Byłem na nią zły, bo nie
musiała tak wsiadać na mojego kumpla, ale z drugiej strony
cieszyłem się, że nie da się poderwać na jakieś oklepane
teksty.
- Chłopaki to jest moja kuzynka Alex. I sorry za jej zachowanie. Ona po prostu czasem tak ma.- rzekłem
- Alex to są nasi kumple. Logana już poznałaś. To jest Kendall, Carlos i James. - powiedział Liam
Ona zamiast grzecznie się przywitać spojrzała na nich z pogardą. Wkurzyłem się, ale to nie było moim największym zmartwieniem. Gorsze było to, że James wszedł w konwersacje z Alex. A ona tak łatwo nie odpuszcza. Krzyczeli na siebie, moja kuzynka zaczęła mu pyskować. Do tej awantury wtrącił się Kendall.
- Chłopaki to jest moja kuzynka Alex. I sorry za jej zachowanie. Ona po prostu czasem tak ma.- rzekłem
- Alex to są nasi kumple. Logana już poznałaś. To jest Kendall, Carlos i James. - powiedział Liam
Ona zamiast grzecznie się przywitać spojrzała na nich z pogardą. Wkurzyłem się, ale to nie było moim największym zmartwieniem. Gorsze było to, że James wszedł w konwersacje z Alex. A ona tak łatwo nie odpuszcza. Krzyczeli na siebie, moja kuzynka zaczęła mu pyskować. Do tej awantury wtrącił się Kendall.
-
Ciekawy jestem czy taka pyskata dziewczyna jak ty ma chłopaka?-
zapytał Schmidt
- Tak jeśli cię to interesuje to nawet jest tu z nami.- takiej odpowiedzi to się nie spodziewałem.
Początkowo myślałem, że ona sobie robi jaja z nas wszystkich. Niestety ona podeszła do Louisa i usiadła mu na kolanach. Jak by tego było mało zaczęli się całować. Chłopakom tak samo jak mi opadły szczęki. Postanowiłem wziąć sobie do serca poprzednie słowa Liam'a i najpierw z nimi porozmawiać. Zdecydowałem się jednak na to, że porozmawiam z każdym z nich osobno. Podszedłem więc do nich i zapytałem:
- Alex możemy porozmawiać na osobności?
Ona nic nie odpowiedziała tylko wstała z kolana Tomlinsona. Powędrowałem więc na górę do jej pokoju. Nawet nie wiedziałem czy ona idzie za mną. Dotarłem na górę. Po chwili do pokoju weszła Alex razem z Malikiem. Zdziwiłem się.
- Zayn czy mógłbyś zostawić nas samych?- zapytałem
- Nie on zostanie. Jest moim przyjacielem i nie mam przed nim tajemnic- powiedziała Alex stanowczo
- Dobra. Alex do cholery co ty wyprawiasz?- rzekłem lekko zdenerwowany
- Co masz na myśli Niallerku?- zaśmiała się
- Tak jeśli cię to interesuje to nawet jest tu z nami.- takiej odpowiedzi to się nie spodziewałem.
Początkowo myślałem, że ona sobie robi jaja z nas wszystkich. Niestety ona podeszła do Louisa i usiadła mu na kolanach. Jak by tego było mało zaczęli się całować. Chłopakom tak samo jak mi opadły szczęki. Postanowiłem wziąć sobie do serca poprzednie słowa Liam'a i najpierw z nimi porozmawiać. Zdecydowałem się jednak na to, że porozmawiam z każdym z nich osobno. Podszedłem więc do nich i zapytałem:
- Alex możemy porozmawiać na osobności?
Ona nic nie odpowiedziała tylko wstała z kolana Tomlinsona. Powędrowałem więc na górę do jej pokoju. Nawet nie wiedziałem czy ona idzie za mną. Dotarłem na górę. Po chwili do pokoju weszła Alex razem z Malikiem. Zdziwiłem się.
- Zayn czy mógłbyś zostawić nas samych?- zapytałem
- Nie on zostanie. Jest moim przyjacielem i nie mam przed nim tajemnic- powiedziała Alex stanowczo
- Dobra. Alex do cholery co ty wyprawiasz?- rzekłem lekko zdenerwowany
- Co masz na myśli Niallerku?- zaśmiała się
-
Proszę cię nie udawaj głupiej.! Co miała znaczyć ta cała
sytuacja w salonie przed chwilą?- krzyknąłem
- A chodzi o to. Nic takiego po prostu nie mam zamiaru znosić tych głupich tekstów twoich kumpli. A jeśli będą myśleć, że jestem zajęta to się ode mnie odwalą- powiedziała z uśmiechem na twarzy
- Posłuchaj mnie dziewczyno dla picu to ty sobie możesz włosy ściąć a nie udawać, że kochasz- ryknąłem
- A kto powiedział, że ja udaje. Słuchaj chłopczyku z moimi byłymi całowałam się tysiąc razy i z żadnym z nich nie czułam tego co przy pocałunku z Lou.- krzyknęła, widać było, że się wkurzyła.
- Dlaczego właśnie on przecież jest tysiąc innych?- zapytałem
- Tak, ale przecież pierwiastków w chemii też jest tysiąc , ale jednak ten jeden najważniejszy bez którego nie możesz funkcjonować to tlen.- odpowiedziała i zaczęła się uśmiechać.
- Alex on nie jest w twoim typie przecież cie znam.- zaśmiałem się
- Mylisz się znałeś mnie kiedyś. Od tamtego czasu się zmieniłam. Po czymś takim każdy by się zmienił.
- Co masz na myśli? Znów chcesz do tego wracać przecież cię przeprosiłem, a ty mi wybaczyłaś. - rzekłem nie wiedząc dlaczego znów zaczyna ten drażliwy temat.
- To, że ci wybaczyłam nie znaczy, że zapomniałam, że będzie jak dawniej. Trzeba wszystko budować od nowa, starać się, dbać o to i walczyć- odpowiedziała, a po jej policzku spłynęła łza.
- Alex przecież ja się staram. Martwię się o ciebie. Przecież cię kocham- powiedziałem i ją przytuliłem
- Słuchaj ja to rozumiem.- powiedziała i przytuliła mnie
- Zayn powiedz mi ty o wszystkim wiedziałeś tak? Wiedziałeś, że Lou jej się podoba?- zapytałem
- Tak wiedziałem- odpowiedział zmieszany.
Przyznam się, że zrobiło mi się trochę smutno. Chciałbym, żeby Alex była szczęśliwa, ale dlaczego ona mi o tym nie powiedziała? Nie chciałem urazić Malika, więc postanowiłem się odezwać.
- Dziękuję ci stary. Dziękuję, że ona może na ciebie liczyć. Dla mnie najważniejsze jest jej szczęście. - powiedziałem i przytuliłem przyjaciela.
- A ty Alexandro pamiętaj kocham cię i możesz na mnie liczyć. Jeśli coś będzie się działo to możesz walić jak w dym- zaśmiałem się, wiedziałem jak nienawidzi swojego pełnego imienia.
- Horan ty kretynie znów mnie wkurwiasz?- krzyknęła i zaczęła się śmiać
- Też cię kocham- dodała po chwili i rzuciła się na mnie przytulając mocno.
- Ciebie też Zayn kocham...- zaczęła
- Jak brata oczywiście- zaśmiała się kończąc i również przytulając Mulata.
- Ja ciebie też kocham.... rzecz jasna jak siostrę.-uśmiechnął się Malik
Po tych przytulańcach wróciliśmy do salonu. Musiałem jeszcze pogadać z Louisem.
- A chodzi o to. Nic takiego po prostu nie mam zamiaru znosić tych głupich tekstów twoich kumpli. A jeśli będą myśleć, że jestem zajęta to się ode mnie odwalą- powiedziała z uśmiechem na twarzy
- Posłuchaj mnie dziewczyno dla picu to ty sobie możesz włosy ściąć a nie udawać, że kochasz- ryknąłem
- A kto powiedział, że ja udaje. Słuchaj chłopczyku z moimi byłymi całowałam się tysiąc razy i z żadnym z nich nie czułam tego co przy pocałunku z Lou.- krzyknęła, widać było, że się wkurzyła.
- Dlaczego właśnie on przecież jest tysiąc innych?- zapytałem
- Tak, ale przecież pierwiastków w chemii też jest tysiąc , ale jednak ten jeden najważniejszy bez którego nie możesz funkcjonować to tlen.- odpowiedziała i zaczęła się uśmiechać.
- Alex on nie jest w twoim typie przecież cie znam.- zaśmiałem się
- Mylisz się znałeś mnie kiedyś. Od tamtego czasu się zmieniłam. Po czymś takim każdy by się zmienił.
- Co masz na myśli? Znów chcesz do tego wracać przecież cię przeprosiłem, a ty mi wybaczyłaś. - rzekłem nie wiedząc dlaczego znów zaczyna ten drażliwy temat.
- To, że ci wybaczyłam nie znaczy, że zapomniałam, że będzie jak dawniej. Trzeba wszystko budować od nowa, starać się, dbać o to i walczyć- odpowiedziała, a po jej policzku spłynęła łza.
- Alex przecież ja się staram. Martwię się o ciebie. Przecież cię kocham- powiedziałem i ją przytuliłem
- Słuchaj ja to rozumiem.- powiedziała i przytuliła mnie
- Zayn powiedz mi ty o wszystkim wiedziałeś tak? Wiedziałeś, że Lou jej się podoba?- zapytałem
- Tak wiedziałem- odpowiedział zmieszany.
Przyznam się, że zrobiło mi się trochę smutno. Chciałbym, żeby Alex była szczęśliwa, ale dlaczego ona mi o tym nie powiedziała? Nie chciałem urazić Malika, więc postanowiłem się odezwać.
- Dziękuję ci stary. Dziękuję, że ona może na ciebie liczyć. Dla mnie najważniejsze jest jej szczęście. - powiedziałem i przytuliłem przyjaciela.
- A ty Alexandro pamiętaj kocham cię i możesz na mnie liczyć. Jeśli coś będzie się działo to możesz walić jak w dym- zaśmiałem się, wiedziałem jak nienawidzi swojego pełnego imienia.
- Horan ty kretynie znów mnie wkurwiasz?- krzyknęła i zaczęła się śmiać
- Też cię kocham- dodała po chwili i rzuciła się na mnie przytulając mocno.
- Ciebie też Zayn kocham...- zaczęła
- Jak brata oczywiście- zaśmiała się kończąc i również przytulając Mulata.
- Ja ciebie też kocham.... rzecz jasna jak siostrę.-uśmiechnął się Malik
Po tych przytulańcach wróciliśmy do salonu. Musiałem jeszcze pogadać z Louisem.
czwartek, 24 stycznia 2013
37.
Po
tej rozmowie Lou stwierdził, że zrobi coś do jedzenia. Każdemu
spodobał się ten pomysł. Tommo poszedł do kuchni, a my zostaliśmy
w salonie i postanowiliśmy obejrzeć jakiś film.
- Aha dzisiaj wpadną nasi kumple, mam nadzieje, że nie będzie ci to przeszkadzać- rzekł Liam
- Kto przychodzi?- zapytał zdziwiony Zayn
- No chłopaki z Big Time Rush'a zapomniałeś?- oburzył się mój kuzyn
- Spoko nie ma problemu. W końcu to wasz dom i nic mi do tego kto tu przychodzi.-zaśmiałam się
- Alex nie mów tak mieszkasz tu, więc nie chcemy żebyś czuła się jakoś nieswojo.- wtrącił Harry
- Obiadek podano- krzyknął Lou, na co mój kuzyn wyleciał jak z procy.
Ci bardziej ogarnięci czyli ja i reszta chłopaków powolnym tempem ruszyliśmy w stronę kuchni. Już od progu do moich nozdrzy dobiegł dziwny zapach. A gdy zobaczyłam co przygotował ''mistrz kuchni'' myślałam, że zemdleje. Była to zupa marchewkowa. Niby nic w tym dziwnego, z jednym małym szczegółem, ja od dziecka nienawidzę marchewek. Nie chcąc robić mu przykrości ze sztucznym uśmiechem na twarzy usiadłam do stołu. Jedząc powoli te zupę zastanawiałam się dlaczego to robię. Może dlatego, że go kocham? Tak to było jedyne racjonalne wytłumaczenie.
- Nie smakuje ci?- moje myśli przerwał Lou.
- Jest pyszna- skłamałam z uśmiechem na ustach.
Spojrzałam na Niall'a. Patrzył na mnie ze zdumieniem. W końcu on jako jedyny wiedział, że nie cierpię marchewki. Miałam tylko nadzieję, że nic nie powie. Na moje szczęście siedział cicho.
Po zjedzeniu posiłku poszliśmy do salonu. Niall poinformował resztę towarzystwa, że za pół godziny zjawią się owi goście. Siedzieliśmy i oglądaliśmy telewizje. Na moje nieszczęście miejsce obok mnie zajął Lou, co sprawiło, że nie mogłam skupić się na oglądaniu. Postanowiłam, że skoro i tak nie mogę się skupić na oglądaniu to chociaż zacznę gadać, żeby mój kuzyn się nie zorientował.
- Ej... a moglibyście mi coś powiedzieć o tych chłopakach?-zapytałam
- Jasne... a więc tak chłopaki tak jak my mają zespół i wbrew plotką nie konkurujemy między sobą tylko się kumplujemy. Ich zespół jest czteroosobowy. Kendall i James mają po 22 lata, natomiast Carlos i Logan są o rok starsi. I choć wiele osób uważa ich za poważnych mężczyzn, oni zachowują się jak duże dzieci i to dosłownie sama zobaczysz- ekscytował się mój kuzyn.
- Aha czyli jeśli dobrze rozumiem będę jedyną dziewczyną w tym dziesięcioosobowym gronie.
- Na to wychodzi. Ale nie pękaj mała- zaśmiał się Malik i klepnął mnie w plecy.
Chciałam jeszcze coś powiedzieć, ale niestety po mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Niall wystrzelił jak z procy. Po chwili w salonie zjawiła się jakaś banda dzikusów, bo inaczej nazwać się tego nie dało. Wszyscy wbiegli jak by ich z jakiejś klatki wypuścili. Dopiero po chwili jeden z nich jakiś ciemny blondyn mnie zauważył i uspokoił resztę towarzystwa. Jeden z pozostałych spojrzał na mnie zalotnym wzrokiem i z debilnym uśmieszkiem na twarzy powiedział.
-Hej jestem Logan. Jak cię zwą księżniczko?
- Księżniczko? Uwielbiam luźne spodnie, trampki, rap, papierosy, alkohol, tatuaże, dzikie pocałunki, nieprzyzwoite zachowanie i przekleństwa. Gdzie ty mi tu kurwa wyjeżdżasz z księżniczką? Pomyśl - krzyknęłam zdenerwowana
Wszyscy spojrzeli na mnie. Mój kuzynek zaczął tłumaczyć tym kretynom kim jestem.
- Chłopaki to jest moja kuzynka Alex. I sorry za jej zachowanie. Ona po prostu czasem tak ma.
- Alex to są nasi kumple. Logana już poznałaś. To jest Kendall, Carlos i James. - rzekł Liam
Spojrzałam na nich z pogardą. Czym wywołałam złość u mojego kuzyna.
- Spokojnie księżniczko.- powiedział Harry i przytulił mnie razem z Louisem.
- No a on też nazywa cię księżniczką i jakoś na niego nie wsiadasz- oburzył się Logan
- Bo żeby tak mnie nazywać to trzeba sobie na to zasłużyć.- odpowiedziałam.
- Oj nie przesadzaj Kotku.- powiedział James
- Aha dzisiaj wpadną nasi kumple, mam nadzieje, że nie będzie ci to przeszkadzać- rzekł Liam
- Kto przychodzi?- zapytał zdziwiony Zayn
- No chłopaki z Big Time Rush'a zapomniałeś?- oburzył się mój kuzyn
- Spoko nie ma problemu. W końcu to wasz dom i nic mi do tego kto tu przychodzi.-zaśmiałam się
- Alex nie mów tak mieszkasz tu, więc nie chcemy żebyś czuła się jakoś nieswojo.- wtrącił Harry
- Obiadek podano- krzyknął Lou, na co mój kuzyn wyleciał jak z procy.
Ci bardziej ogarnięci czyli ja i reszta chłopaków powolnym tempem ruszyliśmy w stronę kuchni. Już od progu do moich nozdrzy dobiegł dziwny zapach. A gdy zobaczyłam co przygotował ''mistrz kuchni'' myślałam, że zemdleje. Była to zupa marchewkowa. Niby nic w tym dziwnego, z jednym małym szczegółem, ja od dziecka nienawidzę marchewek. Nie chcąc robić mu przykrości ze sztucznym uśmiechem na twarzy usiadłam do stołu. Jedząc powoli te zupę zastanawiałam się dlaczego to robię. Może dlatego, że go kocham? Tak to było jedyne racjonalne wytłumaczenie.
- Nie smakuje ci?- moje myśli przerwał Lou.
- Jest pyszna- skłamałam z uśmiechem na ustach.
Spojrzałam na Niall'a. Patrzył na mnie ze zdumieniem. W końcu on jako jedyny wiedział, że nie cierpię marchewki. Miałam tylko nadzieję, że nic nie powie. Na moje szczęście siedział cicho.
Po zjedzeniu posiłku poszliśmy do salonu. Niall poinformował resztę towarzystwa, że za pół godziny zjawią się owi goście. Siedzieliśmy i oglądaliśmy telewizje. Na moje nieszczęście miejsce obok mnie zajął Lou, co sprawiło, że nie mogłam skupić się na oglądaniu. Postanowiłam, że skoro i tak nie mogę się skupić na oglądaniu to chociaż zacznę gadać, żeby mój kuzyn się nie zorientował.
- Ej... a moglibyście mi coś powiedzieć o tych chłopakach?-zapytałam
- Jasne... a więc tak chłopaki tak jak my mają zespół i wbrew plotką nie konkurujemy między sobą tylko się kumplujemy. Ich zespół jest czteroosobowy. Kendall i James mają po 22 lata, natomiast Carlos i Logan są o rok starsi. I choć wiele osób uważa ich za poważnych mężczyzn, oni zachowują się jak duże dzieci i to dosłownie sama zobaczysz- ekscytował się mój kuzyn.
- Aha czyli jeśli dobrze rozumiem będę jedyną dziewczyną w tym dziesięcioosobowym gronie.
- Na to wychodzi. Ale nie pękaj mała- zaśmiał się Malik i klepnął mnie w plecy.
Chciałam jeszcze coś powiedzieć, ale niestety po mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Niall wystrzelił jak z procy. Po chwili w salonie zjawiła się jakaś banda dzikusów, bo inaczej nazwać się tego nie dało. Wszyscy wbiegli jak by ich z jakiejś klatki wypuścili. Dopiero po chwili jeden z nich jakiś ciemny blondyn mnie zauważył i uspokoił resztę towarzystwa. Jeden z pozostałych spojrzał na mnie zalotnym wzrokiem i z debilnym uśmieszkiem na twarzy powiedział.
-Hej jestem Logan. Jak cię zwą księżniczko?
- Księżniczko? Uwielbiam luźne spodnie, trampki, rap, papierosy, alkohol, tatuaże, dzikie pocałunki, nieprzyzwoite zachowanie i przekleństwa. Gdzie ty mi tu kurwa wyjeżdżasz z księżniczką? Pomyśl - krzyknęłam zdenerwowana
Wszyscy spojrzeli na mnie. Mój kuzynek zaczął tłumaczyć tym kretynom kim jestem.
- Chłopaki to jest moja kuzynka Alex. I sorry za jej zachowanie. Ona po prostu czasem tak ma.
- Alex to są nasi kumple. Logana już poznałaś. To jest Kendall, Carlos i James. - rzekł Liam
Spojrzałam na nich z pogardą. Czym wywołałam złość u mojego kuzyna.
- Spokojnie księżniczko.- powiedział Harry i przytulił mnie razem z Louisem.
- No a on też nazywa cię księżniczką i jakoś na niego nie wsiadasz- oburzył się Logan
- Bo żeby tak mnie nazywać to trzeba sobie na to zasłużyć.- odpowiedziałam.
- Oj nie przesadzaj Kotku.- powiedział James
-
Kotki to masz w schronisku!- krzyknęłam
-
To może Misiu?- zaśmiał się ponownie mój rozmówca
-
A misia znajdziesz w sklepie z zabawkami, dupku!- po raz kolejny
podnosiłam głos
-
Dupka to szukaj w więzieniu, mała!- tym razem on zaczął krzyczeć
-
Mała to jest twoja pała, a nie ja!Ja jestem Niska- odpowiedziałam
z satysfakcją
- Ciekawy jestem czy taka pyskata dziewczyna jak ty ma chłopaka.- wtrącił się Kendall
- Tak jeśli cię to interesuje to nawet jest tu z nami.- powiedziałam po czym podeszłam do Lou i usiadłam mu na kolanach. On na początku się zdziwił, jednak później bardzo dobrze wczuł się w rolę i namiętnie mnie pocałował. Zastanawiałam się dlaczego tak postąpiłam. Doszłam do wniosku, że tylko po to aby te dupki z Big Time Rush'a nie dopierdalali się do mnie. Mój pomysł nie spodobał się jednak mojemu kuzynkowi.
- Alex możemy porozmawiać na osobności?- zapytał bardzo poważnie.
- Ciekawy jestem czy taka pyskata dziewczyna jak ty ma chłopaka.- wtrącił się Kendall
- Tak jeśli cię to interesuje to nawet jest tu z nami.- powiedziałam po czym podeszłam do Lou i usiadłam mu na kolanach. On na początku się zdziwił, jednak później bardzo dobrze wczuł się w rolę i namiętnie mnie pocałował. Zastanawiałam się dlaczego tak postąpiłam. Doszłam do wniosku, że tylko po to aby te dupki z Big Time Rush'a nie dopierdalali się do mnie. Mój pomysł nie spodobał się jednak mojemu kuzynkowi.
- Alex możemy porozmawiać na osobności?- zapytał bardzo poważnie.
środa, 23 stycznia 2013
36.
#oczami
Alex#
Siedziałam w fotelu i zastanawiałam się jak przebiegnie rozmowa Mulata z obiektem moich westchnień. Bałam się trochę tego, że Lou nie odwzajemnia moich uczuć. Byłam wkurzona na Niall'a, może dlatego tak zareagowałam. A może po prostu odzywa się we mnie stara Alex? Ta która żyje wścibskimi dogryzkami, alkoholem i papierosami? Nie chciałam wracać do tego co było kiedyś. Przede wszystkim nie chciałam wracać do wspomnień o Matt'cie. Wystarczająco już się przez niego nacierpiałam. Moją wewnętrzną bitwę przerwał Hazza.
- Ej...czemu jesteś smutna?- zapytał siadając obok mnie
Siedziałam w fotelu i zastanawiałam się jak przebiegnie rozmowa Mulata z obiektem moich westchnień. Bałam się trochę tego, że Lou nie odwzajemnia moich uczuć. Byłam wkurzona na Niall'a, może dlatego tak zareagowałam. A może po prostu odzywa się we mnie stara Alex? Ta która żyje wścibskimi dogryzkami, alkoholem i papierosami? Nie chciałam wracać do tego co było kiedyś. Przede wszystkim nie chciałam wracać do wspomnień o Matt'cie. Wystarczająco już się przez niego nacierpiałam. Moją wewnętrzną bitwę przerwał Hazza.
- Ej...czemu jesteś smutna?- zapytał siadając obok mnie
-Przyjmijmy,
że kakao było za gorące.- powiedziałam
- Przecież ty dziś nie piłaś kakao?- dopiero po chwili wyczuł sarkazm w moim głosie i spalił buraka
- Harry ja nie chcę cię obrazić, więc lepiej będzie jak przestaniesz ze mną rozmawiać, bo jak widziałeś dziś przy śniadaniu mój kuzyn już mi podniósł ciśnienie, więc jestem zła. Wolałabym, żebyś nie był tą osobą na której wyładuje moje złe emocje.- powiedziałam głośno po czym wstałam i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżko i wróciłam do myślenia. Zaczęłam zastanawiać się czy rozmowa Zayn'a z Lou na mój temat była dobrym pomysłem. W końcu ja też mogłam zacząć działać, przecież jest równouprawnienie. Z drugiej strony gdyby Lou mnie odrzucił, gdyby powiedział, że nie odwzajemnia mojego uczucia, to załamałabym się kompletnie. Tym razem moje przemyślenia przerwało pukanie doi drzwi. Nie miałam zamiaru odpowiadać. Ktoś jednak był bardzo namolny, tym kimś okazał się Liam.
- Mogę?- zapytał otwierając drzwi.
- Liam przepraszam, ale ja naprawdę nie mam ochoty na rozmowę.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą
- Alex ja też uważam, że zachowanie Niall'a było złe, ale zrozum on się o ciebie martwi. Dla niego to jest szok, że jego przyjaciel spotyka się z jego kuzynką. A ty jak byś się czuła jakby on spotykał się z twoją przyjaciółką?- powiedział i usiadł obok mnie na łóżku.
- Szczerze to czułabym się dziwnie....- zaczęłam ale Liam mi przerwał
- No widzisz?
- Czułabym się dziwnie ponieważ nie mam przyjaciółki, mam za to sporo kumpli. A przyznaj to było by dziwne gdyby Niall spotykał się z którymś z moich kumpli- wybuchnęłam śmiechem
- Rzeczywiście- on również się zaśmiał
- A poza tym my z Lou się nie spotykamy, wczoraj to była jednorazowa sytuacja- powiedziałam, choć wiedziałam, że to nie prawda. Nie mogłam przecież wszystkim mówić, że się w nim zakochałam
Nagle do pokoju, bez pukania wparował Zayn.
- Alex...- przerwał gdy zobaczył Liam'a
Liam powiedział, że i tak już wychodzi. Mulat zaproponował wyjście na papierosa. Nie mogłam odmówić. Moja ciekawość by mi nie pozwoliła. Wyszliśmy do ogrodu. Spojrzałam na smutną minę Malika. Miałam bardzo złe przeczucia. Myślałam, że zaraz pęknę z ciekawości, a on wciąż trzymał mnie w niepewności.
- A więc... rozmawiałem z nim... nie było łatwo wyciągnąć coś z niego... szczerze mówiąc to nie sprecyzował się...- jąkał się
- Czyli co? Zayn powiedz mi prosto z mostu do cholery- krzyknęłam
- Spokojnie. Nie powiedział mi wprost, że cię kocha, ale też nie zaprzeczył. Powiedzmy, że to przemilczał. Nie wiem czy to dobry znak.- oznajmił.
Teraz to mnie zaskoczył. Siedziałam jak taki przygłup i patrzyłam się w dal. Czyli jednak mam szansę jednak nie wszystko stracone. Nie sprecyzował się. Moje głupie myśli przerwał Zayn.
- Alex nic ci nie jest?- zapytał
- Tak spoko.-odpowiedziałam
- Idziemy?- Zayn wstał z huśtawki i spojrzał na mnie.
- Przecież ty dziś nie piłaś kakao?- dopiero po chwili wyczuł sarkazm w moim głosie i spalił buraka
- Harry ja nie chcę cię obrazić, więc lepiej będzie jak przestaniesz ze mną rozmawiać, bo jak widziałeś dziś przy śniadaniu mój kuzyn już mi podniósł ciśnienie, więc jestem zła. Wolałabym, żebyś nie był tą osobą na której wyładuje moje złe emocje.- powiedziałam głośno po czym wstałam i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżko i wróciłam do myślenia. Zaczęłam zastanawiać się czy rozmowa Zayn'a z Lou na mój temat była dobrym pomysłem. W końcu ja też mogłam zacząć działać, przecież jest równouprawnienie. Z drugiej strony gdyby Lou mnie odrzucił, gdyby powiedział, że nie odwzajemnia mojego uczucia, to załamałabym się kompletnie. Tym razem moje przemyślenia przerwało pukanie doi drzwi. Nie miałam zamiaru odpowiadać. Ktoś jednak był bardzo namolny, tym kimś okazał się Liam.
- Mogę?- zapytał otwierając drzwi.
- Liam przepraszam, ale ja naprawdę nie mam ochoty na rozmowę.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą
- Alex ja też uważam, że zachowanie Niall'a było złe, ale zrozum on się o ciebie martwi. Dla niego to jest szok, że jego przyjaciel spotyka się z jego kuzynką. A ty jak byś się czuła jakby on spotykał się z twoją przyjaciółką?- powiedział i usiadł obok mnie na łóżku.
- Szczerze to czułabym się dziwnie....- zaczęłam ale Liam mi przerwał
- No widzisz?
- Czułabym się dziwnie ponieważ nie mam przyjaciółki, mam za to sporo kumpli. A przyznaj to było by dziwne gdyby Niall spotykał się z którymś z moich kumpli- wybuchnęłam śmiechem
- Rzeczywiście- on również się zaśmiał
- A poza tym my z Lou się nie spotykamy, wczoraj to była jednorazowa sytuacja- powiedziałam, choć wiedziałam, że to nie prawda. Nie mogłam przecież wszystkim mówić, że się w nim zakochałam
Nagle do pokoju, bez pukania wparował Zayn.
- Alex...- przerwał gdy zobaczył Liam'a
Liam powiedział, że i tak już wychodzi. Mulat zaproponował wyjście na papierosa. Nie mogłam odmówić. Moja ciekawość by mi nie pozwoliła. Wyszliśmy do ogrodu. Spojrzałam na smutną minę Malika. Miałam bardzo złe przeczucia. Myślałam, że zaraz pęknę z ciekawości, a on wciąż trzymał mnie w niepewności.
- A więc... rozmawiałem z nim... nie było łatwo wyciągnąć coś z niego... szczerze mówiąc to nie sprecyzował się...- jąkał się
- Czyli co? Zayn powiedz mi prosto z mostu do cholery- krzyknęłam
- Spokojnie. Nie powiedział mi wprost, że cię kocha, ale też nie zaprzeczył. Powiedzmy, że to przemilczał. Nie wiem czy to dobry znak.- oznajmił.
Teraz to mnie zaskoczył. Siedziałam jak taki przygłup i patrzyłam się w dal. Czyli jednak mam szansę jednak nie wszystko stracone. Nie sprecyzował się. Moje głupie myśli przerwał Zayn.
- Alex nic ci nie jest?- zapytał
- Tak spoko.-odpowiedziałam
- Idziemy?- Zayn wstał z huśtawki i spojrzał na mnie.
Gdy
weszliśmy do domu spotkał nas Liam. Miał dziwną minę. Spojrzał
na mnie i się uśmiechnął.
- Chodźcie do salonu. Wszyscy na was czekają.- powiedział.
Spojrzałam na Zayn'a wydawał się bardziej zdezorientowany ode mnie. Posłusznie ruszyliśmy za Paynem.
- No nareszcie. Ile można czekać.- zaśmiał się Hazza, spojrzałam na niego wzrokiem typu '' Ale śmieszne''
- O co wam znowu chodzi?- zapytałam siadając obok Lou na kanapie.
- Chodzi o to, że chciałbym was przeprosić. To znaczy ciebie i Lou.- rzekł Niall
- No to mnie zaskoczyłeś. Szczerze nie przypominam sobie żebyś kiedyś za coś przepraszał- zaśmiałam się
- Alex proszę cię nie zaczynaj takimi tekstami. I naprawdę przepraszam was. Wiem, że najpierw powinienem porozmawiać z wami a nie oceniać sytuacje po pozorach. Wybaczycie?-zapytał
Spojrzeliśmy z Lou na siebie i zaczęliśmy się śmiać. Lou przytulił mnie.
- To jak będzie- niecierpliwił się mój kuzyn
- Wybaczymy- powiedzieliśmy równo i znów wybuchnęliśmy śmiechem,
- Chodźcie do salonu. Wszyscy na was czekają.- powiedział.
Spojrzałam na Zayn'a wydawał się bardziej zdezorientowany ode mnie. Posłusznie ruszyliśmy za Paynem.
- No nareszcie. Ile można czekać.- zaśmiał się Hazza, spojrzałam na niego wzrokiem typu '' Ale śmieszne''
- O co wam znowu chodzi?- zapytałam siadając obok Lou na kanapie.
- Chodzi o to, że chciałbym was przeprosić. To znaczy ciebie i Lou.- rzekł Niall
- No to mnie zaskoczyłeś. Szczerze nie przypominam sobie żebyś kiedyś za coś przepraszał- zaśmiałam się
- Alex proszę cię nie zaczynaj takimi tekstami. I naprawdę przepraszam was. Wiem, że najpierw powinienem porozmawiać z wami a nie oceniać sytuacje po pozorach. Wybaczycie?-zapytał
Spojrzeliśmy z Lou na siebie i zaczęliśmy się śmiać. Lou przytulił mnie.
- To jak będzie- niecierpliwił się mój kuzyn
- Wybaczymy- powiedzieliśmy równo i znów wybuchnęliśmy śmiechem,
wtorek, 22 stycznia 2013
Liebster Awards
Na początek chciałam podziękować za nominację ;**. Nominację dostałam od: http://your-eyes-irresistible.blogspot.com
Fioletowy cały w plakatach One Direction.
7.Do którego z chłopców jesteś podobna.?
Ewidentnie do Harrego. Tak samo jak on szybko pakuje się w kłopoty, no i jestem strasznie zboczona xD co denerwuje osoby w moim otoczeniu.:)
8.Wierzysz w koncert chłopców w Polsce.?
Oczywiście:) Już odkładam pieniądze
9.Kogo uwielbiałaś przed One Direction.?
Uwielbiałaś to za duże słowo. Słuchałam różnych wykonawców m.in. Bruno Mars, Olly Murs, Remady & Manu-l i inni.
10.Twój ulubieniec.?
Zdecydowanie Zayn <3
11.Twój ulubiony kolor.?
Fioletowy
Pytania:
1.Do jakich fandomów należysz.?
Tylko Directioner
2.Ulubiona piosenka.?
Kiss you <3
3.Ulubiony moment w piosence Kiss You .?
Końcowy Zarry <33
4.Ulubienica z dziewczyn chłopców.?
Eleonor
5.Najlepszy Blog .?
1.Do jakich fandomów należysz.?
Tylko Directioner
2.Ulubiona piosenka.?
Kiss you <3
3.Ulubiony moment w piosence Kiss You .?
Końcowy Zarry <33
4.Ulubienica z dziewczyn chłopców.?
Eleonor
5.Najlepszy Blog .?
http://your-eyes-irresistible.blogspot.com ;**
6.Jak wygląda twój pokój.?Fioletowy cały w plakatach One Direction.
7.Do którego z chłopców jesteś podobna.?
Ewidentnie do Harrego. Tak samo jak on szybko pakuje się w kłopoty, no i jestem strasznie zboczona xD co denerwuje osoby w moim otoczeniu.:)
8.Wierzysz w koncert chłopców w Polsce.?
Oczywiście:) Już odkładam pieniądze
9.Kogo uwielbiałaś przed One Direction.?
Uwielbiałaś to za duże słowo. Słuchałam różnych wykonawców m.in. Bruno Mars, Olly Murs, Remady & Manu-l i inni.
10.Twój ulubieniec.?
Zdecydowanie Zayn <3
11.Twój ulubiony kolor.?
Fioletowy
Nominacje:
1.http://1d-polish-imagines.blogspot.com
1.http://1d-polish-imagines.blogspot.com
2.http://imaginezonedirection.blogspot.com
Moje pytania:
1. Jak długo jesteś Directioners?
2. Jak zaczęła się twoja ''przygoda'' z One Direction?
3. Czy masz jakieś cechy wspólne z którymś z chłopców?
4. Czy pomagasz/pomagałaś w akcji na Twitterze?
5. Czy słuchasz kogoś oprócz 1D?
6. Co myślisz o dziewczynach chłopców?
7. Czy cieszysz się, że nie ma ''Haylor''?
8. Ulubiona piosenka z płyty TMH?
9. Kto jest twoim ulubieńcem?
10. Największe marzenie?
11. Czy w twoim otoczeniu są jakieś Directioner?
35.
#oczami Liam'a#
Po incydencie przy śniadaniu byłem zły na Niall'a za jego zachowanie. Postanowiłem się odprężyć i obejrzeć ''Toy Story''. Gdy rozpocząłem oglądanie wyłączyłem się. Nie obchodziło mnie co dzieje się dookoła. Byłem tylko ja i ekran telewizora. Kiedy bajka dobiegła końca, a na ekranie pojawiły się napisy, wróciłem do rzeczywistości. Pierwsze co usłyszałem to głos Alex.
- Harry ja nie chcę cię obrazić, więc lepiej będzie jak przestaniesz ze mną rozmawiać, bo jak widziałeś dziś przy śniadaniu mój kuzyn już mi podniósł ciśnienie, więc jestem zła. Wolałabym, żebyś nie był tą osobą na której wyładuje moje złe emocje.- wypowiedziawszy te słowa wstała i opuściła salon.
Po tym jak blondynka zniknęła z zasięgu wzroku, Niall zaczął się dąsać, że zawsze wszystko jest przez niego. W wielu przypadkach kiedy oskarżaliśmy o coś Horana był on niewinny, ale na pewno nie teraz. Dziś stanowczo przesadził. Ja rozumiem, że on się o nią martwi no ale bez przesady, żeby wsiadać na własnego przyjaciela? Powiedziałem mu o tym co myślę na ten temat. Harry przyznał mi rację. Zaproponował aby ktoś poszedł i z nią porozmawiał. Pierwszy kto mi przyszedł do głowy to Zayn, ale Hazza poinformował nas, że Malik razem z Tomilsonem pojechali na zakupy. Postanowiliśmy wybrać kogoś z nas. Niall odpadł jako pierwszy, bo zwątpiliśmy czy Alex w ogóle chciała by z nim gadać. Spojrzałem na Harrego, a on patrzył na mnie. Stwierdziłem, że jako jedyny nie zalazłem jej dzisiaj za skórę, no nie licząc Zayn'a i Louis'a, wiec zgodziłem się iść do niej. Ruszyłem do jej pokoju. Zapukałem do drzwi, ale niestety nic nie usłyszałem.
- Mogę?- zapytałem niepewnie otwierając drzwi.
- Liam przepraszam, ale ja naprawdę nie mam ochoty na rozmowę.- odpowiedziała
- Alex ja też uważam, że zachowanie Niall'a było złe, ale zrozum on się o ciebie martwi. Dla niego to jest szok, że jego przyjaciel spotyka się z jego kuzynką. A ty jak byś się czuła jakby on spotykał się z twoją przyjaciółką?- powiedziałem siadając obok niej na łóżku.
- Szczerze to czułabym się dziwnie....- zaczęła
- No widzisz?- przerwałem jej
- Czułabym się dziwnie ponieważ nie mam przyjaciółki, mam za to sporo kumpli. A przyznaj to było by dziwne gdyby Niall spotykał się z którymś z moich kumpli- dokończyła ze śmiechem
- Rzeczywiście- również wybuchłem śmiechem
- A poza tym my z Lou się nie spotykamy, wczoraj to była jednorazowa sytuacja- rzekła
Przyznam, że ta odpowiedź mnie zszokowała. Zapadła krępująca cisza, którą przerwał Zayn.
- Alex... -zaczął wchodząc do pokoju
- Przepraszam nie chciałem przeszkadzać- dokończył kiedy mnie zobaczył
- Spoko i tak już skończyliśmy rozmowę- powiedziałem wstając i wychodząc
- To co idziemy na fajkę?- usłyszałem głos Malika
Postanowiłem, że muszę pogadać z naszym blondynem. W tym celu udałem się do kuchni, w której oczywiście znajdował się Niall.
-Uważam, że powinieneś przeprosić ją i Lou za swoje zachowanie przy śniadaniu.- rzekłem otwarcie.
- No chyba się przesłyszałem. Ja mam ich przepraszać? A niby za co?- oburzył się blondyn
- Na przykład za to, że wsiadłeś na nich tak praktycznie bez przyczyny.- odpowiedziałem
- Bez przyczyny? Skoro myślisz, że ich wczorajsze zachowanie nie było odpowiednią przyczyną to chyba byliśmy na dwóch różnych imprezach stary.- krzyknął
- Po pierwsze spokojniej, a po drugie nawet ich o to nie zapytałeś. Oni po prostu udawali przed swoimi byłymi. Nie potrafisz tego zrozumieć? A nawet jeśli byli by razem to co? Przecież każdy ma prawo się zakochać? - starałem się zachować spokój.
- Ale zrozum ja nie chcę , żeby ona cierpiała.-powiedział blondyn
- Jeśli myślisz, że Lou ją skrzywdzi to się mylisz. On na pewno by czegoś takiego nie zrobił. A poza tym to oni oficjalnie nie ogłosili, że są parą, więc nie osądzaj ich bez wyjaśnienia tej sytuacji.- rzekłem
- Może masz racje- powiedział patrząc w okno
- Nie Niall ja na pewno mam rację, więc przeprosisz Alex i Louis'a dziś przy wszystkich.- rzekłem
- Dobrze.- oznajmił po czym wziął kanapkę i wyszedł.
Byłem z siebie dumny. Wiedziałem, że dokonałem cudu. Bo cudem można nazwać to, że nasz irlandzki chłopczyk sam przyznał się do błędu i zgodził się za niego przeprosić. Ucieszyłem się z jego postępowania, jednak miałem złe przeczucia. Miałem nadzieje, że to tylko przewrażliwienie.
#Oczami Niall'a#
Po tym jak Liam przekonał mnie, że powinienem przeprosić Alex i Louis'a poszedłem do salonu. Leciał akurat jakiś serial. Nagle zadzwonił mój telefon. Sięgnąłem po niego. Na wyświetlaczu napisane było Kendall. Zdziwiłem się czego on może chcieć. Gdy odebrałem usłyszałem radosny śmiech kumpla.
- Siema stary pamiętasz, że dzisiaj do was wbijamy.
- Jasne.
Kendall się rozłączył. Całkiem zapomniałem o tym, że mają dzisiaj przyjść. Powiedziałem o tym Liam'owi, Harremu, i Lou. Zayn i Alex byli na fajce, więc im nie przeszkadzałem.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
34.
#oczami
Harrego#
Obudziłem
się dosyć wcześnie jak na mnie, bo przed 10. Zważywszy na to, że
wczoraj byliśmy na imprezie to jest mój rekord. Wychodząc z pokoju
postanowiłem zajrzeć do Lou. Ciekawiło mnie to jak czuje się po
wczorajszej kłótni pomiędzy Alex ,a Eleonor. Otworzyłem drzwi
jego pokoju. Leżał na łóżku patrząc się w sufit. Podszedłem
bliżej, on spojrzał na mnie.
- Harry proszę powiedz mi, że to co się wczoraj wydarzyło było prawdą.- powiedział cicho
- Ale co Marchewko? - zapytałem zdziwiony
- No to, że całowałem się z Alex, że ona kłóciła się z El i że spławiła tego całego Matt'a- rzekł i uniósł się na łokciach. Spojrzałem na niego był taki szczęśliwy gdy o tym mówił.
- Tak to prawda miśku.- uśmiechnąłem się radośnie, widząc go takiego.
- Boże to było coś nieziemskiego, a już myślałem , że to tylko sen.- wydawał się rozmarzony.
Siedząc na jego łóżku poczułem dobrze mi znany zapach. O ile mój niezawodny węch się nie mylił były to naleśniki. Wybiegłem na korytarz jak poparzony a Lou ruszył za mną.
- Śniadanko?- krzyknąłem zdziwiony
- Harry proszę powiedz mi, że to co się wczoraj wydarzyło było prawdą.- powiedział cicho
- Ale co Marchewko? - zapytałem zdziwiony
- No to, że całowałem się z Alex, że ona kłóciła się z El i że spławiła tego całego Matt'a- rzekł i uniósł się na łokciach. Spojrzałem na niego był taki szczęśliwy gdy o tym mówił.
- Tak to prawda miśku.- uśmiechnąłem się radośnie, widząc go takiego.
- Boże to było coś nieziemskiego, a już myślałem , że to tylko sen.- wydawał się rozmarzony.
Siedząc na jego łóżku poczułem dobrze mi znany zapach. O ile mój niezawodny węch się nie mylił były to naleśniki. Wybiegłem na korytarz jak poparzony a Lou ruszył za mną.
- Śniadanko?- krzyknąłem zdziwiony
-
Niemożliwe.- krzyknął mój przyjaciel
Pędem udaliśmy się do kuchni, gdzie znajdowali się pozostali, no z wyjątkiem Zayn'a, bo on zawsze spał najdłużej z nas. Alex podała nam talerze, podziękowałem jej i uśmiechnąłem się. Lou w ramach podziękowania pocałował ją w policzek, co wywołało oburzenie Niall'a. Nagle pomiędzy nim a Alex rozpoczęła się kłótnia. Na szczęście Liam opanował sytuację. Zauważyłem jednak, że blondynka ma dzisiaj zły humor, a ja głupi jeszcze musiałem z niej zażartować. Dlaczego ja zawsze wpakowuje się w kłopoty. Myślałem, że ona mnie zabije wzrokiem, kiedy na mnie krzyczała. Na moje szczęście Malik zabrał ją na papierosa. Po tym jak wyszli zauważyłem smutny wzrok Lou. Wiedziałem, że muszę coś zrobić, nie mogłem patrzeć na to jak mój przyjaciel cierpi. Smutny Tommo udał się w stronę kuchni. Usiadłem obok Liam'a, który oglądał ''Toy Story'' i Niall'a, który zajadał się żelkami. Nagle z pomieszczenia kuchennego dobiegł nas krzyk naszego przyjaciela.
- Cholera skończyły się marchewki.
Zaśmiałem się pod nosem, bo nikt oprócz mnie tego nie słyszał. Każdy był pochłonięty czym innym. Do salonu wszedł lekko zdenerwowany Lou.
- Trzeba jechać na zakupy- powiedział
Pędem udaliśmy się do kuchni, gdzie znajdowali się pozostali, no z wyjątkiem Zayn'a, bo on zawsze spał najdłużej z nas. Alex podała nam talerze, podziękowałem jej i uśmiechnąłem się. Lou w ramach podziękowania pocałował ją w policzek, co wywołało oburzenie Niall'a. Nagle pomiędzy nim a Alex rozpoczęła się kłótnia. Na szczęście Liam opanował sytuację. Zauważyłem jednak, że blondynka ma dzisiaj zły humor, a ja głupi jeszcze musiałem z niej zażartować. Dlaczego ja zawsze wpakowuje się w kłopoty. Myślałem, że ona mnie zabije wzrokiem, kiedy na mnie krzyczała. Na moje szczęście Malik zabrał ją na papierosa. Po tym jak wyszli zauważyłem smutny wzrok Lou. Wiedziałem, że muszę coś zrobić, nie mogłem patrzeć na to jak mój przyjaciel cierpi. Smutny Tommo udał się w stronę kuchni. Usiadłem obok Liam'a, który oglądał ''Toy Story'' i Niall'a, który zajadał się żelkami. Nagle z pomieszczenia kuchennego dobiegł nas krzyk naszego przyjaciela.
- Cholera skończyły się marchewki.
Zaśmiałem się pod nosem, bo nikt oprócz mnie tego nie słyszał. Każdy był pochłonięty czym innym. Do salonu wszedł lekko zdenerwowany Lou.
- Trzeba jechać na zakupy- powiedział
-
Dobra pojadę z tobą, bo muszę sobie kupić fajki.- krzyknął
Malik, który właśnie wszedł do domu.
Boo Bear tylko skiną głową i poszedł po kluczyki. Natomiast Zayn poszedł obok auta. Wybiegłem za nim. Stwierdziłem, że najlepiej będzie jak Malik pogada po drodze z Lou. Zapytałem go o to, czy zgodzi się na mój pomysł. On bez zastanowienia wyraził na to zgodę. Ucieszyłem się, szybko wróciłem do domu, aby pasiasty mnie nie zauważył. W salonie siedziała reszta. Liam nadal oglądał bajkę, a Niall zajadał się tym razem chipsami. Alex siedziała na fotelu. Wydawała się być taka zamyślona, jakby smutna. Postanowiłem, że pomogę Louisowi ją zdobyć. Podszedłem do niej i z bananem na ryju zagadałem:
- Ej...czemu jesteś smutna?
Boo Bear tylko skiną głową i poszedł po kluczyki. Natomiast Zayn poszedł obok auta. Wybiegłem za nim. Stwierdziłem, że najlepiej będzie jak Malik pogada po drodze z Lou. Zapytałem go o to, czy zgodzi się na mój pomysł. On bez zastanowienia wyraził na to zgodę. Ucieszyłem się, szybko wróciłem do domu, aby pasiasty mnie nie zauważył. W salonie siedziała reszta. Liam nadal oglądał bajkę, a Niall zajadał się tym razem chipsami. Alex siedziała na fotelu. Wydawała się być taka zamyślona, jakby smutna. Postanowiłem, że pomogę Louisowi ją zdobyć. Podszedłem do niej i z bananem na ryju zagadałem:
- Ej...czemu jesteś smutna?
-Przyjmijmy,
że kakao było za gorące.- odburknęła
- Przecież ty dziś nie piłaś kakao?- zdziwiłem się, dopiero po chwili wyczułem ten sarkazm.
- Harry ja nie chcę cię obrazić, więc lepiej będzie jak przestaniesz ze mną rozmawiać, bo jak widziałeś dziś przy śniadaniu mój kuzyn już mi podniósł ciśnienie, więc jestem zła. Wolałabym, żebyś nie był tą osobą na której wyładuje moje złe emocje.- powiedziała po czym wstała i udała się do swojego pokoju.
- No tak jak ma zły humor to zaraz moja wina.- oburzył się Niall
- Słuchaj moim skromnym zdaniem dzisiejszy koszmarny humor Alex jest twoją winą. Mogłeś zostawić te głupie komentarze dla siebie- do rozmowy wtrącił się Liam.
- Liam ma racje. Chłopaki ktoś powinien z nią pogadać, niestety Zayn pojechał z Lou na zakupy.- rzekłem
- Ja tam nie idę bo mi się oberwie, a poza tym jeśli tam pójdę to wkurzy się jeszcze bardziej. Tak więc musicie typować między sobą- powiedział Horan i poszedł do kuchni.
Spojrzałem na Payne'a szczerze to mi to było obojętne który z nas pójdzie do blondynki.
- Dobra to ja do niej pójdę.- rzekł Li po chwili ciszy
- Dobra. Właściwie to mi się dzisiaj też dwa razy od niej dostało raz przy śniadaniu i drugi raz przed chwilą, więc trzeci wolę nie ryzykować.- zaśmiałem się
Liam spojrzał na mnie dziwnie, trochę się przestraszyłem, że może on też na mnie o coś wsiądzie, ale na szczęście ruszył drewnianymi schodami na górę. Spojrzałem przez okno, zauważyłem auto Lou, co znaczyło, że przyjechali. Pierwszy wszedł Malik cały obładowany torbami. Spojrzał na mnie, no tak w końcu stałem jak taki debil na środku salonu wpatrując się w drzwi wejściowe. Ogarnąłem się i postanowiłem pomóc Lou przy rozpakowywaniu zakupów. Ruszyłem w stronę przyjaciela, gdy zbliżyłem się do niego na jego smutnej dotąd twarzy zauważyłem lekki uśmiech. Bardzo mnie to ucieszyło.
- Pomogę ci miśku- powiedziałem patrząc na cztery torby znajdujące się w bagażniku auta.
- Dziękuję ci kocie- rzekł i złożył na moim policzku soczystego buziaka
''Wrócił mój dawny Lou''- pomyślałem, udając się do domu z zakupami.
- Przecież ty dziś nie piłaś kakao?- zdziwiłem się, dopiero po chwili wyczułem ten sarkazm.
- Harry ja nie chcę cię obrazić, więc lepiej będzie jak przestaniesz ze mną rozmawiać, bo jak widziałeś dziś przy śniadaniu mój kuzyn już mi podniósł ciśnienie, więc jestem zła. Wolałabym, żebyś nie był tą osobą na której wyładuje moje złe emocje.- powiedziała po czym wstała i udała się do swojego pokoju.
- No tak jak ma zły humor to zaraz moja wina.- oburzył się Niall
- Słuchaj moim skromnym zdaniem dzisiejszy koszmarny humor Alex jest twoją winą. Mogłeś zostawić te głupie komentarze dla siebie- do rozmowy wtrącił się Liam.
- Liam ma racje. Chłopaki ktoś powinien z nią pogadać, niestety Zayn pojechał z Lou na zakupy.- rzekłem
- Ja tam nie idę bo mi się oberwie, a poza tym jeśli tam pójdę to wkurzy się jeszcze bardziej. Tak więc musicie typować między sobą- powiedział Horan i poszedł do kuchni.
Spojrzałem na Payne'a szczerze to mi to było obojętne który z nas pójdzie do blondynki.
- Dobra to ja do niej pójdę.- rzekł Li po chwili ciszy
- Dobra. Właściwie to mi się dzisiaj też dwa razy od niej dostało raz przy śniadaniu i drugi raz przed chwilą, więc trzeci wolę nie ryzykować.- zaśmiałem się
Liam spojrzał na mnie dziwnie, trochę się przestraszyłem, że może on też na mnie o coś wsiądzie, ale na szczęście ruszył drewnianymi schodami na górę. Spojrzałem przez okno, zauważyłem auto Lou, co znaczyło, że przyjechali. Pierwszy wszedł Malik cały obładowany torbami. Spojrzał na mnie, no tak w końcu stałem jak taki debil na środku salonu wpatrując się w drzwi wejściowe. Ogarnąłem się i postanowiłem pomóc Lou przy rozpakowywaniu zakupów. Ruszyłem w stronę przyjaciela, gdy zbliżyłem się do niego na jego smutnej dotąd twarzy zauważyłem lekki uśmiech. Bardzo mnie to ucieszyło.
- Pomogę ci miśku- powiedziałem patrząc na cztery torby znajdujące się w bagażniku auta.
- Dziękuję ci kocie- rzekł i złożył na moim policzku soczystego buziaka
''Wrócił mój dawny Lou''- pomyślałem, udając się do domu z zakupami.
niedziela, 20 stycznia 2013
33.
#oczami Zayn'a#
Obudziłem się o 10. Alex już nie było. Zaspany podążyłem w stronę kuchni. Schodząc po schodach usłyszałem jakieś krzyki dochodzące z tego pomieszczenia. Przekroczyłem próg kuchni.
- Nie niech powie co myśli.- krzyknęła Alex
Byłem nieźle zdezorientowany , więc zapytałem co to za krzyki. Blondynka odpowiedziała mi, że Niall znów coś tam przeskrobał. Natomiast Horan zaprzeczył. Do akcji wkroczył troskliwy jak zawsze Daddy. Alex podała mi talerz pełen naleśników, a sama podeszła do lodówki i wyciągnęła tylko jogurt. Wszyscy zdziwili się, że nie je. Jednak tylko Lou odważył się ją o to zapytać. Stwierdziła, że nie ma apetytu, na co Hazza wybuchnął śmiechem. Jego zachowanie bardzo wkurzyło kuzynkę Niall'a. Zaproponowałem wyjście na papierosa, ona nie odpowiedziała, więc potraktowałem to jako zgodę. Ruszyłem w stronę ogrodu. Zastanawiałem się czy ona pamięta o wczorajszej rozmowie. Wiedziałem, że muszę z nią o tym porozmawiać. Zacząłem niepewnie
- Słuchaj ja pamiętam naszą wczorajszą rozmowę. Ja zaraz wezmę Lou na przejażdżkę i wypytam go.
- Spoko.- uśmiechnęła się, moim zdaniem to dobry znak.
Po tej krótkiej rozmowie kończyliśmy nasze papierosy już w ciszy. Następnie udaliśmy się do domu.
- Trzeba jechać na zakupy. - powiedział Tomlinson
- Dobra pojadę z tobą, bo muszę sobie kupić fajki.- krzyknąłem na co Lou tylko skinął głową.
Louis poszedł po kluczyki, a ja udałem się w stronę auta. Wybiegł za mną Hazza.
- Zayn słuchaj pogadaj z nim trochę ma problem i potrzebuję rozmowy- powiedział
- Spoko. Szczerze to nawet miałem taki zamiar- zaśmiałem się, a loczek poszedł do domu.
Po chwili zjawił się Tommo, więc mogliśmy ruszać. Cały czas zastanawiałem się jak go o to zapytać ogólnie o tej całej sytuacji. Rozmowa z Harrym dała mi dużo do myślenia.
- Lou co sądzisz o Alex?- zacząłem rozmowę
- Co mam o niej sądzić jest spoko i w ogóle.- odpowiedział lekko zmieszany
- Przecież wiesz co mam na myśli.- oburzyłem się
- Naprawdę nie wiem o co może ci chodzić- rzekł
- Słuchaj gadałem z Hazzą- spojrzałem na niego, wydawał się speszony
- Powiedział ci? Ale z niego przyjaciel.- widać było że Lou się zdenerwował
- Jeśli o ty zapomniałeś to ja także jestem twoim przyjacielem.- oburzyłem się
- Przepraszam cię, ale po prostu Harry obiecał mi, że rozmowa o Alex zostanie między nami.- posmutniał
- O Alex?- zdziwiłem się
- No tak, o tym że się w niej zakochałem.- odpowiedział i się zaczerwienił, a ja spojrzałem na niego zdziwony.
- Nie powiedział ci o tym,tak? Czyli sam się wydałem. Fajnie- zaśmiał się Lou
- No na to wychodzi, ale skoro już poruszyłeś temat Alex-zacząłem
- To kim ona tak właściwie dla ciebie jest?- dokończyłem
- Jest moim słońcem w ciemne dni, moim powietrzem, moim światem, moim szczęściem, moją szóstką w totka, moją ostatnią marchewką, moją ulubioną czekoladą, moją oazą, moją wiarą w lepsze jutro, jest moim życiem, wszystkim.- powiedział
Szczerze to nawet nie wiedziałem, że naszego zabawnego, wiecznie niedojrzałego Louisa stać na takie słowa, takie wyznanie. Wtedy na pewno wiedziałem, że ta dwójka jest sobie przeznaczona. Musiałem dojść do siebie. Jego słowa odbijały się w mojej głowie. Po chwili podjechaliśmy już pod hipermarket.
- Wrócimy do tej rozmowy w drodze powrotnej.- powiedziałem do przyjaciela.
On nie odpowiedział tylko ruszył w stronę automatycznych drzwi prowadzących do sklepu. Chwycił wózek i powędrował z nim między regały sklepowe. Po 30 minutach nasz wózek był pełen. Poszliśmy więc w stronę kasy. Po zapłaceniu i spakowaniu produktów wsialiśmy do samochodu.
- I co masz zamiar zrobić?- zapytałem wracając do tematu kuzynki Niall'a
- Nie wiem Harry powiedział, że mam o nią walczyć, ale ja nie wiem jak.- zasmucił się
- Moim skromnym zdaniem Hazza ma rację. Ale Lou pamiętaj jeśli ją skrzywisz to Niall cię zabiję, a ja mu w tym pomogę, bo może ona wydaje się silna i zdecydowana, ale tak naprawdę jest słaba i zagubiona. Powiedziała mi, że bardzo przeżyła rozstanie z Matt'em.- rzekłem, spoglądając na niego.
- Stary zrozum to z nią chce być na dobre i na złe, to z nią chce przejść świat dookoła i znaleźć ósmy kolor tęczy, to z nią chcę upić się tymbarkami, to z nią chcę śmiać się do łez z najbardziej bezsensowniej rzeczy na świecie. No i chcę aby była matką moich dzieci- zakończył zatrzymując się pod naszym domem.
- No to teraz musisz jej to powiedzieć- powiedziałem biorąc część zakupów i udając się do domu. Musiałem porozmawiać z Alex, ale nie mogłem jej powiedzieć tak wprost o tym, że Lou też ją kocha. W końcu on też był moim przyjacielem. Usłyszałem tylko ciche westchnięcie Tomilsona.
sobota, 19 stycznia 2013
32.
#oczami
Alex#
Obudziłam się w pokoju Malik'a. Spojrzałam na śpiącego obok Mulata i zaczęłam zastanawiać się czy dobrze zrobiłam mówiąc mu o moim uczuciu do Louisa. Spojrzałam na zegarek stojący na jego szafce nocnej 9. Zadecydowałam się wstać. Po cichu poszłam do mojego pokoju. Wzięłam ubrania i postanowiłam wziąć prysznic. Po 15 minutach stałam już przed lustrem ubrana w jakieś stare dresowe spodnie i duży, luźny T-shirt. Wysuszyłam włosy i splotłam je w niedbałego koka. Stwierdziłam, że nie będę się malować. Gotowa ruszyłam w stronę kuchni. Usiadłam bezradna przy stole i zastanawiałam się czy Malik będzie pamiętał o naszej rozmowie. No wprawdzie był po paru drinkach, ale to chyba będzie pamiętał. Moje przemyślenia przerwał cichy głos mojego kuzyna.
- Alex co ty tu robisz tak wcześnie?- zapytał
- A ty?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie
- Głodny jestem- uśmiechnął się
- To co naleśniki?- zapytałam.
Niall nic nie odpowiedział, ale z wyrazu jego twarzy mogłam wyczytać, że w pełni aprobuje ten pomysł. Wyciągnęłam więc potrzebne składniki i od razu zabrałam się za ich przyrządzanie.
- Słuchaj mam pytanie- ciszę przerwał Nialler
- No to dajesz- uśmiechnęłam się.
Starałam się przed nim ukryć mój nie za ciekawy dziś nastrój, ale niestety na próżno.
- Czy to co wydarzyło się wczoraj no wiesz to w clubie ta kłótnia z Eleonor i w ogóle to było naprawdę czy tylko mi się śniło?- spytał
- To wydarzyło się naprawdę. Chciałabym także uprzedzić twoje następne pytanie. Mianowicie tak udawałam z Lou parę aby dopiec naszym byłym.- powiedziałam otwarcie
Podłam mu talerz z naleśnikami, Spojrzał na mnie i powiedział tylko dziękuję. Doszłam do wniosku, że skoro już dla Niall'a zrobiłam śniadanie to i dla reszty takowe przyrządzę. Mój kuzyn siedział i zajadał się swoimi naleśnikami nie odzywając się do mnie słowem. Po chwili do kuchni wszedł Liam. Przywitałam go promiennym uśmiechem i talerzem gorących naleśników.
- Dzięki, ale wiesz że nie musiałaś.- powiedział wesoły
- Nie ma sprawy i tak robiłam śniadanie Niall'owi.- odpowiedziałam
- A jak tam głowa nie boli?- ciągnął rozmowę Payne.
- Nie i całe szczęście- zaśmiałam się
- Śniadanko?- usłyszałam zaspany głos Hazzy
- Niemożliwe- krzyknął Lou
Wbiegli do kuchni jak szaleni. Na widok tego drugiego moje serce tak jak by na chwilę stanęło.
- Siadajcie- powiedziałam podając im talerze przygotowane dla nich.
- Dziękuję.- powiedział Harry i przesłał mi promienny uśmiech
-Dzięki Marchewko- Lou pocałował mnie w policzek
- Co tak oficjalnie wczoraj to sobie czułości nie szczędziliście- oburzył się Niall
- Niall proszę cię przestań.- wtrącił Liam
- Nie niech powie co myśli.- krzyknęłam
- Ej... co to za krzyki?- zapytał Malik
- Nic po prostu mój kochany kuzynek znowu chce wojny.- powiedziałam z zaciśniętymi zębami
- Wcale nie- powiedział Niall
- Dobra spokój nie było tematu. Zrozumiano?- krzyknął Liam
- Tak. Proszę Zayn tu jest twoje śniadanie.- powiedziałam podając mu ostatni talerz zapełniony naleśnikami. Sama wzięłam z lodówki jogurt. Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Ty nie jesz?-zapytał Tommo
- Nie jestem głodna.-odpowiedziałam spoglądając na Niall'a
- Ej... przecież ty jesteś Horan tak? Ty masz apetyt w genach, więc co się stało-zaśmiał się Hazza
- Boże każdemu może zdarzyć się dzień w którym brak mu apetytu. Nawet Horanowi- krzyknęłam
- Alex spokojnie. Chodź zapalić.- powiedział Zayn i mnie przytulił
Nic nie odpowiedziałam tylko ruszyłam za nim. Doszliśmy do naszego stałego miejsca.
- Słuchaj ja pamiętam naszą wczorajszą rozmowę.- powiedział spokojnie
- Ja zaraz wezmę Lou na przejażdżkę i wypytam go.- dodał, na co tylko się uśmiechnęłam.
Po tej krótkiej rozmowie kończyliśmy nasze papierosy już w ciszy. Następnie udaliśmy się do domu.
- Trzeba jechać na zakupy. - powiedział Tomlinson
- Dobra pojadę z tobą, bo muszę sobie kupić fajki.- krzyknął Malik, na co Lou tylko skinął głową.
Ruszyłam w stronę salonu, usiadłam na fotelu i zastanawiałam się nad tym wszystkim co się wydarzyło.
Obudziłam się w pokoju Malik'a. Spojrzałam na śpiącego obok Mulata i zaczęłam zastanawiać się czy dobrze zrobiłam mówiąc mu o moim uczuciu do Louisa. Spojrzałam na zegarek stojący na jego szafce nocnej 9. Zadecydowałam się wstać. Po cichu poszłam do mojego pokoju. Wzięłam ubrania i postanowiłam wziąć prysznic. Po 15 minutach stałam już przed lustrem ubrana w jakieś stare dresowe spodnie i duży, luźny T-shirt. Wysuszyłam włosy i splotłam je w niedbałego koka. Stwierdziłam, że nie będę się malować. Gotowa ruszyłam w stronę kuchni. Usiadłam bezradna przy stole i zastanawiałam się czy Malik będzie pamiętał o naszej rozmowie. No wprawdzie był po paru drinkach, ale to chyba będzie pamiętał. Moje przemyślenia przerwał cichy głos mojego kuzyna.
- Alex co ty tu robisz tak wcześnie?- zapytał
- A ty?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie
- Głodny jestem- uśmiechnął się
- To co naleśniki?- zapytałam.
Niall nic nie odpowiedział, ale z wyrazu jego twarzy mogłam wyczytać, że w pełni aprobuje ten pomysł. Wyciągnęłam więc potrzebne składniki i od razu zabrałam się za ich przyrządzanie.
- Słuchaj mam pytanie- ciszę przerwał Nialler
- No to dajesz- uśmiechnęłam się.
Starałam się przed nim ukryć mój nie za ciekawy dziś nastrój, ale niestety na próżno.
- Czy to co wydarzyło się wczoraj no wiesz to w clubie ta kłótnia z Eleonor i w ogóle to było naprawdę czy tylko mi się śniło?- spytał
- To wydarzyło się naprawdę. Chciałabym także uprzedzić twoje następne pytanie. Mianowicie tak udawałam z Lou parę aby dopiec naszym byłym.- powiedziałam otwarcie
Podłam mu talerz z naleśnikami, Spojrzał na mnie i powiedział tylko dziękuję. Doszłam do wniosku, że skoro już dla Niall'a zrobiłam śniadanie to i dla reszty takowe przyrządzę. Mój kuzyn siedział i zajadał się swoimi naleśnikami nie odzywając się do mnie słowem. Po chwili do kuchni wszedł Liam. Przywitałam go promiennym uśmiechem i talerzem gorących naleśników.
- Dzięki, ale wiesz że nie musiałaś.- powiedział wesoły
- Nie ma sprawy i tak robiłam śniadanie Niall'owi.- odpowiedziałam
- A jak tam głowa nie boli?- ciągnął rozmowę Payne.
- Nie i całe szczęście- zaśmiałam się
- Śniadanko?- usłyszałam zaspany głos Hazzy
- Niemożliwe- krzyknął Lou
Wbiegli do kuchni jak szaleni. Na widok tego drugiego moje serce tak jak by na chwilę stanęło.
- Siadajcie- powiedziałam podając im talerze przygotowane dla nich.
- Dziękuję.- powiedział Harry i przesłał mi promienny uśmiech
-Dzięki Marchewko- Lou pocałował mnie w policzek
- Co tak oficjalnie wczoraj to sobie czułości nie szczędziliście- oburzył się Niall
- Niall proszę cię przestań.- wtrącił Liam
- Nie niech powie co myśli.- krzyknęłam
- Ej... co to za krzyki?- zapytał Malik
- Nic po prostu mój kochany kuzynek znowu chce wojny.- powiedziałam z zaciśniętymi zębami
- Wcale nie- powiedział Niall
- Dobra spokój nie było tematu. Zrozumiano?- krzyknął Liam
- Tak. Proszę Zayn tu jest twoje śniadanie.- powiedziałam podając mu ostatni talerz zapełniony naleśnikami. Sama wzięłam z lodówki jogurt. Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Ty nie jesz?-zapytał Tommo
- Nie jestem głodna.-odpowiedziałam spoglądając na Niall'a
- Ej... przecież ty jesteś Horan tak? Ty masz apetyt w genach, więc co się stało-zaśmiał się Hazza
- Boże każdemu może zdarzyć się dzień w którym brak mu apetytu. Nawet Horanowi- krzyknęłam
- Alex spokojnie. Chodź zapalić.- powiedział Zayn i mnie przytulił
Nic nie odpowiedziałam tylko ruszyłam za nim. Doszliśmy do naszego stałego miejsca.
- Słuchaj ja pamiętam naszą wczorajszą rozmowę.- powiedział spokojnie
- Ja zaraz wezmę Lou na przejażdżkę i wypytam go.- dodał, na co tylko się uśmiechnęłam.
Po tej krótkiej rozmowie kończyliśmy nasze papierosy już w ciszy. Następnie udaliśmy się do domu.
- Trzeba jechać na zakupy. - powiedział Tomlinson
- Dobra pojadę z tobą, bo muszę sobie kupić fajki.- krzyknął Malik, na co Lou tylko skinął głową.
Ruszyłam w stronę salonu, usiadłam na fotelu i zastanawiałam się nad tym wszystkim co się wydarzyło.
piątek, 18 stycznia 2013
31.
- O co chodzi młoda. Mów jak na spowiedzi.- zaśmiał się.
- Dobra, ale mam prośbę.-powiedziałam cicho.
- Jaką.-zdziwił się mój rozmówca
- Chciałabym, aby ta rozmowa została między nami, bo jak by na to nie patrząc dotyczy ona chłopaków.- odpowiedziałam
- Okej. A teraz mów co cię gryzie.- przytulił mnie
- A więc chodzi o to, że ja czuję coś do jednego z was, a mianowicie rzecz biorąc to do Louisa. No i wiesz ja po prostu nie wiem co dalej. Nie wiem czy on czuje to samo, czy w ogóle zaczynać ten temat, bo może i wydaje się, że jestem silna, ale to tylko pozory. Powiem ci, że po tym jak Matt mnie zdradził nie mogłam się pozbierać. Moje serce krwawiło. Nie chce kolejny raz przez to przechodzić.-powiedziałam przytulając go mocniej.
- Alex ja to rozumiem, ale czy ty jesteś pewna tego uczucia? No wiesz na pewno go kochasz?- zapytał
- Posłuchaj kiedy jest w pobliżu nogi mam jak z waty, serce obija mi się o żebra i zapominam jak się oddycha. No a wtedy kiedy Mnie całował czułam, jak cała w środku topnieję, niczym mleczna czekolada zostawiona na oknie w słoneczny dzień. A poza tym chce być jego żoną, matką jego dzieci i chce mieć wytatuowane jego imię na nadgarstku- odpowiedziałam
- Dobra Alex, a więc ja wezmę jutro Lou na przejażdżkę i wypytam się go trochę. A teraz spać.- powiedział i pocałował mnie w czoło.
- Dziękuję.-przytuliłam go
Chciałam wstać , ale Zayn mi na to nie pozwolił.
- Jeśli chcesz to możesz tutaj spać- powiedział
- Albo lepiej nie bo jeszcze któryś z chłopaków nas rano zobaczy i sobie coś pomyśli- dokończył
- Wiesz co skorzystam z twojej wcześniejszej propozycji i zostanę- odpowiedziałam
-Ale... - Zayn chciał coś powiedzieć ale nie dałam mu skończyć
- Jesteśmy przyjaciółmi, a więc nie mają podstaw aby nas o coś podejrzewać- powiedziałam
- No to dobranoc- rzekłam
- Louisowych snów – zaśmiał się Malik za co dostał kuksańca w bok.
#oczami Zayn'a#
Wróciliśmy do domu, było grubo po północy. Chłopki chyba już mieli nadmiar wrażeń na dziś, bo zaraz po przekroczeniu progu domu życzyli Alex dobranoc i udawali się do swoich pokoi. Ja byłem ostatni, chciałem zrobić jak pozostali, bo przyznam się szczerze kurewsko chciało mi się spać. Niestety nie było mi to dane, ponieważ kuzynka Niall'a zaproponowała wyjście na papierosa. Przyznam się, że w takich sytuacjach aż trudno mi odmówić,a szczególnie jej. Bardzo ją polubiłem , może dlatego, że była do mnie podobna. Nie z wyglądu, ale za to z charakteru. Wyszliśmy do ogrodu. Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu zachowywała się dziwnie, zaczynałem się o nią martwić. Postanowiłem ją o to zapytać.
- Wiem, że to nie moja sprawa, ale zauważyłem, że od jakiegoś czasu jest coś nie tak. Jeśli chcesz to możemy o tym pogadać. Jestem pewien, że to pomoże.- powiedziałem otwarcie.
- Zayn ja bardzo ci dziękuję za to, że martwisz się o mnie, ale niestety ja sama muszę sobie to poukładać w głowie, przemyśleć.- odpowiedziała, a w jej oczach zauważyłem smutek
- Alex ja to rozumiem, ale pamiętaj możesz do mnie przyjęć zawsze. Ja będę czekał- nie chciałem na nią naciskać. Wiedziałem, że to nie jest dobrym rozwiązaniem. Postanowiłem dać jej czas, miałem nadzieję, że mi zaufa i otworzy się przede mną. Zgasiliśmy nasze papierosy i ruszyliśmy w stronę domu. Nagle Alex zaczęła biec jak szalona. Przestraszyłem się i szybko ruszyłem za nią. Okazało się, że źle się poczuła i zaczęła wymiotować. Niewiele myśląc złapałem jakąś jej gumkę do włosów, która leżała na półce i związałem nią jej blond włosy. Podtrzymywałem jej głowę , bo widać było, że nie ma już sił. Zastanawiałem się co mogło jej zaszkodzić. Drogą dedukcji doszedłem do tego, że to musiał być ten burger, na którego namówił nas Niall. Po tym jak przestała już wymiotować i wypłukała usta podziękowała mi. Wtedy zaśmiałem się, że przecież o to chodzi w przyjaźni. Przecież należy wspierać się niezależnie od sytuacji. Nie tylko kiedy się razem pije, ale również wtedy kiedy jedna osoba rzyga. Ona potwierdziła moje słowa, a następnie kazała mi iść spać. Oczywiście posłusznie wykonałem jej polecenie. Zasnąłem momentalnie. W nocy usłyszałem czyjś głos. Mruknąłem cicho. Po czym usłyszałem speszony głos blondynki.
- Ja przepraszam, że o tej porze, ale muszę pogadać.-zrobiłem jej miejsce obok siebie, a ona posłusznie położyła się i zaczęła się wyżalać. Na początku poprosiła, aby ta rozmowa została między nami. Następnie opowiedziała jak zakochała się w naszym pasiastym przyjacielu. Starałem się upewnić, czy aby na pewno nie jest to zauroczenie, ale po jej słowach byłem pewien, że to miłość. Postanowiłem wypytać jutro Lou o Alex. Stwierdziłem ,że na dzisiaj koniec. Po rozmowie Alex chciała iść siebie,ale po moich namowach została. Dla żartów życzyłem jej Louisowych snów.
czwartek, 17 stycznia 2013
30.
#oczami Alex#
Szliśmy w stronę parku.
Źle się czułam z tym, że chłopacy musieli patrzeć na zaistniałą
przed chwilą sytuacje.
- Przepraszam was za to, że wybuchnęłam, ale sami rozumiecie. Nie dam byle komu was obrażać. A już na pewno nie jej- powiedziałam ze spuszczoną głową
- Mała słuchaj i tak jesteśmy z ciebie dumni. Rozumiesz? Zrobiłaś dla nas coś wielkiego. I to nie dlatego, że jesteśmy chłopakami ze sławnego zespołu One Direction, ale za to jakimi jesteśmy ludźmi. To wiele dla nas znaczy. Jesteśmy ci wdzięczni. - powiedział Liam- Aczkolwiek to nie zmienia faktu, że nie powinnaś używać wobec niej przemocy fizycznej- dodał
- Oj Liam nie przesadzaj- krzyknął Lou i przytulił mnie mocno.
Byłam mu za to wdzięczna, za to, że mnie wspiera. Niall spoglądał na nas dziwnie, może dlatego, że Louis cały czas nie puszczał mnie ze swoich objęć.
- Ej...zjadł bym coś.- krzyknął Niall
Dlaczego nas to nie zdziwiło? No w końcu po długiej wymianie spostrzeżeń poszliśmy na kompromis. Poszliśmy do jakiegoś czynnego baru. Przyznam, że trudno było taki znaleźć zważając na to, że było już po północy. Każdy zamówił jakiegoś burgera. Po otrzymaniu naszych zamówień udaliśmy się do parku. Tam chłopacy zaczęli się wygłupiać .Na szczęście ze względu na późną porę nikt tamtędy nie przechodził. Było około pierwszej w nocy kiedy dotarliśmy do domu. Chłopaki zaczęli życzyć mi dobrych snów i rozchodzili się do pokoi. Malik był ostatni. Podszedł do mnie.
- Może jeszcze pójdziemy na dymka?- zapytałam
- Skoro chcesz? Przecież dziewczyną się nie odmawia, a już na pewno nie tak pięknym- zaśmiał się
Wyszliśmy do ogrodu. Była piękna gwieździsta noc. Sama się sobie dziwiłam, że dopiero teraz to zauważyłam. Odpaliliśmy fajkę. Spojrzałam na Malika. Widziałam, że był już śpiący.
- Mogę zadać ci pytanie?- zapytał Zayn
- Jasne.- uśmiechnęłam się
- Wiem, że to nie moja sprawa, ale zauważyłem, że od jakiegoś czasu jest coś nie tak. Jeśli chcesz to możemy o tym pogadać. Jestem pewien, że to pomoże.- odpowiedział
- Zayn ja bardzo ci dziękuję za to, że martwisz się o mnie, ale niestety ja sama muszę sobie to poukładać w głowie, przemyśleć. - oznajmiłam.
- Alex ja to rozumiem, ale pamiętaj możesz do mnie przyjęć zawsze. Ja będę czekał- powiedział.
Zgasiliśmy papierosy i ruszyliśmy w stronę domu. Zrobiło mi się niedobrze. To pewnie przez tego burgera. Jak z procy ruszyłam do ubikacji. Mulat biegł za mną, Zaczęłam wymiotować. Zayn zgarnął moje włosy i związał je gumką, którą uprzednio wziął z półki. Trzymał mnie za głowę, jak już nie miałam siły. Kiedy moje nudności się skończyły podeszłam do umywalki aby wypłukać usta. Zayn stał i mi się przyglądał.
- Dziękuję- powiedziałam i przytuliłam Mulata
- Nie ma sprawy. Ponoć prawdziwy przyjaciel to nie ten, który z tobą pije tylko ten, który trzyma ci głowę nad kiblem kiedy rzygasz.- zaśmiał się
- Też tak słyszałam. A teraz proszę idź spać i tak dużo czasu ze mną straciłeś.- powiedziałam
- Okej, ale pod warunkiem, że ty też szorujesz do wyrka- powiedział i puścił mi oczko
Po tym jak Zayn zniknął za drzwiami swojego pokoju i ja udałam się spać. Tak mi się przynajmniej wydawało. Czas leciał, a ja nie mogłam zasnąć. W głowie kłębiły mi się myśli. Zastanawiałam się co zrobić. Czy powiedzieć Malik'owi o moim uczuciu do Lou czy też lepiej będzie zostawić to dla siebie. Wiedziałam jednak jedno, że muszę koniecznie coś z tym zrobić. Spojrzałam na zegarek 3. Niewiele myśląc wstałam i udałam się w stronę pokoju Mulata. Otworzyłam cicho drzwi. Spał, no tak w końcu co można robić innego o trzeciej nad ranem? Podeszłam bliżej. Bałam się go obudzić, ale w końcu powiedział, że mogę do niego przyjść zawsze.
- Zayn- powiedziałam niepewnie dotykając jego pleców
-Hmm- odburknął zaspany
- Ja przepraszam, że o tej porze, ale muszę pogadać.- rzekłam patrząc w podłogę.
On spojrzał na mnie przesunął się i poklepał miejsce obok siebie. Położyłam się, a on przykrył mnie kołdrą. Cieszyłam się, że choć tak późnej pory on mnie wysłucha.
- Przepraszam was za to, że wybuchnęłam, ale sami rozumiecie. Nie dam byle komu was obrażać. A już na pewno nie jej- powiedziałam ze spuszczoną głową
- Mała słuchaj i tak jesteśmy z ciebie dumni. Rozumiesz? Zrobiłaś dla nas coś wielkiego. I to nie dlatego, że jesteśmy chłopakami ze sławnego zespołu One Direction, ale za to jakimi jesteśmy ludźmi. To wiele dla nas znaczy. Jesteśmy ci wdzięczni. - powiedział Liam- Aczkolwiek to nie zmienia faktu, że nie powinnaś używać wobec niej przemocy fizycznej- dodał
- Oj Liam nie przesadzaj- krzyknął Lou i przytulił mnie mocno.
Byłam mu za to wdzięczna, za to, że mnie wspiera. Niall spoglądał na nas dziwnie, może dlatego, że Louis cały czas nie puszczał mnie ze swoich objęć.
- Ej...zjadł bym coś.- krzyknął Niall
Dlaczego nas to nie zdziwiło? No w końcu po długiej wymianie spostrzeżeń poszliśmy na kompromis. Poszliśmy do jakiegoś czynnego baru. Przyznam, że trudno było taki znaleźć zważając na to, że było już po północy. Każdy zamówił jakiegoś burgera. Po otrzymaniu naszych zamówień udaliśmy się do parku. Tam chłopacy zaczęli się wygłupiać .Na szczęście ze względu na późną porę nikt tamtędy nie przechodził. Było około pierwszej w nocy kiedy dotarliśmy do domu. Chłopaki zaczęli życzyć mi dobrych snów i rozchodzili się do pokoi. Malik był ostatni. Podszedł do mnie.
- Może jeszcze pójdziemy na dymka?- zapytałam
- Skoro chcesz? Przecież dziewczyną się nie odmawia, a już na pewno nie tak pięknym- zaśmiał się
Wyszliśmy do ogrodu. Była piękna gwieździsta noc. Sama się sobie dziwiłam, że dopiero teraz to zauważyłam. Odpaliliśmy fajkę. Spojrzałam na Malika. Widziałam, że był już śpiący.
- Mogę zadać ci pytanie?- zapytał Zayn
- Jasne.- uśmiechnęłam się
- Wiem, że to nie moja sprawa, ale zauważyłem, że od jakiegoś czasu jest coś nie tak. Jeśli chcesz to możemy o tym pogadać. Jestem pewien, że to pomoże.- odpowiedział
- Zayn ja bardzo ci dziękuję za to, że martwisz się o mnie, ale niestety ja sama muszę sobie to poukładać w głowie, przemyśleć. - oznajmiłam.
- Alex ja to rozumiem, ale pamiętaj możesz do mnie przyjęć zawsze. Ja będę czekał- powiedział.
Zgasiliśmy papierosy i ruszyliśmy w stronę domu. Zrobiło mi się niedobrze. To pewnie przez tego burgera. Jak z procy ruszyłam do ubikacji. Mulat biegł za mną, Zaczęłam wymiotować. Zayn zgarnął moje włosy i związał je gumką, którą uprzednio wziął z półki. Trzymał mnie za głowę, jak już nie miałam siły. Kiedy moje nudności się skończyły podeszłam do umywalki aby wypłukać usta. Zayn stał i mi się przyglądał.
- Dziękuję- powiedziałam i przytuliłam Mulata
- Nie ma sprawy. Ponoć prawdziwy przyjaciel to nie ten, który z tobą pije tylko ten, który trzyma ci głowę nad kiblem kiedy rzygasz.- zaśmiał się
- Też tak słyszałam. A teraz proszę idź spać i tak dużo czasu ze mną straciłeś.- powiedziałam
- Okej, ale pod warunkiem, że ty też szorujesz do wyrka- powiedział i puścił mi oczko
Po tym jak Zayn zniknął za drzwiami swojego pokoju i ja udałam się spać. Tak mi się przynajmniej wydawało. Czas leciał, a ja nie mogłam zasnąć. W głowie kłębiły mi się myśli. Zastanawiałam się co zrobić. Czy powiedzieć Malik'owi o moim uczuciu do Lou czy też lepiej będzie zostawić to dla siebie. Wiedziałam jednak jedno, że muszę koniecznie coś z tym zrobić. Spojrzałam na zegarek 3. Niewiele myśląc wstałam i udałam się w stronę pokoju Mulata. Otworzyłam cicho drzwi. Spał, no tak w końcu co można robić innego o trzeciej nad ranem? Podeszłam bliżej. Bałam się go obudzić, ale w końcu powiedział, że mogę do niego przyjść zawsze.
- Zayn- powiedziałam niepewnie dotykając jego pleców
-Hmm- odburknął zaspany
- Ja przepraszam, że o tej porze, ale muszę pogadać.- rzekłam patrząc w podłogę.
On spojrzał na mnie przesunął się i poklepał miejsce obok siebie. Położyłam się, a on przykrył mnie kołdrą. Cieszyłam się, że choć tak późnej pory on mnie wysłucha.
środa, 16 stycznia 2013
29.
#oczami Louis'a#
Całowałem się z Alex. To było coś nieziemskiego, niestety do czasu. Zauważył nas Niall. Gdy do nas podszedł, gdy zobaczyłem jego wzrok, myślałem, że dostanę od niego w ryj. Alex zaczęła się kłócić ze swoim kuzynem. Szczerze mówiąc nie słuchałem ich, zamyśliłem się. Myślałem o tym co się przed chwilą wydarzyło, o tym cudownym uczuciu jakie towarzyszyło mi przy tym pocałunku. Wiedziałem, że muszę zacząć działać, ale to wcale nie było takie łatwe jak mogło się wydawać. Fakt, że wypiłem parę drinków dodawał mi trochę pewności siebie, ale niestety co chwilę ktoś nam przeszkadzał. Z moich przemyśleń wyrwała mnie Alex, która chwyciła mnie za rękę i ciągnęła w stronę parkietu. Zaczęła tańczyć tak bardzo seksownie myślałem, że dostanę zawału na miejscu. Moje serce już dawno obijało się mocno o żebra. Nagle podeszła Eleonor i szarpnęła Alex za ramię. Moja była zaczęła krzyczeć coś do kuzynki Niall'a. Ta jednak pokazała jej bardzo kulturalnie środkowy palec i wróciła do tańczenia ze mną. Po minie Eleonor widać było, że jest zła i to bardzo. Spojrzałem w prawo i zauważyłem, że Matt zmierza w naszą stronę Trochę się przestraszyłem. Alex chyba zauważyła, że się boję, bo pocałowała mnie na dodanie otuchy. Pomogło. El ponownie szarpnęła Alex, ta się zdenerwowała i zaproponowała solówkę. Eleonor ruszyła za Alex. Podszedł do mnie Matt.
- A ty co tak kurwa stoisz myślisz, że ciebie ominie solówa? Ruszaj dupę.- krzyknął.
Już brałem zamach, żeby jebnąć mu w ryj, ale powstrzymał mnie Liam.
- Lou spokojnie nie warto wierz mi- powiedział zatrzymując moją dłoń.
Uspokoiłem się i razem z Liam'em ruszyliśmy za Alex. Wyszliśmy za klub. Wszyscy przysłuchiwaliśmy się kłótni dziewczyn. Było mi szkoda Alex, bo na początku El jechała po niej równo. Szczerze to myślałem, że kuzynka Niall'a stłucze moją byłą na kwaśne jabłko. Myliłem się ta tylko odpowiedziała.
- I co ulżyło ci? Wiesz lubię takie marne dziunie jak ty, złotko. Mierzysz mnie z góry na dół jak byś chciała mi sukienkę kupić. Dopierdalasz głupimi minami, krzywiąc się uważaj bo ci tak zostanie na stałe. Przechodząc patrzysz na mnie z pogardą, myśląc, że sprowokujesz do jakiegokolwiek ruchu w twoją stronę. Sorry źle obrałaś taktykę jak gówna nie tykam, bo śmierdzi- kończąc tą wypowiedz wybuchnęła głośnym śmiechem, który tak uwielbiam.
Zauważyłem, że Alex jest dumna z tego jak postąpiła. Blondynka spojrzała na Liam'a, a ten uniósł oba kciuki w górę na znak zadowolenia. Jednak Eleonor nie zamierzała na tym skończyć.
Moja była zaczęła głośno krzyczeć co myśli o mnie i moich współtowarzyszach z zespołu. Wtedy Alex nie wytrzymała wzięła spory zamach i walnęła jej prosto w nos. Wiem, że nie powinienem tego mówić, w końcu kiedyś darzyłem El uczuciem, ale uważam, że należało się jej to jak nikomu innemu! Kuzynka Niall'a miała na swoich pięściach krew mojej ex.
- Możesz mnie poniżać i mówić mi prosto w twarz jaką suką jestem, wyzywać mnie od najgorszych jakimkolwiek slangiem, Spoko. Ale na jedno ci nie pozwolę. Powiedz choć słowo na kogoś mi bliskiego, a wtedy jak widzisz nie będę tak miła. Nigdy nie dam pozjeżdżać po przyjaciołach czy rodzinie. Zapamiętaj sobie nie w mojej obecności.- wręcz krzyczała blondynka.
Szczerze to jeszcze nigdy od przyjazdu tu nie była tak zdenerwowana. Myślałem, że zaraz rzuci się na Eleonor i ją rozszarpie. Z drugiej strony to się wzruszyłem, bo jak na to nie patrząc ona stanęła w naszej obronie. Nie jako fanka, która staje w obronie swoich idoli z One Direction, ale jako człowiek, który staje w obronie zwykłych nastolatków, Niall'a, Liam'a ,Zayn'a, Harry'ego no i mnie czyli Louis'a. Cieszyłem się z tego. Alex chwyciła mnie za rękę. Już zmierzaliśmy w stronę parku, gdy ktoś chwycił blondynkę za ramię. Jak się potem okazało to był Matt. Zaczęła się między nimi ostra kłótnia. Na jej końcu Alex przytuliła się do mnie po czym stamtąd odeszliśmy.
- Przepraszam was za to, że wybuchnęłam, ale sami rozumiecie. Nie dam byle komu was obrażać. A już na pewno nie jej- powiedziała ze smutkiem
- Mała słuchaj i tak jesteśmy z ciebie dumni. Rozumiesz? Zrobiłaś dla nas coś wielkiego. I to nie dlatego, że jesteśmy chłopakami ze sławnego zespołu One Direction, ale za to jakimi jesteśmy ludźmi. To wiele dla nas znaczy. Jesteśmy ci wdzięczni. - powiedział Liam- Aczkolwiek to nie zmienia faktu, że nie powinnaś używać wobec niej przemocy fizycznej- dodał
- Oj Liam nie przesadzaj- krzyknąłem i przytuliłem ją mocno.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)