poniedziałek, 31 grudnia 2012

13.


#oczami Alex#
Zaczął się tłumaczyć. Tak słodko się jąkał. Zaczęłam się śmiać. To było silniejsze ode mnie. On niepewnym wzrokiem patrzył na mnie. Pewnie zastanawiał się co mnie tak rozbawiło.
- Co tak patrzysz? Bierzemy się za sprzątanie. - powiedziałam łapiąc oddech
- Dobrze. A mogę się dowiedzieć co cię tak rozśmieszyło?- zapytał
- Ty- odpowiedziałam i znów wybuchłam śmiechem
- A dokładniej rzecz biorąc to...- dopytywał
- Twoja mina, tłumaczenia...- wymieniałam
- Dobra rozumiem.- powiedział smutny
- Ej... to było takie słodkie.
Lou zrobił wielkie oczy, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Od pewnego czasu zauważyłam, że on zachowuję się inaczej niż Niall, Liam, Harry czy Zayn. On starał się zwrócić moją uwagę na siebie, robił mi czasem śniadania. Ewidentnie ten chłopak czuł do mnie mięte. Spojrzałam na niego.
#oczami Lou#
Śmiała się. Tak po prostu się śmiała. Zastanawiałem się z czego.
- Co się tak patrzysz? Bierzemy się za sprzątanie- powiedziała przestając się śmiać.
- Dobrze. A mogę się dowiedzieć co cię tak rozśmieszyło?- pytałem
- Ty- znów wybuchnęła śmiechem
- A dokładniej rzecz biorąc to...- musiałem to wiedzieć
- Twoja mina, tłumaczenia- odpowiedziała i zaczęła się ponownie śmiać.
Spojrzałem smutnym wzrokiem. Ona nie przestawała. Była taka piękna jak się śmiała.
- Dobra rozumiem.- zrobiło mi się bardzo smutno. Ona spojrzała na mnie tymi swoimi anielskimi błękitnymi oczami. Powiedziała:
- Ej... to było słodkie
Te słowa sprawiły, że moja samoocena wzrosła. Zrobiłem wielkie oczy, zacząłem się uśmiechać jak głupi do sera. Straciłem rachubę czasu. Stałem tak z durnym uśmiechem na twarzy. Otrząsnąłem się 
zorientowałem się, że Alex mi się przygląda. Speszyłem się.
- Zaczynamy?- zapytałem cicho
- Jasne- uśmiechnęła się
Jakieś pół godziny później nie byliśmy jeszcze nawet w połowie sprzątania. Mój pokój był naprawdę brudny. Alex poważnie podeszła do tej sprawy. Sprzątała powoli ale dokładnie. Ja co jakiś czas przestawałem na chwilę i wpatrywałem się w nią.
#oczami Alex#
Ten pokój to była jakaś masakra. Zaczęłam żałować, że w ogóle zaoferowałam mu swoją pomoc. Jeszcze na dodatek ja sprzątałam dokładnie, a on co chwila przerywał prace i patrzał na mnie. To było krępujące, ale nie robiłam sobie nic z tego. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Nie przeszkadzamy coś dużo czasu wam zajmuję sprzątanie tego pokoju- zaśmiał się Harry
- Ty nie bądź taki mądry. Mogłeś mi wcześniej powiedzieć, że tu jest aż tyle do sprzątania.- odburknęłam do loczka.
On nic nie odpowiedział tylko się zaśmiał. Niall stał z boku patrzał na mnie, ale go olałam. Spojrzałam na Tomlinsona. On na mnie.
- Skoro wy już skończyliście to może nam pomożecie?- zapytałam
- No właśnie- krzyknął Lou, podbiegł i przytulił Hazze.
Niechętnie ale się zgodzili. Po jakiś 20 minutach pokój był czysty. Wszyscy udaliśmy się na dół do salonu. Włączyliśmy TV na jakimś serialu. Denerwowało mnie trochę to, że Niall na zmianę z Louis'em wpatrywali się we mnie. Postanowiłam jednak nic sobie z tego nie robić. Przyjechali Liam i Zayn. Wnieśli do domu wielkie torby z zakupami. Postanowiliśmy im pomóc. Dziwiłam się trochę, bo jak dla sześciu osób to te zakupy były trochę duże.
- Ej po co tyle tego jedzenia? - zapytałam
- No wiesz skoro na tej imprezie będzie dwóch Horanów.- zaśmiał się Zayn


 Nie powiem te słowa trochę mnie wkurzyły. Zaniosłam torbę do kuchni. Był w niej Liam.
- Ej... Młoda co się dzieje?- zapytał Liam
- Nic. Zupełnie nic.- odburknęłam
​Poszłam w moje ulubione miejsce, a mianowicie do ogrodu. Usiadłam na drewnianej huśtawce i wyciągnęłam paczkę fajek. Wyjęłam jednego i odpaliłam.

niedziela, 30 grudnia 2012

12.


#oczami Niall'a#
Cieszyłem się z decyzji Liam'a. Miałem w końcu okazje pogadać z Alex. Zeszła z góry w luźnych dresowych spodniach i rozciągniętym T- shirt'cie. Włosy miała związane w koka. Wiedziałem, że ta rozmowa do najłatwiejszych nie będzie należeć. Podeszła do mnie i z obojętnością powiedziała:
- Ja sprzątam kuchnię.
- Możemy najpierw porozmawiać.- zapytałem
Bałem się. Tak bardzo się bałem, że nie da mi szansy. Spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem.
- Teraz? A niby o czym? Za mało mnie zraniłeś?- odburknęła
- No to co pogadamy?- zapytałem z nadzieją
- Sorry spieszę się na smerfy, więc muszę brać się za sprzątanie- zaśmiała się.
Patrzyłem jak znika za drzwiami kuchni. Wiedziałem, że nie mogę odpuścić. Wiedziałem też, że to przez moją głupotę, przez moją jebaną dumę straciłem z nią kontakt 5 lat temu.
- Ruszaj dupę Horan. Nie będę za ciebie sprzątać- z rozmyśleń wyrwał mnie głos mojej kuzynki
Wziąłem się więc za sprzątanie. Nie chciałem jej dodatkowo wkurzać.
#oczami Alex#
Chciał porozmawiać. Teraz, ale ja jakoś nie potrafiłam. Tak bardzo chciałam mu wybaczyć, chciałam aby było jak kiedyś. Mniejsza o to może kiedyś z nim w końcu porozmawiam, powiem mu co mnie przez te 5 lat trapiło i bolało. Szłam akurat wynieść śmieci. Weszłam do salonu, a ten debil stał tak jak 5 minut temu. Nawet nie był łaskawy zacząć sprzątania. Zdenerwowałam się.
- Ruszaj dupę Horan. Nie będę za ciebie sprzątać.- krzyknęłam
Najwyraźniej podziałało, bo od razu wziął się za prace. Ja także wróciłam do wyznaczonej pracy.
Po 15 minutach kuchnia i łazienka na dole, które ja miałam sprzątać, były już ogarnięte. Niall także skończył swój ''rejon''. Chłopaki chyba jeszcze nie skończyli, więc postanowiłam im pomóc. Wolałam to niż siedzenie w ciszy z moim kuzynem. Weszłam na górę. Od razu zobaczyłam Lou.
- Pomóc wam? - zapytałam
- A ty już skończyłaś?- zdziwił się
- No, a wy dużo jeszcze macie?
- Tylko jeszcze pokój Malik'a, Niall'a i mój.- oznajmił
- Co?To co wy tyle czasu robiliście?
- No wiesz Hazza miał duży bałagan.- zaśmiał się
- Dobra czekaj Horan też skończył to nam pomoże.
Powiedziałam to i zawołałam mojego kuzyna. Przyszedł szybko. Zdziwił się, że go wołam.
Harry też do nas dołączył. Ja zaczęłam rozdzielać obowiązki.
- To tak lokowaty bierze pokój Zayn'a, Niall swój, a ja pomogę Lou.
- Dlaczego ty masz mu pomagać? - oburzył się Harry
- No bo nie sądzę, żeby Malik miał w pokoju aż taki bałagan jak nasz Tommo.
- No tak pokój Zayn'a w porównaniu do Louis'a to kraina czystości- zaśmiał się loczek Nie wiedziałam co ma na myśli. Czas się przekonać. Ruszyłam za Tomilnsonem do jego pokoju. Gdy otworzył drzwi to myślałam, że zawału dostane. Pokój wyglądał jak po przejściu huraganu albo innego cholerstwa. Marchewka się zaśmiał.
#oczami Lou#
Wybrała mnie. Sama wyznaczyła, że będzie ze mną sprzątać. No właśnie tu był problem. Mieliśmy sprzątać mój pokój. To raczej nie realne. Ostatni raz był sprzątany przed świętami i to w dodatku Haziątko mi go sprzątał, bo mi się nie chciało. Bałem się, że jak zobaczy mój bałagan to się do mnie zrazi. Prowadziłam powolnym krokiem szła za mną. Otworzyłem niepewnie drzwi. Czekałem na jej reakcje. Rozglądała się po pomieszczeniu, stała nieruchomo, a jej oczy zrobiły się wielkie jak pięciozłotówki. Zaśmiałem się. Jej mina była taka słodka.
- No... to.. ten ...tego...- zacząłem się jąkać
- Boże jak ty tu możesz mieszkać?- krzyknęła
- No nie wiem, ale to Harry ostatnio mi go sprzątał- próbowałem się bronić.
Ona zaczęła się śmiać. Tak po prostu śmiała się głośno. Sam nie wiem z czego. Może to przez ten bałagan. Nie wiem mam tylko nadzieję, że nie śmiała się ze mnie.

sobota, 29 grudnia 2012

11.


#oczami Alex#
- Ja ją załatwię- powiedziałam pewna siebie
Wszyscy na mnie spojrzeli, olałam ich. Podeszłam do Zayn'a i mocno go przytuliłam. Kocham tego idiotę, ale oczywiście jak brata. 
- Co ty jej chcesz zrobić?- zapytał mnie Liam
- Nie wchodźcie mi w paradę to zobaczycie. To kiedy będzie ta szmata?
- Za jakieś 15 minut.- odpowiedział Mulat.
- Dziękuję- dodał
- Spoko.- odpowiedziałam z uśmiechem
Na chwilę postanowiliśmy wrócić do oglądania filmu. Równo o 12 zadzwonił dzwonek. Podeszłam do drzwi. Na początek chciałam zobaczyć z kim mam do czynienia. Wyjrzałam więc przez wizjer od drzwi.Zobaczyłam TO.
- Tak?- udawałam głupią
- Jest Zayn?- zapytała z tępym wyrazem twarzy
- A czego od niego chcesz?- drążyłam temat 
Cały czas przysłuchiwali się nam chłopacy. Spojrzała na mnie tym wytapetowanym ryjem.
- A ty kim w ogóle jesteś żeby zadawać takie pytania. Co?- oburzyła się
- Jestem jego dziewczyną. A co masz z tym jakiś problem?- powiedziałam triumfalnie
- Że co? To ja jestem jego dziewczyną!- krzyknęła
- No chyba ci się coś pomyliło. Kochanie chodź tu na moment.- krzyknęłam 
Zayn podszedł złapał mnie za biodra i przytulił. Mina tego pokemona była bezcenna.
- Co ty sobie w ogóle myślisz. W czym ta pusta dziunia jest lepsza ode mnie? - pytała
Malik chciał coś powiedzieć, ale go ubiegłam.
- Nie jestem damą. Lubię nosić rurki, kolorowe trampki, koszulki ze śmiesznymi nadrukami, mieć pomalowane na kolorowo paznokcie i słuchawki w uszach, z których wydobywa się rap. Więc nie mów mi dziwko, że jestem pustą dziunią, bo jak ci przypierdolę to odlecisz na tym swoim jednorożcu do krainy smerfów- krzyczałam 
Szczerze to czekałam na ten moment, ona swoim zachowaniem obudziła we mnie smoka. 
- Ale przecież... - nie potrafiła wydobyć z siebie więcej
- Co? Mówił, że cię kocha? On ci tylko przykrości nie chciał robić- zaśmiałam się
- Wiesz co Pierdol się!- krzyknęła i odwróciła się
- Nie będę odbierać ci fachu. Jak cię jeszcze raz tu zobaczę albo dowiem się, że stratujesz do mojego chłopaka to porozmawiamy inaczej- odpowiedziałam i zamknęłam drzwi
- Młoda jestem twoim dłużnikiem. Dzięki.- powiedział Zayn i mnie przytulił
- Nie ma sprawy. Wiem, że gdyby jakiś pedał się do mnie dopierdalał to byś mu mordę oklepał. Więc jak nie da ci spokoju to mi powiedz. To tak jej przypierdolę, że jej ta tapeta odpadnie.
- Boże zaczynam się ciebie bać- zaśmiał się Harry
- Spokojnie jeśli ze mną nie zadzierasz to nie masz się czego obawiać. 
- A czy dla nas zrobiła byś to samo?- zapytał Lou
- No pewnie.
Miny chłopców były bezcenne. Malik zaproponował, że on skołuję trochę alkoholu na naszą dzisiejszą imprezę. Daddy rozplanował sprzątanie domu przed zabawą. Tak więc Lou razem z Harrym sprzątał  górę, a ja z Niall'em dół. Jestem pewna, że zrobił to specjalnie. Natomiast on z Malikiem miał załatwić jedzenie i picie na wieczór. Spojrzałam na Niall'a. I ruszyłam na górę.
- Mieliśmy sprzątać dół. Gdzie idziesz?- zrobił łaskę i się odezwał.
- Idę do szafy.
- Po ubrania?- zapytał
- Nie kurwa do Narni idę- odburknęłam
Poszłam na górę przebrać się w dres. 

piątek, 28 grudnia 2012

10.


#oczami Alex#
Siedziałam w salonie. Patrzyłam tępym wzrokiem w telewizor , frustrowała mnie trochę ta cisza panująca między mną, a Niall'em. Po jakiś 5 minutach zszedł Malik.
- To co idziemy?- zapytał z uśmiechem na twarzy
- Jasne- powiedziałam i wstałam z fotela.
Ruszyliśmy w stronę szklanych drzwi. Poszliśmy na nasze stałe miejsce czyli na drewnianą huśtawkę. Usiedliśmy, odpaliliśmy sobie nawzajem papierosa. Zaciągałam się tą wspaniałą nikotyną. Spojrzałam na Malika on również rozkoszował się tym smakiem.
- Co tam mała? Weekend wolny.- zapytał
- Nom, przydał by się jakiś melanż- zaśmiałam się
- To da się załatwić- wytknął mi język
- No ale wiesz nie mam ochoty na wychodzenie do jakiegoś klubu  użeranie się z tymi fotoreporterami i waszymi fankami.- powiedziałam smutna
- To zrobimy sobie taki melanż domowy. No wiesz trochę alkoholu, dobra muza i tylko nasza szóstka, może jakieś gry. Co ty na to?- zaśmiał się
- Może być:)
Skończyliśmy palić. Poszliśmy powolnym krokiem w stronę domu. Mulat streścił cały plan reszcie, ci idioci zaczęli skakać jak małe dzieci nawet Niall. Po chwili kiedy emocje już  opadły poszliśmy do salonu. Włączyliśmy jakąś komedie. Niall jak to on poszedł po jedzenie. Jakie było moje zdziwienie gdy podszedł do mnie i bez słowa położył na moich kolanach miskę popcornu. Spojrzałam na niego, ale on szybko odwrócił wzrok. Mulat siedzący obok przytulił mnie i szepnął:
- Nie martw się w końcu z tobą pogada.
- Zwisa mi to skoro on mnie olewa ja go tez będę- odpowiedziałam z satysfakcją.
Nagle Zayn dostał SMS-a i posmutniał. Wiedziałam, że coś jest nie tak.
- Co się stało?- zapytałam
- Nic takiego- odpowiedział ze sztucznym uśmiechem
#oczami Zayn'a#
Siedzieliśmy sobie na kanapie w salonie i oglądaliśmy jakąś komedie. Nagle dostałem jakiegoś SMS-a . ''No nie ta dziewczyna nie da mi spokoju''- pomyślałem. Usłyszałem głos Alex.
- Co się stało?- zapytała z troską.
Dobra z niej dziewczyna. Moim skromnym zdanie to ta obojętność Niall'a ją tak wyniszcza.
- Nic takiego- powiedziałem i próbowałem się uśmiechać ale nie wyszło mi.
Ona od razu zauważyła, że kłamie. Podeszła do stolika, na którym leżał pilot od telewizora i wyciszyła dźwięk filmu i spojrzała na mnie. Chłopcy natomiast wpatrywali się w nią, nawet Niall.
- Nie chcesz powiedzieć mi to powiedz chociaż chłopakom, oni są twoimi przyjaciółmi.- rzekła
- O co chodzi?- dopytywał się daddy.
- Zayn dostał jakiegoś SMS-a i nagle posmutniał- na kablowała na mnie
Wtedy wiedziałem, że muszę im o tym powiedzieć. Nie mogę przecież ukrywać prawdy przed przyjaciółmi. Spojrzałem na nich smutnym, tępym wzrokiem. Zacząłem ten trudny dla mnie temat.
- No bo pamiętacie tę dziewczynę. Wiecie którą tę fankę z koncertu?
- Te która się ciągle do ciebie kleiła?- zapytał Lou
- Tak właśnie ta. No bo ona mnie nęka.
- Co? Od jak dawna?- zbulwersował się Harry
- Od jakiegoś miesiąca.
- I dopiero teraz nam mówisz?- krzyknął Niall
- Przepraszam, ale to nie jest najgorsze. Ona chce tu przyjechać. Nie wiem skąd ma mój numer i zna adres.- powiedziałem spuszczając głowę, aby nie utrzymywać kontaktu wzrokowego
- Ja ją załatwię- powiedziała Alex.
Wszyscy spojrzeli na nią. Podeszła do mnie i przytuliła mocno. Wtuliłem się w nią. Była dla mnie jak siostra, wiedziałem, że mogę na nią liczyć. Zdziwiło mnie to co powiedziała, nie myślałem, że ktoś oprócz chłopaków jest w stanie coś takiego dla mnie zrobić.

czwartek, 27 grudnia 2012

9.


#oczami Alex#
Patrzyłam na Louis'a wyglądał tak słodko. Widziałam, że ewidentnie o czymś myśli. Ba można powiedzieć nawet, że bije się z myślami. W końcu chyba się opamiętał, bo wziął się za robienie mi śniadania. Teraz mogę z ręką na sercu powiedzieć, że dziękuję mamie za zmuszenie mnie do przyjazdu tutaj. Z jednej strony wróciły wspomnienia o tym, że mój kuzynek mnie olał, jednak z drugiej strony poznałam czwórkę wspaniałych chłopaków. Każdy z nich był inny, każdy wyjątkowy. Z Zayn'em mogłam porozmawiać o wszystkim, Liam zawsze mi doradzał, Lou rozśmieszał, a Harry jak to on z nim mogłam się po prostu podrażnić. No i na końcu Niall, który nie potrafił się nawet odezwać. To bolało najbardziej, to że nawet nie próbował naprawić tego co się między nami popsuło. Moje rozmyślenia przerwał melodyjny głos Tomlinsona.
- Śniadanie podano.
Nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęłam. Wzięłam do ręki jedną kanapkę. W tym czasie Lou podał mi duży kubek herbaty.
- Cały weekend mamy wolne. Cieszysz się- zapytał uśmiechnięty
- Może być ciekawie- zaśmiałam się
Marchewka chciał coś odpowiedzieć, ale do kuchni weszli Liam i Harry.
- Cześć Alex.- powiedzieli równo wywołując na mojej twarzy uśmiech.
- Cześć śpiochy- przytuliłam ich obu.
- Co na śniadanie?- zapytał Harry
- To co sobie zrobisz- wytknął język Lou
Zaczęłam się śmiać. Chłopacy spojrzeli na mnie.
- Z czego się śmiejesz?- spytał Liam
- Trzeba było wcześniej wstać to byście się załapali na kulinarne popisy Lou.
- Co? Louis czy ja mam czuć się zazdrosny?- Styles udawał, że płacze.
- Oj spokojnie Harry. Podzielę się z tobą kanapkami.- przytuliłam loczka, któremu momentalnie wrócił humor i rzucił się na mój talerz z kanapkami.
- Teraz to ja będę zazdrosny- krzyknął Lou
- A ja też mogę kanapkę?- zapytał Liam
- Pewnie:)- uśmiechnęłam się.
- No pewnie i bądź tu człowieku dobry to cię będą wykorzystywać- oburzył się Tommo
- Oj nie przesadzaj jak ktoś jest poszkodowany to tylko ja, bo zostałam objedzona ze śniadania- powiedziałam patrząc jak ci kretyni biją się o ostatnią kanapkę z talerza.
- Oj chodź tu maleńka zrobię ci więcej kanapek- powiedział i mnie przytulił
- Dziękuję – znów złożyłam buziaka na jego ciepłych policzkach.
Po chwili znów otrzymałam talerz pełen kanapek. Do kuchni wszedł mój kuzyn. Nie odezwał się do mnie słowem, ani do nikogo kto znajdował się w tym pomieszczeniu. Kończyłam kolejną kanapkę, gdy do kuchni wszedł Zayn, oczywiście no bo kto inny mógłby spać tak długo.
- Siema młoda. Widzę, że masz dla mnie śniadanie.- zaśmiał się i mnie przytulił.
Nazywał mnie tak chodź mieliśmy tyle samo lat. Niall patrzył smutnym wzrokiem na tego przytulaska. Puściłam to mimo oczu. Odpowiedziałam Mulatowi na jego wcześniejsze pytanie.
- Witaj stary;p Chcesz to się częstuj.
Gdy już wszyscy zjedliśmy śniadanie poszłam na górę się przebrać. Ubrałam rurki, różowe trampki i bluzkę z myszką miki. Pomalowałam jeszcze paznokcie na kolorowo. Włosy szybko związałam w niedbałego koka. Musiałam już niestety wychodzić z łazienki, bo dobijał się do niej Zayn. W drzwiach łazienki pogadałam chwilę z Mulatem. Powiedział mi żebym chwilę na niego poczekała to pójdziemy na fajkę. Posłusznie zeszłam do salonu, w którym na moje nieszczęście siedział Niall. Spojrzałam na niego. On nawet nie oderwał wzroku od telewizora. Olałam go. Usiadłam w fotelu, czekałam na Zayn'a.
#oczami Niall'a#
Siedziałem sobie w salonie. Oglądałem '' Dwóch i pół''. Nagle usłyszałem czyjeś kroki na schodach. Nie chciałem się odwracać. Cały czas myślałem nad tym jak porozmawiać z Alex. Wiem jestem głupim debilem czekać tyle czasu. Słyszałem jak ktoś siada na fotelu. Kątem oka spostrzegłem, że to moja kuzynka. Czułem się skrępowany, nie mogłem wydusić słowa.

środa, 26 grudnia 2012

8.


#Oczami Louis'a#
Minął tydzień od przyjazdu Alex. Ona była wspaniała. Taka pogodna, zabawna i śmiała się z moich żartów. Polubiłem ją i to bardzo. Mam nadzieję, że z wzajemnością. Dziś piątek , nareszcie. Dziś nie mamy żadnych prób, ani wywiadów. Cały weekend wolnego. Będę mógł spędzić więcej czasu z Alex. Zeszedłem na dół. Dziś jest dzień wolny, a ja wstałem tak wcześnie. Sam nie wiem dlaczego. Może po to aby ją zobaczyć z rana. Tak słodko zaspaną w rozczochranych włosach.
#Oczami Alex#
Wstałam rano. Spojrzałam na zegarek była 9. Wygramoliłam się z łóżka. Byłam tu już tydzień. W stosunku do mojego kuzyna cały czas byłam oschła. Choć tak bardzo pragnęłam go przytulić, pogadać z nim jak dawniej, ale skoro on nie miał zamiaru nawet ze mną porozmawiać to już jego sprawa. Ja powiedziałam sobie, że nie będę się mu narzucać. Skoro on ma na mnie wyjebane to ja też na niego będę miała, chodź nie wiem jak by to bolało. W stosunku do reszty byłam normalna. Jeśli można mnie taką w ogóle nazwać. Rozmawiałam z nimi normalnie. Oczywiście najlepiej dogadywałam się z Zayn'em. Mieliśmy wiele wspólnych tematów takie jak np. tatuaże. Ja je uwielbiałam tak samo jak on. Wyszłam z pokoju. Byłam zaspana, moje włosy wyglądały jak by w nie piorun uderzył. Z racji na tak wczesną porę myślałam, że nikogo nie spotkam. Przecież te gwiazdy musieli odespać ten pracowity tydzień. Prawie cały czas mieli jakieś wywiady albo próby. Mi to nie przeszkadzało, bynajmniej nie widywałam tak często tego idioty. Schodziłam powoli ze schodów. Weszłam zaspana do kuchni, w której siedział Lou. Uśmiechnęłam się.
- Witaj Mała:)- podszedł i mnie przytulił.
- Cześć Marchewko.- powiedziałam
- Nie przytulaj mnie tak bo Harry będzie zazdrosny- zaśmiałam się.
- Oj tam- wytknął mi język
Przyznam się szczerze, że zaraz po Maliku najlepiej dogadywałam się z tym idiotą( ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu).
- To co śniadanie?- powiedział i zaczął poruszać brwiami w sposób, który mnie rozśmiesza.
- Czemu nie! A co ty tak wcześnie na nogach?
- A nie wiem jakoś tak spać mi się nie chciało.- zaśmiał się i zabrał się za przyrządzanie śniadania.
- To co sobie pani na śniadanko życzy?- zapytał ze śmiechem
- A co pan poleca?- powiedziałam
- No nie wiem zważając na moje popisy kulinarne czy mogłyby być kanapki?- spytał z miną zbitego szczeniaka.
- No niech ci będzie.- powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
#oczami Louis'a#
Zaproponowałem, że zrobię jej śniadanie. Z racji tego, że moje zdolności kulinarne nie były za ciekawe zapytałem czy była by usatysfakcjonowana z kanapek. Zgodziła się i pocałowała mnie w policzek. Boże! Wtedy byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Miałem ochotę krzyczeć z radości, nie wiem tańczyć jakieś dziwne tańce i wiele więcej. Jednak zważając na to, że ona mi się przygląda opanowałem emocje. W środku była prawdziwa euforia. W brzuchu miałem jakieś pterodaktyle chyba, bo motylami tego nazwać nie można. Natomiast moje serce ruchało płuco. Patrzyła na mnie tym cudownym wzrokiem. Po chwili zacząłem robić jej śniadanko. Ona była lepsza niż wszystkie marchewki na świecie. Przy niej czułem się cudownie. Zupełnie inaczej niż przy Eleonor. Wiem nie powinienem mówić o niej źle przecież kiedyś kochałem ją nad życie. Tak to było kiedyś jednak z czasem to uczucie wygasło. Starałem się o niej zapomnieć o tym jak mnie zdradziła. Wiem, że każdy zasługuję na drugą szansę, ale nie ona. Skrzywdziła mnie jak nikt inny. Najgorsze było to, że ona tak po prostu nie chciała drugiej szansy. Odłożyła mnie na półkę jak jakąś pieprzoną zabawkę. Czułem się koszmarnie, dopóki nie zobaczyłem jej. Pięknej z własnym pomysłem na życie. Wiem, że miłość od pierwszego wejrzenia to zakochanie się w czyimś wyglądzie. Jednak przez ten tydzień zbliżyłem się do niej. Poznałem jej charakter. Teraz wiem, że choć różnimy się wszystkim to i tak z nią chcę spędzić życie. Tak bardzo zazdroszczę Zayn'owi, że może spędzać z nią najwięcej czasu z nas wszystkich. Przecież na tym ''dymku'' jak to oni mówią rozmawiają cały czas. Ona jest taka uśmiechnięta i wesoła. Dobra koniec moich durnych przemyśleń , czas robić śniadanie.

wtorek, 25 grudnia 2012

7.


#oczami Zayn'a#
Alex po wejściu do domu oznajmiła,że idzie spać. Nikt nie miał nawet czelności protestować. Popatrzyłem jak znika na schodach. Wszyscy spojrzeli na mnie.
- I co?- zapytał Payne
- Jak to co spaliliśmy fajkę, pogadaliśmy i to wszystko.- odpowiedziałem spokojnie.
- A o czym mówiliście?- zapytał Niall
- O tobie idioto!- oznajmiłem prawie krzykiem
- O mnie? A co?- dziwił się blondyn
- To, że po swoim wyjeździe czekała na jakąś wiadomość od ciebie, a ty ją tak po prostu olałeś! Wiesz jak ona przez to cierpiała debilu? Przed tą sytuacją z tym całym Keonem musieliście być naprawdę zżyci ze sobą. W prawdzie nie powiedziała mi wprost tego,że cierpiała, ale widać było to w jej oczach. A ty się teraz dziwisz, że ona cię olewa. Ona normalnie chce ci pokazać co czuła przez te 5 lat.- wyrzuciłem z siebie szybko.
Reszta parzyła raz na mnie, a raz na reakcje Niall'a. Naprawdę zdenerwowałem się wiem, że jest on moim przyjacielem, ale za to jak potraktował tę małą należał mu się wpierdziel. I to porządny.
- Ale jak to czekała? Dlaczego ona się nie odezwała?- zadawał pytania płaczący Niall
- Normalnie czekała. A czemu się nie odezwała? Może się wstydziła? Przecież twój kolega się próbował do niej dobierać. Może dlatego?- odezwał się Lou
#oczami Niall'a#
Słowa Zayn'a docierały do mnie z opóźnieniem. Nie wierzyłem w to co słyszałem. Ona czekała na jakąś wiadomość ode mnie. Ale przecież przed swoim wyjazdem nawrzeszczała na mnie, że nie chce mnie znać.? Dlaczego zatem czekała na jakąkolwiek wiadomość z mojej strony? Nigdy tego nie zrozumiem. Po moim bladym policzku zaczęły płynąć łzy. Tęskniłem za nią. Przez te cholerne 5 lat tęskniłem. Tak bardzo mi jej brakowało. Tych rozmów, wygłupów, jej śmiechu i w ogóle tych kłótni, sprzeczek i żartów. Wiedziałem,że muszę z nią o tym porozmawiać. Na pewno nie teraz. Chłopaki coś do mnie mówili, ale ich słowa odbijały się ode mnie niczym groch o ścianę. Na moment się wyłączyłem.
#oczami Zayn'a#
Mówiliśmy do Niall'a , ale on nie kontaktował. Spojrzałem na pozostałych z pytającym, wyrazem twarzy. Zobaczyłem jak Hazza wstaje z kolan Louis'a i zmierza w stronę Irlandczyka. Strzelił go z liścia w twarz. Widziałem, że odczuł satysfakcje ze swojego czynu. Blondyn się otrząsnął.
- Tak wiem należało się mi. Nie mam ci tego za złe Styles- powiedział ocierając łzy
- Chłopaki ja was przepraszam wiem, że muszę z nią porozmawiać, ale nie teraz. Dam jej trochę czasu, którego przyznam szczerze ja sam potrzebuję na przemyślenie mojego postępowania. Wybaczcie ale ja już pójdę spać.- rzekł blondyn i udał się do swojego pokoju.
- Myślę, że my również powinniśmy iść spać- powiedział daddy
Wszyscy już mieliśmy dość wrażeń i nadmiar wiadomości na dziś, więc nikt nawet nie próbował podważyć decyzji Payne. Poszedłem wziąć szybki prysznic, po czym wskoczyłem do mięciutkiego łóżka. Po chwili odpłynąłem do krainy snów.
#Oczami Alex#
Siedziałam na łóżku patrząc na ścianę pełną fotografii. Po moich policzkach płynęły łzy. Wiem to dziwne, ale jak już wcześniej wspomniałam ja jestem dziwna. Te wszystkie zdjęcia przywracały wspomnienia, które przez te 5 lat próbowałam wyrzucić z mojej głowy, wymazać z pamięci, ale nie dało się tego zrobić. Dlaczego? To pytanie nurtuje mnie od dłuższego czasu. Czemu wszystko co chcemy aby zostało w naszej pamięci po jakimś czasie z niej ulatuje, a to o czym tak bardzo chcemy zapomnieć zostaje w niej na zawsze? Wiedziałam, że Zayn powie o naszej rozmowie chłopakom. Przecież oni są najlepszymi przyjaciółmi. Przeczuwałam też to, że prędzej czy później mój kuzyn będzie chciał porozmawiać ze mną na ten temat. Postanowiłam przerwać te rozmyślenia i położyć się spać. Tylko sen mógł mi teraz pomóc. Wtuliłam się w poduszkę i odpłynęłam.
Przez kolejne kilka dni nie działo się nic specjalnego. Zaprzyjaźniłam się z Zayn'em, to chyba przez te wyjścia na fajkę. Poznałam też lepiej pozostałych tzn. Harry'ego, Liam'a i Louis'a, ten ostatni wydał mi się najśmieszniejszy. Potrafił poprawić mi humor co było nie lada wyczynem.  

niedziela, 23 grudnia 2012

6.


#oczami Alex#
Po tym jak już przestałam się śmiać, spojrzałam na miny chłopców. Wyrazy ich twarzy były bardzo zabawne. Znów zaczęłam się śmiać.
- Czy mogłabyś nam łaskawie powiedzieć z czego się śmiejesz?- zapytał Liam
- Oczywiście, że tak. Śmieję się z trzech rzeczy. Pierwsza to ta, że mój kuzyn wrzeszczy jak baba. Druga, że wy wcale nie jesteście lepsi, a trzecie to wasze miny.- mówiłam przez śmiech
- Ale śmieszne. A ty niby się nie boisz?- oburzył się Harry
- A tak się akurat składa, że nie. Nie wiem jak mozna bać się horrorów.- zaśmiałam się
Miny tych idiotów były bezcenne. Spojrzałam na zegarek była 21;30. Popatrzyłam na chłopaków, w ich oczach cały czas można było dostrzec strach. Malik siedział i patrzył na kolejny film.
- Idziesz zapalić?- zapytałam głośno tak aby każdy słyszał.
Wszystkie pary oczów zwróciły się w moją stronę. Czekałam tylko na odpowiedz.
- Chyba sobie żartujesz? Ty chcesz po obejrzeniu horroru iść do ogrodu, kiedy na dworze jest ciemno?- zapytał zdziwiony Mulat.
-A co w tym dziwnego? Chce mi się palić więc jak idziesz ze mną czy się boisz?
- No nie wiem. Nie żebym się bał czy coś. - jąkał się
- Spoko. Ja tam idę.- powiedziałam i wyszłam do ogrodu.
#oczami Liam'a #
Wyszła. Zniknęła za szklanymi drzwiami. Spojrzałam z przerażeniem na chłopaków.
- Może któryś z nas powinien tam iść?- zapytałem
- Na pewno, ale kto?- stwierdził Niall
- Ja jestem za tym żeby to nasz bad boy tam poszedł.- krzyknął Hazza
- Dlaczego znowu ja?- oburzył się Malik
- Bo ty palisz.- odpowiedział mu lokowaty
- Dobra nie spierajcie się. To co Zayn okażesz się mężczyzną i pójdziesz czy nie?- przerwałem te bezsensowną kłótnie.
- Dlaczego znowu ja czy tylko ja tu muszę udowadniać, że jestem mężczyzną?- zapytał
- Proszę zrób to. Ja się o nią tak boję, ale i tak nie mam po co tam iść bo ona nie chce ze mną rozmawiać.- mówił Niall ze łzami w oczach.
Malika chyba ruszyło sumienie, bo wstał z kanapy i poszedł w stronę szklanych drzwi.
#oczami Alex#
Siedziałam sobie na huśtawce, biorąc kolejnego bucha kojącej nikotyny. Wiedziałam, że chłopacy znów o czymś dyskutują , bo Liam jak zwykle nadmiernie gestykulował .Po chwili widziałam jak ktoś podnosi się z kanapy i zmierza w stronę szklanych drzwi prowadzących do ogrodu. Rozpoznałam tę postać był to Zayn. Śmiać mi się chciało jak niepewnie rozglądał się i oglądał co chwila za siebie idąc w moją stronę.
- Mogę się dosiąść?- w jego głosie słychać było strach.
- Jasne. Chcesz?- zapytałam podtykając mu paczkę papierosów po nos
- Pewnie.- powiedziała już spokojniej
- Co znowu cię przysłali na przeszpiegi? - zaśmiałam się
- Nie Niall powiedział, że się o ciebie boi. Kazał mi tu przyjść i z tobą posiedzieć.- powiedział
- Boi się? Teraz a co było 5 lat temu kiedy jak głupia czekałam na jakąś wiadomość, chociażby na głupiego SMS-a. Nie wiesz jak się wtedy czułam.- mówiłam co chwila zaciągając się papierosem.
Zayn patrzył na mnie ze współczuciem. Zgasiłam papierosa, Mulat zrobił to samo.
- To co idziesz czy zostajesz?- zapytałam spokojnie
Malik nic nie odpowiedział tylko ruszył za mną. Weszliśmy do domu. Oznajmiłam chłopakom, że idę spać. Po czym udałam się do mojego tymczasowego pokoju. Cieszyłam się, że mogłam w końcu wyrzucić z siebie to co mnie od tak długiego czasu trapiło. Malik był naprawdę dobrym słuchaczem i pocieszycielem. Szczerze to nawet cieszyłam się, że mój kuzyn ma takich przyjaciół. Wiem, że nasze stosunki po moim wyjeździe się zmieniły i to bardzo, ale cały czas we mnie jakaś mała cząstka tęskniła za wspólnie spędzanym czasem . Za tymi wszystkimi opałami, za nocnymi spacerami, rozmowami czy wygłupami. Za Gregiem też tęskniłam. Tylko, że on w przeciwieństwie do Niall'a utrzymywał ze mną kontakt. Pisał, dzwonił, czasem nawet mnie odwiedził. No ale cóż czasu się nie cofnie. Było minęło.

sobota, 22 grudnia 2012

5.


Oglądaliśmy jakiś głupi talk show, był bardzo zabawny. Szkoda, że tylko ja i Niall się śmialiśmy. Reszta na nas tylko patrzyła. Nie zrozumiem ich.
- Co tak patrzycie?- zapytałam łapiąc oddech
- Nie no wy byście się nie wyparli siebie nawzajem.- krzyknął Lou
- Że co?- powiedzieliśmy równo z moim kuzynem, spojrzeliśmy na siebie i wybuchliśmy śmiechem
- Normalnie. Jecie oboje dużo, nosicie dresy, śmiejecie się z jakiegoś zjebanego programu- wymieniał roześmiany Liam
Spojrzałam na Niall'a, a on na mnie. Zmierzyliśmy się wzrokiem. Powiedzmy, że zgodzę się z nimi. Obydwoje jednak nie mieliśmy zamiaru odpowiadać na głupie zaczepki.
- A jak ci się pokój podoba?- przerwał ciszę mój kuzynek
- Nie jest zły. Może być- odpowiedziałam biorąc gryz kolejnej kanapki.
- Ja go urządzałem.- wyszczerzył się blondyn
- Domyśliłam się. - odpowiedziałam obojętnie.
Spojrzałam na mój telefon była 15. Dzisiaj jednak miałam takiego lenia, że nawet nie miałam ochoty ruszać się z tej kanapy. Moje rozmyślenia ktoś przerwał. Usłyszałam głos.
- No to co dziś robimy?- zapytał roześmiany Harry
- Nie wiem i zwisa mi to ja się nie ruszam stąd- powiedziałam szybko
- Skoro chcesz siedzieć na kanapie to może maraton filmowy?- zaproponował Lou
Szczerze go polubiłam. Wprawdzie nie był tak rozmowny jak Zayn, ale nie był też zły.
- Skoro chcecie.- próbowałam się uśmiechnąć ale coś mi nie wyszło
- Alex a ty wciąż jesteś singlem?- zapytał Horan
- Nie kurwa albumem muzycznym- odpowiedziałam wrednie
- Dlaczego jesteś dla niego taka wredna i niemiła?- zapytał Zayn
-Wiesz albo naoglądałam się za dużo House'a albo go po prostu nie lubię- powiedziałam
- Przecież ty nie oglądasz House'a?- zasmucił się Niall
- No właśnie.
Po tej jakże inteligentnej rozmowie przyszedł czas na oglądanie filmów. Harry szukał filmu, mój niedorozwinięty kuzyn poszedł po jedzenie, Liam zasłaniał okna, a Zayn i Lou siedzieli razem ze mną i czekali na rozpoczęcie tego domowego seansu filmowego. Po jakiś 10 minutach Niall oznajmił, że jedzenie jest gotowe, ale ktoś musi mu je pomóc przynieść. Chłopcy spojrzeli na mnie, ja natomiast parsknęłam śmiechem. Jednak potem z politowania do tych sierot poszłam po to jedzenie. Kiedy już wszystko było gotowe, loczek włączył film. Oglądaliśmy trzeci z kolei horror. Była to ''Noc żywych trupów'', uwielbiałam horrory, ten nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Z racji tego, że oglądałam go wcześniej postanowiłam postraszyć chłopaków. Wiedziałam, że Niall na horrorach krzyczy jak baba. Zastanawiała mnie tylko reakcja reszty. Tak więc przechodząc do setna sprawy. Właśnie zaczynała się jeden z tych strasznych momentów. Ja siedziałam na środku pomiędzy Zayn'em, a Louis'em, który trzymał na kolanach Harry'ego. Na fotelu siedział Liam, a mój kuzyn leżał na podłodze. Rozejrzałam się dyskretnie czy żaden z nich czasem na mnie nie patrzy. Upewniłam się jeszcze czy dosięgnę nogą do Niall'a. Blondyn chciał się przykryć kocem, wtedy ja szturchnęłam go nogą. Ten zaczął się drzeć tak samo jak pozostali. Nigdy nie słyszałam żeby piątka dorosłych już mężczyzn tak krzyczała na jakimś marnym horrorze. Oni krzyczeli, a ja śmiałam się wniebogłosy. Wtedy Liam wstał i poszedł zapalić światło. Wszyscy patrzyli na mnie, a ja po prostu nie mogłam opanować śmiechu.
#oczami Niall'a #
Lubiłem horrory, ale się ich bałem. To chyba normalne wiele ludzi boi się tych filmów, ale nie moja kuzynka. Ona się nie boi i śmieje się na nich jak na najśmieszniejszych komediach. Harry wybrał film pt.''Noc żywych trupów'', już sam tytuł mnie przerażał. Leżałem sobie na podłodze, zaczęła się ta dziwna muzyczka, która w tym rodzaju filmu poprzedzała straszny moment. Chciałem się przykryć kocem gdy nagle ktoś lub coś dotknęło moich pleców. Zacząłem krzyczeć, chłopaki razem ze mną. Było ciemno, ale oprócz naszych krzyków słychać był śmiech. Był on specyficzny, bardzo podobny do mojego, czyli na pewno śmiała się Alex.

piątek, 21 grudnia 2012

4.


#oczami Alex#
Wyszłam z domu. Zauważyłam drewnianą dwuosobową huśtawkę. Odwróciłam się w stronę domu i zauważyłam,że te ofiary losu o czymś zawzięcie dyskutują. Wywnioskowałam to z nadmiernej gestykulacji Liam'a. Położyłam się na huśtawce, wyjęłam papierosa i odpaliłam go. Leżałam z zamkniętymi oczami, zaciągając się tym wspaniałym, kojącym dymem z nikotyną. Nagle ktoś ustał nade mną, przeszkodził mi wchłanianiu witaminek, które wydzielały promienie słoneczne.
- Mogę się dosiąść?- otworzyłam oczy i zobaczyłam Zayn'a z papierosem w ręku.
- Jasne. Do ciebie nic nie mam. Sądząc po wypowiedzi Liam'a to mamy nawet wiele wspólnego. Chociażby nałóg- zaśmiałam się
Mulat odpalił swojego papierosa i usiadł obok mnie na huśtawce.
- To na pewno. Od dawna palisz?- zapytał ze śmiechem
- Od jakiś 4 lat czyli od 15 roku życia. A ty?
- Jesteś tak jak by damską wersją mnie. Dosłownie. Ja palę od 16 roku życia.- odpowiedział
- A tak na serio to po co tu przyszedłeś? Bo raczej nie po to aby mi się zapytać o to od kiedy palę. Na pewno Niall cię przysłał. Co?- zapytałam biorąc kolejnego bucha papierosa.
- Ale obiecaj, że im nie powiesz.- prosił mnie gasząc papierosa.
Cały czas zastanawiałam się jak on w tak szybkim tempie spalił swoją fajkę. Ja miałam jeszcze pół.
- Dobra jedną tajemnice mogę z tobą mieć- znów się zaciągam
- Bo oni przysłali mnie, żebym wybadał dlaczego taka jesteś. Ale po rozmowie z tobą stwierdzam, że jesteś spoko.- zaśmiał się i puścił mi oczko.
- Ta chodźmy już, bo oni zaraz przez te okno wypadną- powiedziałam gasząc papierosa.
Mój rozmówca odwrócił się i zauważył wychylających się przez okno chłopaków. Bez słowa poszliśmy do domu. Weszłam do salonu , chwyciłam moją walizkę. Spojrzałam na Zayn'a.
- No tak chodź pokaże ci twój pokój- zaśmiał się.
Po drodze na schodach minęłam Niallera. Spojrzał na mnie smutno i powiedział.:
- Alex jak się rozpakujesz to zejdź do nas na dół.
Nie odpowiedziałam nie miałam zamiaru psuć sobie humoru tą kreaturą. Mulat wskazał mi drzwi.
- To tu. Ja mam drzwi obok ciebie ,  na przeciw jest pokój Payne'a. A twój kuzyn ma pokój na końcu korytarza obok łazienki- zaśmiał się
- Dzięki, powiem ci, że ty też jesteś spoko- uścisnęłam go. On się zaśmiał i pomógł mi z walizką.
Weszłam do pokoju. Pomalowany był na zielono. Domyśliłam się, że urządzał go mój kuzyn. Na ścianie wisiał też szalik z logo Derby Country(mojej ulubionej drużyny, tak samo jak Niall'a) i flaga naszej Irlandii. Na ścianie nad wielkim łóżkiem wisiały zdjęcia. Na nich znajdowałam się ja kiedy byłam młodsza, nasze wspólne zdjęcia( na których byłam ja, Niall i Greg) Pochodziły one z naszych wakacyjnych sesji. Poza tym były tam także zdjęcia chłopców(czyli 1D) z rożnych koncertów i także prywatne( nie myślcie sobie zboczeńcy. Były to po prostu zdjęcia, że tak powiem z albumu rodzinnego). Szczerze wzruszyłam się. Rozpakowałam się i przebrałam. Musiałam zmienić rurki i obcisłą koszulkę, na luźne dresowe spodnie i rozciągnięty T-shirt. Poszłam do łazienki, splotłam włosy w niesfornego koka oraz zmyłam makijaż. No tak skoro mam tu mieszkać to niech sobie nie myślą, że cały czas będę wytapetowana. Zgłodniałam, tak w rodzinie Horanów każdy dużo je i nie tyje. Dobre geny, na szczęście;p Zeszłam do salonu. Chłopaków widać zdziwił mój zmieniony wygląd.
- Czy wszyscy Horanowie noszą dresy?- zapytał rozbawiony Harry
- Nie wiem, ale zjadłabym coś.- odpowiedziałam
- Tam jest kuchnia- powiedział Zayn i wskazał na pomieszczenie
- Spoko- poszłam i zrobiłam sobie kanapki.
- No widzę, że jedzenie też jest u Horanów rodzinne.-powiedział Liam patrząc na talerz pełen kanapek. Spojrzałam na Niall'a, który miał identyczny,a do tego puszkę coli.
- Kurwa! Zapomniałam coli- powiedziałam i chciałam wstawać
- Masz- powiedział mój kuzyn i podał mi nową puszkę napoju
- Dzięki- odpowiedziałam obojętnie.

czwartek, 20 grudnia 2012

3.


- Po tym incydencie musiałam razem z mamą wyprowadzić się. Wybraliśmy Glasgow. Tam poznałam Matt'a. Na początku się przyjaźniliśmy. Cieszyłam się, że znalazłam jakiegoś przyjaciela. Mniejsza o to. Po roku przyjaźni zaczęliśmy ze sobą chodzić. Na znak naszej miłości zrobiłam sobie TO.
- Co? A co na to ciocia? Przecież ty rok po wyjeździe miałaś dopiero 16 lat!- przerwał Niall
- Boże ale z ciebie geniusz matematyczny. Mama dowiedziała się po czasie. Podrobiłam zgodę matki, a poszła ze mną kuzynka Matt'iego. Tak więc reakcja mojej mamy była przezabawna,
- A czy oprócz tego kolczyka i włosów masz jeszcze jakieś niespodzianki?- dopytywał blondyn
- Nie. Nie licząc dwóch tatuażów i kolczyka w pępku.
- A ten drugi tatuaż?- zapytał Lou
- Tego wam nie pokaże. Może kiedyś.- wytknęłam język
- I tylko tyle przeskrobałaś?-zapytał Zayn
- Nie to jest pikuś. Wyleciałam z czterech szkół za bójki. Mam zawaloną kartotekę m.in. za picie alkoholu w miejscach publicznych, za pobicie i za napaść na funkcjonariusza. Także mama widać postanowiła mnie ukarać.- dokończyłam moją historię. Chłopcy zrobili oczy jak pięciozłotówki.
- Dlaczego napadłaś na funkcjonariusza?- zdziwił się mój kuzynek
- Nie pamiętam wracałam z imprezy, byłam zalana w cztery dupy- zaśmiałam, się.
- Boże, a my myśleliśmy, że to Zayn jest bad. Stary sorry, ale ty jej do pięt nie dorastasz.- powiedział Liam, i patrzył na mnie dziwnie.
- Macie może tu jakiś taras albo ogród?- zapytałam
- Tak tam jest- Niall wskazał na szklane drzwi
- A po co ci?- Harry wyglądał na zdezorientowanego.
- Chciałabym zapalić a tu w domu nie będę wam smrodzić.-odparłam o dziwo miło
-Chyba się przesłyszałem.- zbulwersował się mój kuzyn
- Tatuaże szpecące ciało, wódka i papierosy niszczące życie. A wszystko to tylko dlatego, że jakiś frajer wszedł do twojego serca i nie umiał z niego wyjść.- zarzucił mądrością Liam
- Życie- zaśmiałam się i zniknęłam za szklanymi drzwiami.
#oczami Liam'a#
Alex zniknęła za szklanymi drzwiami ogrodu. Do chłopaków jeszcze do końca nie dotarła jej streszczona biografia. Postanowiłem porozmawiać z chłopcami na jej temat:
- Słuchajcie wiem, że cały czas jesteście w szoku po tym co usłyszeliście. Ja też jestem jeszcze w lekkim szoku, ale posłuchajcie skoro jej mama ją do nas przysłała to zobowiązani jesteśmy się nią zająć i postarać się aby zmieniła nastawienie do świata. Więc jak przyjmujecie to wyzwanie?Ja tak.
- Masz racje Li musimy się postarać aby nas polubiła.- powiedział Hazza
- Ja tam myślę, że ona do was nic nie ma. Tylko mnie tak traktuję.- zasmucił się Niall
- Posłuchaj ja też bym cię znienawidził jak byś mnie umówił na randkę z jakimś zboczeńcem- zaśmiał się Lou. Przerwałem te rozmowę.
- Chłopaki spokój! A teraz Malik bierz paczkę fajek i idź z nią pogadaj.- rozkazałem
- Dlaczego ja?- zapytał oburzony
- Bo jako jedyny z naszej piątki palisz?- powiedział z sarkazmem Harry
- No widzicie, a jednak mój nałóg się do czegoś przydaje- wytknął język Malik
- Dobra nie gadaj tyle tylko idź do niej!- zdenerwował się Niall.

środa, 19 grudnia 2012

2.


#Oczami Louis'a#
Boże gdy ją tylko zobaczyłem na tym lotnisku. Od razu wiedziałem, że jest inna niż wszystkie te wytapetowane dziunie. Ona po prostu miała swój styl. Wiedziała jak wyrazić siebie. I to mi się podobało. Była blondynką jednak jej końcówki były różowo-fioletowe. Te włosy idealnie komponowały się z jej błękitnymi tęczówkami. Na nosie miała kujonki co dodawało jej stylu. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że obiekt moich westchnień to kuzynka Niall'a. Ta sama o której nam opowiadał. Szczerze to wszyscy myśleliśmy, że będzie trochę młodsza.
#Oczami Alex#
Do samego domu jechaliśmy w ciszy. Szczerze to nawet mi to nie przeszkadzało. Wysiedliśmy z auta. Przede mną stał duży dom. Nie zdziwiłam się skoro oni mają kasy jak lodu to mogą sobie pozwolić na taką wille. Wszyscy patrzyli na mnie jak na jakąś kosmitkę. Przyzwyczaiłam się do tego. Szczerze to nawet lubiłam być w centrum uwagi. Ten chłopak w lokach, chyba Harry, podszedł do drzwi i je otworzył.
- A więc zapraszamy- zaśmiał się
Weszłam do domu. Pierwszym pomieszczeniem był przedpokój. Był on przestrzenny w brzoskwiniowym kolorze. Następnie wielki salon połączony z kuchnią. Dalszej części domu mi nie pokazali. Kazali usiąść w salonie, a dokładnie Niall mi kazał.
- A więc dlaczego chciałaś przyjechać?- zapytał blondyn
- Ja? Przecież to ty zaproponowałeś abym przyjechała do ciebie.- odpowiedziałam
- Yyy... no raczej nie ciocia napisała, że chciałabyś do mnie na trochę przyjechać.- stwierdził
- Dobra czyli to ma być ta kara.- powiedziałam cicho.
- Jaka kara?- zapytał chłopak w koszuli w kratę, bodajże Liam
- No mów- krzyknął mój kuzynek
- To moja sprawa tak? Nie powinniście się tym interesować!- odpowiedziałam zadziornie.
- Alex zrozum skoro masz tu spędzić kilka najbliższych miesięcy chcemy wiedzieć dlaczego się u nas znalazłaś. Proszę- zdziwiło mnie ostatnie słowo wypowiedziane przez mojego kuzyna, bo on nigdy o nic nie prosił.
- Dobra. A więc wszystko zaczęło się przez ciebie- powiedziałam i wskazałam na blondyna.
- Niall co ty zrobiłeś?- zapytał Harry
- Nic przysięgam!- zapierał się Horan
- Jak to nic, a kto mi załatwił randkę z tym zboczeńcem? Co? Wiesz co nigdy ci tego nie zapomnę. Wszystkie moje kłopoty zaczęły się od tego jebanego Keona.- krzyczałam
- Spokojnie. Opowiedz nam o wszystkim. Dobrze?- zapytał Mulat
Wszyscy patrzyli na mnie czekając na moją odpowiedź. Wzięłam kilka oddechów. Zaczęłam mówić:
- A więc wszystko zaczęło się jakieś 5 lat temu, miałam wtedy 14 lat, mieszkałam razem z moją mamą, a ciocią Niall'a w Mullingar. Mieszkałam obok tego debila (wskazałam na blondyna). No i mój mądry kuzynek postanowił mnie umówić ze swoim przyjacielem Keonem. Ze względu na to, że kiedyś nasze relacje były inne niż teraz, tzn. Dobre, zgodziłam się na to. Na tej randce ten zboczeniec próbował się do mnie dobierać. Wtedy kopnęłam go tam gdzie większość facetów przechowuje rozum.
- Czyli gdzie?- przerwał mi Harry
- Możecie się domyślić, że tak powiem potomka to on się raczej nie doczeka.- zaśmiałam się.
Chłopcy automatycznie złapali się za krocze. Spojrzałam na nich i zaczęłam się śmiać,
- To już koniec?- zapytał ten w paski, chyba Louis. Jestem po prostu genialna zapamiętałam imiona tych frajerów:)
- No co wy to dopiero początek- odpowiedziałam spokojnie i wróciłam do opowiadania historii mojego życia.

wtorek, 18 grudnia 2012

1.


Weszłam do domu. Ponownie zdjęłam trampki i płaszczyk. Poszłam do salonu, bo słyszałam odgłos telewizora. Nie myliłam się moja rodzicielka siedziała i oglądała wywiad mojego głupiego kuzyna.
- Mamo, ja też mam dla ciebie niespodziankę.- powiedziałam radosna.
Kobieta odwróciła się i zobaczyła moje włosy. Na jej twarzy rysowało się zdziwienie i złość.
- Boże dziecko coś ty zrobiła z włosami?- zapytała
- Podoba ci się bo mi bardzo:)- odpowiedziałam z uśmiechem
- Czy oprócz tych włosów masz dla mnie jeszcze jakąś niespodziankę?- dopytywała
- Nie
- Uch... To dobrze.- odetchnęła z ulgą
- A ty dla mnie jaką masz niespodziankę?- zapytałam
- Otóż twój kuzyn, a mój bratanek chciałby abyś go odwiedziła.- powiedziała z uśmiechem
- Masz na myśli tego palanta Niall'a?
- Kochanie nie nazywaj go tak. Przecież wiesz, że on nie chciał wtedy źle.
- Chciał nie chciał zwisa mi to nigdzie nie jadę. Rozumiesz?- krzyczałam
- Pojedziesz. Nie ma dyskusji. Miałaś jechać w poniedziałek, ale ze względu na twoje zachowanie zaraz prze rezerwuje bilet na jutro. I nie dyskutuj ze mną, tylko szoruj na górę się pakować!- rozkazała mama i wyszła z salonu. Poszłam do swojego pokoju. Postanowiłam , że skoro muszę tam jechać, bo z moją mamą się nie zadziera, nie na próżno ludzie mówią,że mam jej charakter, to uprzykrzę mu każdy dzień mojego pobyt u niego. Pożałuję, że się w ogóle urodził. Wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować. Włączyłam muzykę, oczywiście był to rap. Do mojego pokoju weszła mama i oznajmiła mi, że wyjazd mam jutro o 12. Mój kuzyn miał mnie odebrać z lotniska. Zła na moją rodzicielkę zjadłam tylko kanapkę i poszłam spać. Obudziłam się o 9. Uszykowałam się i sprawdziłam czy wszystko spakowałam. Mama zrobiła mi już kanapki na śniadanie. Potem Jim, nowy chłopak mamy, miał mnie odwieść na lotnisko. Po 40 minutowej odprawie siedziałam już na swoim miejscu w samolocie. Po zajęciu miejsca od razu włożyłam słuchawki i odpłynęłam do mojej krainy muzyki. Po 1,5 godzinach lotu wylądowałam w Londynie. Wysiadając wzięłam moją walizkę. Rozglądałam się po lotnisku. Zauważyłam tego przygłupa. Stał razem z kumplami. Chyba mnie nie poznał po popatrzał na mnie i odwrócił wzrok. Postanowiłam zrobić mu kawał. Tak na miły początek. Przeszłam obok niego. Miałam rację nawet nie zwrócił na mnie uwagi. Patrzył na ludzi, którzy wychodzili z rękawu samolotu. Przeszłam parę kroków, odwróciłam się. Zauważyłam, że jego kolega, taki w bluzce w paski i czerwonych spodniach, przygląda mi się z zaciekawieniem.
- Horan ty farbowany blondynie- krzyknęłam bardzo głośno. Mój kuzyn się odwrócił i spojrzał na mnie z niedowierzanie. Jego przyjaciele śmiali się z jego miny, a wszyscy przechodnie patrzyli.
- Alex to ty?- pytał z niedowierzaniem
- Nie kurwa ksiądz- odpowiedziałam ostro
- Zmieniłaś się i to bardzo nie tylko z wyglądu, ale i z charakteru jak widać- rzekł mój kuzyn
- To są moi przyjaciele. Louis, Zayn, Liam i Harry- wymieniał wskazując na chłopców.
- A to moja kuzynka Alex- dodał
Wszyscy spojrzeli na mnie i krzyknęli równo ''cześć''. Odpowiedziałam i ruszyłam w stronę wyjścia. Poszedł do mnie Mulat, chyba Zayn i wziął ode mnie walizkę. Dziwiłam się jak w 6 zmieścimy się do auta, ale moje wątpliwości rozwiał czarny van stojący na parkingu.
#oczami Niall'a#
Stałem na lotnisku z chłopakami czekając na Alex. Nagle ktoś głośno krzyknął:
- Horan ty farbowany blondynie- odwróciłem się i spojrzałem na ''ktosia''.
Była to jakaś dziewczyna miała długie blond włosy i farbowane końcówki. Chłopaki śmiali się zapewne z mojej miny. Po chwili doszedłem do wniosku, że może to być moja kuzynka. Zapytałem:
- Alex to ty?
- Nie kurwa ksiądz- takiej odpowiedzi się nie spodziewałem. Postanowiłem jednak publicznie nie roztrząsać tego tematu. Przedstawiłem ją chłopakom i odwrotnie. Nagle ona zaczęła kierować się w stronę wyjścia. Nasz bad boy podszedł i wziął od niej walizkę. No tego się po nim nie spodziewałem. Widziałem jak Lou pożera wzrokiem Alex. Wsiadłem do auta, nie chciałem niepotrzebnych kłótni,więc stwierdziłem, że porozmawiamy w domu.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Prolog.


Weszłam do domu, rzuciłam schodzone białe trampki w kąt przedpokoju. Powiesiłam płaszczyk na wieszak i przeczesałam dłonią moje blond włosy. Poszłam do kuchni. Tam czekał już na mnie ciepły obiad, który przygotowała mi mama. Akurat dziś był jeden z niewielu dni kiedy miała wolne i mogła trochę ze mną pobyć. Wiem mam dziewiętnaście lat, a matka jest dla mnie najważniejsza. W dzisiejszych czasach  to dziwne. Może po prostu ja jestem dziwna. Chodź jestem bardzo zdemoralizowaną nastolatką mama zawsze była najważniejszą osobą w moim życiu. Poświęciła mi całe  swoje życie. To ona pracowała na dwie zmiany abym miała dobre warunki. Mam tylko ją. Mój ojciec odszedł od niej gdy była jeszcze  w ciąży. Nic mi nie dał, nawet nazwiska. Moja mama po porodzie postanowiła, że będę nosić jej panieńskie nazwisko.  Tak więc nazywam się Aleksandra Horan, ale wszyscy mówią na mnie Alex. Co do mojej demoralizacji to wszystko przez mojego byłego. Ale o tym innym razem. Weszłam do kuchni moja mama na mój widok uśmiechnęła się. Wiem, że sprawiałam jej dużo kłopotów przychodząc z kolejnymi tatuażami, kolczykami czy przyprowadzana przez policję za bójki. Ona wszystko mi wybaczała. Za to kochałam ją najbardziej, że zawsze mnie wspierała. I mogłam na nią liczyć mimo wszystko.
- Kochanie mam dla ciebie niespodziankę. Ale to później. Teraz zjedz obiad. Ja zaraz wracam.- powiedziała i zniknęła w drzwiach łazienki. Na  stole zauważyłam jej laptopa. Był otwarty. Wiem, że nie powinnam tego robić, ale to było silniejsze ode mnie. Podeszłam do komputera. Akurat otwarty był e- mail. Zaczęłam czytać.
'' Witaj Ciociu. Bardzo się cieszę, że Alex chce przyjechać do mnie na jakiś czas. Mam nadzieję, że nie będzie się krępować moimi przyjaciółmi. Wiesz ciociu niedawno zamieszkaliśmy razem. Czekam na dalsze wieści, no i na Alex. Całuję Niall''
No nie mój kuzynek nagle przypomniała sobie o moim istnieniu? Tak  Niall Horan jest moim  kuzynem. Właśnie ten z One Direction. Nienawidzę go z całego serca. Dlaczego ona mi to robi? Pewnie to była ta niespodzianka. Nie, na pewno nie. Pobiegłam do przedpokoju. Wsunęłam szybko buty na nogi i chwyciłam płaszczyk z wieszaka. Wybiegłam jak z procy. Chodziłam ulicami Glasgow tułając się bez celu. Przechodziłam właśnie obok salonu fryzjerskiego. Wpadł mi do głowy pewien pomysł. Weszłam do salonu. Był pusty, nagle z zaplecza wyszła jakaś kobieta.
- Słucham. Czym mogę służyć.- zapytała miłym głosem.
- Chciałam pofarbować końcówki.- odpowiedziałam z satysfakcją.
- Dobrze. A na jaki kolor.?
- Chciałabym różowy i fioletowy.- powiedziałam szczęśliwa.
Byłam pewna, że mama się zdenerwuje. To miała być moja zemsta za tą niespodziankę.
- Jest pani tego pewna. Może na początku zafarbujemy je szamponem koloryzującym?- zaproponowałam fryzjerka. Spojrzałam na nią. I z uśmiechem powiedziałam stanowczo, że chcę normalną trwałą farbę. Ona wedle zasady nasz klient nasz pan musiała spełnić moją prośbę. Pół godziny później miałam już pofarbowane końcówki włosów. Nawet nie myślałam, że wyjdzie aż tak dobrze. Zapłaciłam i usatysfakcjonowana poszłam w stronę domu. 

Bohaterowie...


GŁÓWNI BOHATEROWIE:

*ALEX HORAN
Zdemoralizowana dziewiętnastolatka. Jest cioteczną siostrą Niall'a Horan'a. Wredna i arogancka blondynka, która nie znosi swojego kuzyna. Rok temu zerwała ze swoim chłopakiem Matt'em.


*NIALL HORANWziął udział w programie '' X factory '. Teraz razem z przyjaciółmi ma zespół One Direction. Kuzyn Alex. Miły i zabawny blondynek o niebieskich oczach. Ma dziewiętnaście i jest singlem.

*LOUIS TOMLINSON
Przyjaciel Niall'a, który należy do zespołu. Dwudziestojednoletni szatyn o niebieskich oczach. Choć jest najstarszy z całego zespołu, zachowuje się jak dziecko. Jest optymistą. Niedawno zostawiła go dziewczyna Eleonor.

*LIAM PAYNECzłonek zespołu, przyjaciel Niall'a i Louisa. Dziewiętnastolatek,który jest bardzo rozważny jak na swój wiek. Jest osobą przyjacielską i otwartą. W związku z Daniele.


*ZAYN MALIK
Dziewiętnastoletni członek zespołu. Przyjaciel pozostałych członków. Brunet o brązowych oczach. Uwielbia tatuaże, alkohol i jest uzależniony od papierosów. Jest typowym Bad Boyem w zespole. Jest singlem. 




*HARRY STYLES
Najmłodszy członek zespołu One Direction. Szatyn z burzą loków na głowie. Jest osobą wesołą i szczerą. Nie krępuję się mówić na tematy związane z seksem. Na czas obecny singiel.






BOHATEROWIE DRUGOPLANOWI


*ZESPÓŁ BIG TIME RUSH W SKŁADZIE:

KENDALL SCHMIDT (22L)

LOGAN HENDERSON (23L)
JAMES MASLOW (22L)
CARLOS PENA JR. (23L)

* ELEONOR CALDER- była dziewczyna Louisa


* MATT STEEN- były chłopak Alex


* MARIA HORAN – mama Alex, ciotka Niall'a.
* JIM JACKAS- nowy chłopak Maruny













Witam ;*


Hej!
Nazywam się Zosia mam 17 lat. Mam zamiar pisać bloga o One Direction;) Rozdziały będe stararała się dodawać  systematycznie ;p 
Mam nadzieję że wam się spodoba.Jeśli ci się spodoba bardzo proszę zostaw komentarz, jeśli ci się nie spodoba nie czytaj go;p
To twój wybór.
Całuję was Zosia<3