piątek, 1 marca 2013
72.
#oczami Alex#
Chociaż trzymając ten tekst udawałam obojętną w mojej głowie była prawdziwa euforia . Niall zaczął grać, a Lou śpiewać. Podczas śpiewania mój chłopak patrzył mi prosto w oczy. Je również nie mogłam oderwać od niego wzroku. Najbardziej jednak zdziwiona byłam kiedy Kendall podał Louisowi kwiaty. Tomlinson klęknął a ja miałam łzy w oczach.
- Kochanie bardzo cię proszę wybacz mi.-powiedział podając jej kwiaty
- Idioto naprawdę myślałeś, że się gniewam? Fakt byłam trochę zła, ale szybko mi przeszło. Na ciebie nie można się długo gniewać.- rzekłam klękając i pocałowałam go.
- Kocham cię.- powiedział podczas pocałunku
- Ja ciebie też- odpowiedziałam
- Obiecaj mi, że pewnego dnia będziemy wracać do jednego domu, zasypiać i budzić się w jednym łóżku, jeść śniadanie w jednej kuchni, parzyć sobie nawzajem kawę po nieprzespanej nocy, dawać sobie całusa przed wyjściem do pracy, a potem wracać, znowu, do siebie.- rzekł patrząc na mnie.
- Obiecuję.- powiedziałam tuląc się do niego.
Potem chłopaki stwierdzili, że dosyć tych czułości. Po zawziętym głosowaniu jury w składzie Liam, Kendall, Zayn i Logan ogłosili, że wygrał Lou. Jak to stwierdzili w naszym występie widać było miłość. Drugie miejsce zajęła Dan. Dziewczyna ze szczęścia popłakała się. Trzeciego nie zajął nikt, bo za bardzo się kłócili. O godzinie 2 Liam rozesłał każdego do pokoi. Z racji tego, że nikt nie był wstawiony, bo alkoholu było mało jak na tyle osób, nikt się nie stawiał. Po przekroczeniu progu pokoju razem z Lou dosłownie rzuciliśmy się na łóżko i zasnęliśmy wtuleni w siebie. Obudziłam się o 10, ale Lou nie było obok mnie. Zdziwiłam się. Powolnym krokiem ruszyłam do kuchni.
W pomieszczeniu siedziała Dan, przy blacie stał Lou. Był odwrócony do mnie tyłem. Po cichu podeszłam do niego i przytuliłam go od tyłu. Początkowo nie reagował ale potem odwrócił się i pocałował mnie.
- Moja księżniczka już wstała, pora na śniadanie.- powiedział
Powiedziałam, że tylko się przebiorę i wracam. Po niecałych 5 minuta gotowa zjawiłam się w kuchni. Usiadłam przy stole i otrzymałam wielki stos kanapek. Jadłam drugą, kiedy przyszedł Zayn. Spojrzał na mnie, a potem na Louisa
- Yyy... Lou... czy mogę … no wiesz... zapalić z Alex?- zapytał mojego chłopaka
- No dobra.- powiedział widząc mój błagalny wzrok skierowany do niego.
Szybko dokończyłam kanapkę i wyszłam z Malikiem. Udaliśmy się na pomost. Paląc śmialiśmy się. Mulat gilgał mnie a ja chlapałam go wodą.
- A ty co sobie kurwa myślisz? Zostaw mojego chłopaka w spokoju wywłoko?- usłyszałam Odwróciłam się i zauważyłam dziewczynę w fioletowych włosach. Patrzyła na nas.
- Do kogo to było szmato!- krzyknęłam wstając i gasząc papierosa
- Ej... spokojnie. To jest Alex dziewczyna Lou, a to jest Pierre.- powiedział Zayn
Po tym jak krzyknęłam wszyscy jak z procy wybiegli ze swoich domków. Stanęli jak wryci kiedy zobaczyli dziewczynę Zayn'a. Pierre spojrzała na Lou.
- A ty mój drogi pilnuj swojej dziewczyny, bo przystawia się do Zayn'a- rzekła fioletowa.
- Po pierwsze nie przystawiam się do niego. Po drugie jesteśmy przyjaciółmi! A po trzecie wkurwiasz mnie suko , ale nic poza tym, nawet nie zdajesz sobie sprawy ile epitetów mogłabym powiedzieć na twój temat . Ale po co skoro i tak tego nie zrozumiesz, twoje słownictwo jest bardzo ubogie a inteligencja mniejsza niż przewiduję ustawa o szkolnictwie najniższym . I wiesz mogłabym cię uderzyć to dla mnie żaden problem ,ale tak szczerze to nie mam nawet ochoty zniżać się do twojego poziomu, przykro mi ale ktoś musiał powiedzieć ci prawdę chociaż nie , jednak cieszę się że wypadło na mnie - krzyknęłam zła zaciskając dłonie w pięści.
- Alex przystopuj- poprosił mnie Zayn
- Nie Zayn. Jesteś moim przyjacielem, jesteś dla mnie jak brat, ale nie przestane. Wiem, że urażę cię tym i przepraszam cię za to, ale widzę, że nie zaprzyjaźnię się z nią. Wybacz.- rzekłam patrząc gardzącym wzrokiem na tą fioletwą niunię
- Pff... zapamiętaj sobie to dziewczynko nie ma takiego czegoś jak przyjaźń damsko-męska.- odezwała się Pierre i zaśmiała się ironicznie podchodząc do Malika
- Alex spokojne chodź nie warto wierz mi- powiedziała Dan kiedy zauważyła moją złość
Podeszłam do Zayn'a. Odepchnęłam Pierre na bok i przytuliłam go. Z moich oczu płynęły łzy. Dziewczyna Malika coś tam krzyczała, ale olałam to tak samo jak Zayn.
- Przepraszam wiem, że ci ciężko, ale ja nie dam rady nawet udawać, że ją lubię. Dlatego proszę trzymaj ją ode mnie z daleka. - powiedziałam cicho patrząc na niego.
- O 14 na polance, muszę z tobą pogadać- szepnął, a potem poszedł do Pierre.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz