#Oczami
Louis'a#
Minął
tydzień od przyjazdu Alex. Ona była wspaniała. Taka pogodna,
zabawna i śmiała się z moich żartów. Polubiłem ją i to bardzo.
Mam nadzieję, że z wzajemnością. Dziś piątek , nareszcie. Dziś
nie mamy żadnych prób, ani wywiadów. Cały weekend wolnego. Będę
mógł spędzić więcej czasu z Alex. Zeszedłem na dół. Dziś
jest dzień wolny, a ja wstałem tak wcześnie. Sam nie wiem
dlaczego. Może po to aby ją zobaczyć z rana. Tak słodko zaspaną
w rozczochranych włosach.
#Oczami Alex#
#Oczami Alex#
Wstałam
rano. Spojrzałam na zegarek była 9. Wygramoliłam się z łóżka.
Byłam tu już tydzień. W stosunku do mojego kuzyna cały czas byłam
oschła. Choć tak bardzo pragnęłam go przytulić, pogadać z nim
jak dawniej, ale skoro on nie miał zamiaru nawet ze mną porozmawiać
to już jego sprawa. Ja powiedziałam sobie, że nie będę się mu
narzucać. Skoro on ma na mnie wyjebane to ja też na niego będę
miała, chodź nie wiem jak by to bolało. W stosunku do reszty byłam
normalna. Jeśli można mnie taką w ogóle nazwać. Rozmawiałam z
nimi normalnie. Oczywiście najlepiej dogadywałam się z Zayn'em.
Mieliśmy wiele wspólnych tematów takie jak np. tatuaże. Ja je
uwielbiałam tak samo jak on. Wyszłam z pokoju. Byłam zaspana, moje
włosy wyglądały jak by w nie piorun uderzył. Z racji na tak
wczesną porę myślałam, że nikogo nie spotkam. Przecież te
gwiazdy musieli odespać ten pracowity tydzień. Prawie cały czas
mieli jakieś wywiady albo próby. Mi to nie przeszkadzało,
bynajmniej nie widywałam tak często tego idioty. Schodziłam powoli
ze schodów. Weszłam zaspana do kuchni, w której siedział Lou.
Uśmiechnęłam się.
- Witaj Mała:)- podszedł i mnie przytulił.
- Cześć Marchewko.- powiedziałam
- Nie przytulaj mnie tak bo Harry będzie zazdrosny- zaśmiałam się.
- Oj tam- wytknął mi język
Przyznam się szczerze, że zaraz po Maliku najlepiej dogadywałam się z tym idiotą( ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu).
- To co śniadanie?- powiedział i zaczął poruszać brwiami w sposób, który mnie rozśmiesza.
- Witaj Mała:)- podszedł i mnie przytulił.
- Cześć Marchewko.- powiedziałam
- Nie przytulaj mnie tak bo Harry będzie zazdrosny- zaśmiałam się.
- Oj tam- wytknął mi język
Przyznam się szczerze, że zaraz po Maliku najlepiej dogadywałam się z tym idiotą( ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu).
- To co śniadanie?- powiedział i zaczął poruszać brwiami w sposób, który mnie rozśmiesza.
-
Czemu nie! A co ty tak wcześnie na nogach?
- A nie wiem jakoś tak spać mi się nie chciało.- zaśmiał się i zabrał się za przyrządzanie śniadania.
- A nie wiem jakoś tak spać mi się nie chciało.- zaśmiał się i zabrał się za przyrządzanie śniadania.
-
To co sobie pani na śniadanko życzy?- zapytał ze śmiechem
-
A co pan poleca?- powiedziałam
-
No nie wiem zważając na moje popisy kulinarne czy mogłyby być
kanapki?- spytał z miną zbitego szczeniaka.
- No niech ci będzie.- powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
#oczami Louis'a#
- No niech ci będzie.- powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
#oczami Louis'a#
Zaproponowałem,
że zrobię jej śniadanie. Z racji tego, że moje zdolności
kulinarne nie były za ciekawe zapytałem czy była by
usatysfakcjonowana z kanapek. Zgodziła się i pocałowała mnie w
policzek. Boże! Wtedy byłem najszczęśliwszym człowiekiem na
ziemi. Miałem ochotę krzyczeć z radości, nie wiem tańczyć
jakieś dziwne tańce i wiele więcej. Jednak zważając na to, że
ona mi się przygląda opanowałem emocje. W środku była prawdziwa
euforia. W brzuchu miałem jakieś pterodaktyle chyba, bo motylami
tego nazwać nie można. Natomiast moje serce ruchało płuco.
Patrzyła na mnie tym cudownym wzrokiem. Po chwili zacząłem robić
jej śniadanko. Ona była lepsza niż wszystkie marchewki na świecie.
Przy niej czułem się cudownie. Zupełnie inaczej niż przy Eleonor.
Wiem nie powinienem mówić o niej źle przecież kiedyś kochałem
ją nad życie. Tak to było kiedyś jednak z czasem to uczucie
wygasło. Starałem się o niej zapomnieć o tym jak mnie zdradziła.
Wiem, że każdy zasługuję na drugą szansę, ale nie ona.
Skrzywdziła mnie jak nikt inny. Najgorsze było to, że ona tak po
prostu nie chciała drugiej szansy. Odłożyła mnie na półkę jak
jakąś pieprzoną zabawkę. Czułem się koszmarnie, dopóki nie
zobaczyłem jej. Pięknej z własnym pomysłem na życie. Wiem, że
miłość od pierwszego wejrzenia to zakochanie się w czyimś
wyglądzie. Jednak przez ten tydzień zbliżyłem się do niej.
Poznałem jej charakter. Teraz wiem, że choć różnimy się
wszystkim to i tak z nią chcę spędzić życie. Tak bardzo
zazdroszczę Zayn'owi, że może spędzać z nią najwięcej czasu z
nas wszystkich. Przecież na tym ''dymku'' jak to oni mówią
rozmawiają cały czas. Ona jest taka uśmiechnięta i wesoła. Dobra
koniec moich durnych przemyśleń , czas robić śniadanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz