poniedziałek, 31 grudnia 2012

13.


#oczami Alex#
Zaczął się tłumaczyć. Tak słodko się jąkał. Zaczęłam się śmiać. To było silniejsze ode mnie. On niepewnym wzrokiem patrzył na mnie. Pewnie zastanawiał się co mnie tak rozbawiło.
- Co tak patrzysz? Bierzemy się za sprzątanie. - powiedziałam łapiąc oddech
- Dobrze. A mogę się dowiedzieć co cię tak rozśmieszyło?- zapytał
- Ty- odpowiedziałam i znów wybuchłam śmiechem
- A dokładniej rzecz biorąc to...- dopytywał
- Twoja mina, tłumaczenia...- wymieniałam
- Dobra rozumiem.- powiedział smutny
- Ej... to było takie słodkie.
Lou zrobił wielkie oczy, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Od pewnego czasu zauważyłam, że on zachowuję się inaczej niż Niall, Liam, Harry czy Zayn. On starał się zwrócić moją uwagę na siebie, robił mi czasem śniadania. Ewidentnie ten chłopak czuł do mnie mięte. Spojrzałam na niego.
#oczami Lou#
Śmiała się. Tak po prostu się śmiała. Zastanawiałem się z czego.
- Co się tak patrzysz? Bierzemy się za sprzątanie- powiedziała przestając się śmiać.
- Dobrze. A mogę się dowiedzieć co cię tak rozśmieszyło?- pytałem
- Ty- znów wybuchnęła śmiechem
- A dokładniej rzecz biorąc to...- musiałem to wiedzieć
- Twoja mina, tłumaczenia- odpowiedziała i zaczęła się ponownie śmiać.
Spojrzałem smutnym wzrokiem. Ona nie przestawała. Była taka piękna jak się śmiała.
- Dobra rozumiem.- zrobiło mi się bardzo smutno. Ona spojrzała na mnie tymi swoimi anielskimi błękitnymi oczami. Powiedziała:
- Ej... to było słodkie
Te słowa sprawiły, że moja samoocena wzrosła. Zrobiłem wielkie oczy, zacząłem się uśmiechać jak głupi do sera. Straciłem rachubę czasu. Stałem tak z durnym uśmiechem na twarzy. Otrząsnąłem się 
zorientowałem się, że Alex mi się przygląda. Speszyłem się.
- Zaczynamy?- zapytałem cicho
- Jasne- uśmiechnęła się
Jakieś pół godziny później nie byliśmy jeszcze nawet w połowie sprzątania. Mój pokój był naprawdę brudny. Alex poważnie podeszła do tej sprawy. Sprzątała powoli ale dokładnie. Ja co jakiś czas przestawałem na chwilę i wpatrywałem się w nią.
#oczami Alex#
Ten pokój to była jakaś masakra. Zaczęłam żałować, że w ogóle zaoferowałam mu swoją pomoc. Jeszcze na dodatek ja sprzątałam dokładnie, a on co chwila przerywał prace i patrzał na mnie. To było krępujące, ale nie robiłam sobie nic z tego. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Nie przeszkadzamy coś dużo czasu wam zajmuję sprzątanie tego pokoju- zaśmiał się Harry
- Ty nie bądź taki mądry. Mogłeś mi wcześniej powiedzieć, że tu jest aż tyle do sprzątania.- odburknęłam do loczka.
On nic nie odpowiedział tylko się zaśmiał. Niall stał z boku patrzał na mnie, ale go olałam. Spojrzałam na Tomlinsona. On na mnie.
- Skoro wy już skończyliście to może nam pomożecie?- zapytałam
- No właśnie- krzyknął Lou, podbiegł i przytulił Hazze.
Niechętnie ale się zgodzili. Po jakiś 20 minutach pokój był czysty. Wszyscy udaliśmy się na dół do salonu. Włączyliśmy TV na jakimś serialu. Denerwowało mnie trochę to, że Niall na zmianę z Louis'em wpatrywali się we mnie. Postanowiłam jednak nic sobie z tego nie robić. Przyjechali Liam i Zayn. Wnieśli do domu wielkie torby z zakupami. Postanowiliśmy im pomóc. Dziwiłam się trochę, bo jak dla sześciu osób to te zakupy były trochę duże.
- Ej po co tyle tego jedzenia? - zapytałam
- No wiesz skoro na tej imprezie będzie dwóch Horanów.- zaśmiał się Zayn


 Nie powiem te słowa trochę mnie wkurzyły. Zaniosłam torbę do kuchni. Był w niej Liam.
- Ej... Młoda co się dzieje?- zapytał Liam
- Nic. Zupełnie nic.- odburknęłam
​Poszłam w moje ulubione miejsce, a mianowicie do ogrodu. Usiadłam na drewnianej huśtawce i wyciągnęłam paczkę fajek. Wyjęłam jednego i odpaliłam.

1 komentarz: