czwartek, 27 grudnia 2012

9.


#oczami Alex#
Patrzyłam na Louis'a wyglądał tak słodko. Widziałam, że ewidentnie o czymś myśli. Ba można powiedzieć nawet, że bije się z myślami. W końcu chyba się opamiętał, bo wziął się za robienie mi śniadania. Teraz mogę z ręką na sercu powiedzieć, że dziękuję mamie za zmuszenie mnie do przyjazdu tutaj. Z jednej strony wróciły wspomnienia o tym, że mój kuzynek mnie olał, jednak z drugiej strony poznałam czwórkę wspaniałych chłopaków. Każdy z nich był inny, każdy wyjątkowy. Z Zayn'em mogłam porozmawiać o wszystkim, Liam zawsze mi doradzał, Lou rozśmieszał, a Harry jak to on z nim mogłam się po prostu podrażnić. No i na końcu Niall, który nie potrafił się nawet odezwać. To bolało najbardziej, to że nawet nie próbował naprawić tego co się między nami popsuło. Moje rozmyślenia przerwał melodyjny głos Tomlinsona.
- Śniadanie podano.
Nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęłam. Wzięłam do ręki jedną kanapkę. W tym czasie Lou podał mi duży kubek herbaty.
- Cały weekend mamy wolne. Cieszysz się- zapytał uśmiechnięty
- Może być ciekawie- zaśmiałam się
Marchewka chciał coś odpowiedzieć, ale do kuchni weszli Liam i Harry.
- Cześć Alex.- powiedzieli równo wywołując na mojej twarzy uśmiech.
- Cześć śpiochy- przytuliłam ich obu.
- Co na śniadanie?- zapytał Harry
- To co sobie zrobisz- wytknął język Lou
Zaczęłam się śmiać. Chłopacy spojrzeli na mnie.
- Z czego się śmiejesz?- spytał Liam
- Trzeba było wcześniej wstać to byście się załapali na kulinarne popisy Lou.
- Co? Louis czy ja mam czuć się zazdrosny?- Styles udawał, że płacze.
- Oj spokojnie Harry. Podzielę się z tobą kanapkami.- przytuliłam loczka, któremu momentalnie wrócił humor i rzucił się na mój talerz z kanapkami.
- Teraz to ja będę zazdrosny- krzyknął Lou
- A ja też mogę kanapkę?- zapytał Liam
- Pewnie:)- uśmiechnęłam się.
- No pewnie i bądź tu człowieku dobry to cię będą wykorzystywać- oburzył się Tommo
- Oj nie przesadzaj jak ktoś jest poszkodowany to tylko ja, bo zostałam objedzona ze śniadania- powiedziałam patrząc jak ci kretyni biją się o ostatnią kanapkę z talerza.
- Oj chodź tu maleńka zrobię ci więcej kanapek- powiedział i mnie przytulił
- Dziękuję – znów złożyłam buziaka na jego ciepłych policzkach.
Po chwili znów otrzymałam talerz pełen kanapek. Do kuchni wszedł mój kuzyn. Nie odezwał się do mnie słowem, ani do nikogo kto znajdował się w tym pomieszczeniu. Kończyłam kolejną kanapkę, gdy do kuchni wszedł Zayn, oczywiście no bo kto inny mógłby spać tak długo.
- Siema młoda. Widzę, że masz dla mnie śniadanie.- zaśmiał się i mnie przytulił.
Nazywał mnie tak chodź mieliśmy tyle samo lat. Niall patrzył smutnym wzrokiem na tego przytulaska. Puściłam to mimo oczu. Odpowiedziałam Mulatowi na jego wcześniejsze pytanie.
- Witaj stary;p Chcesz to się częstuj.
Gdy już wszyscy zjedliśmy śniadanie poszłam na górę się przebrać. Ubrałam rurki, różowe trampki i bluzkę z myszką miki. Pomalowałam jeszcze paznokcie na kolorowo. Włosy szybko związałam w niedbałego koka. Musiałam już niestety wychodzić z łazienki, bo dobijał się do niej Zayn. W drzwiach łazienki pogadałam chwilę z Mulatem. Powiedział mi żebym chwilę na niego poczekała to pójdziemy na fajkę. Posłusznie zeszłam do salonu, w którym na moje nieszczęście siedział Niall. Spojrzałam na niego. On nawet nie oderwał wzroku od telewizora. Olałam go. Usiadłam w fotelu, czekałam na Zayn'a.
#oczami Niall'a#
Siedziałem sobie w salonie. Oglądałem '' Dwóch i pół''. Nagle usłyszałem czyjeś kroki na schodach. Nie chciałem się odwracać. Cały czas myślałem nad tym jak porozmawiać z Alex. Wiem jestem głupim debilem czekać tyle czasu. Słyszałem jak ktoś siada na fotelu. Kątem oka spostrzegłem, że to moja kuzynka. Czułem się skrępowany, nie mogłem wydusić słowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz