Weszłam
do domu. Ponownie zdjęłam trampki i płaszczyk. Poszłam do salonu,
bo słyszałam odgłos telewizora. Nie myliłam się moja
rodzicielka siedziała i oglądała wywiad mojego głupiego kuzyna.
- Mamo, ja też mam dla ciebie niespodziankę.- powiedziałam radosna.
Kobieta odwróciła się i zobaczyła moje włosy. Na jej twarzy rysowało się zdziwienie i złość.
- Boże dziecko coś ty zrobiła z włosami?- zapytała
- Podoba ci się bo mi bardzo:)- odpowiedziałam z uśmiechem
- Czy oprócz tych włosów masz dla mnie jeszcze jakąś niespodziankę?- dopytywała
- Nie
- Uch... To dobrze.- odetchnęła z ulgą
- A ty dla mnie jaką masz niespodziankę?- zapytałam
- Otóż twój kuzyn, a mój bratanek chciałby abyś go odwiedziła.- powiedziała z uśmiechem
- Masz na myśli tego palanta Niall'a?
- Kochanie nie nazywaj go tak. Przecież wiesz, że on nie chciał wtedy źle.
- Chciał nie chciał zwisa mi to nigdzie nie jadę. Rozumiesz?- krzyczałam
- Pojedziesz. Nie ma dyskusji. Miałaś jechać w poniedziałek, ale ze względu na twoje zachowanie zaraz prze rezerwuje bilet na jutro. I nie dyskutuj ze mną, tylko szoruj na górę się pakować!- rozkazała mama i wyszła z salonu. Poszłam do swojego pokoju. Postanowiłam , że skoro muszę tam jechać, bo z moją mamą się nie zadziera, nie na próżno ludzie mówią,że mam jej charakter, to uprzykrzę mu każdy dzień mojego pobyt u niego. Pożałuję, że się w ogóle urodził. Wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować. Włączyłam muzykę, oczywiście był to rap. Do mojego pokoju weszła mama i oznajmiła mi, że wyjazd mam jutro o 12. Mój kuzyn miał mnie odebrać z lotniska. Zła na moją rodzicielkę zjadłam tylko kanapkę i poszłam spać. Obudziłam się o 9. Uszykowałam się i sprawdziłam czy wszystko spakowałam. Mama zrobiła mi już kanapki na śniadanie. Potem Jim, nowy chłopak mamy, miał mnie odwieść na lotnisko. Po 40 minutowej odprawie siedziałam już na swoim miejscu w samolocie. Po zajęciu miejsca od razu włożyłam słuchawki i odpłynęłam do mojej krainy muzyki. Po 1,5 godzinach lotu wylądowałam w Londynie. Wysiadając wzięłam moją walizkę. Rozglądałam się po lotnisku. Zauważyłam tego przygłupa. Stał razem z kumplami. Chyba mnie nie poznał po popatrzał na mnie i odwrócił wzrok. Postanowiłam zrobić mu kawał. Tak na miły początek. Przeszłam obok niego. Miałam rację nawet nie zwrócił na mnie uwagi. Patrzył na ludzi, którzy wychodzili z rękawu samolotu. Przeszłam parę kroków, odwróciłam się. Zauważyłam, że jego kolega, taki w bluzce w paski i czerwonych spodniach, przygląda mi się z zaciekawieniem.
- Horan ty farbowany blondynie- krzyknęłam bardzo głośno. Mój kuzyn się odwrócił i spojrzał na mnie z niedowierzanie. Jego przyjaciele śmiali się z jego miny, a wszyscy przechodnie patrzyli.
- Alex to ty?- pytał z niedowierzaniem
- Nie kurwa ksiądz- odpowiedziałam ostro
- Zmieniłaś się i to bardzo nie tylko z wyglądu, ale i z charakteru jak widać- rzekł mój kuzyn
- To są moi przyjaciele. Louis, Zayn, Liam i Harry- wymieniał wskazując na chłopców.
- A to moja kuzynka Alex- dodał
Wszyscy spojrzeli na mnie i krzyknęli równo ''cześć''. Odpowiedziałam i ruszyłam w stronę wyjścia. Poszedł do mnie Mulat, chyba Zayn i wziął ode mnie walizkę. Dziwiłam się jak w 6 zmieścimy się do auta, ale moje wątpliwości rozwiał czarny van stojący na parkingu.
#oczami Niall'a#
Stałem na lotnisku z chłopakami czekając na Alex. Nagle ktoś głośno krzyknął:
- Horan ty farbowany blondynie- odwróciłem się i spojrzałem na ''ktosia''.
Była to jakaś dziewczyna miała długie blond włosy i farbowane końcówki. Chłopaki śmiali się zapewne z mojej miny. Po chwili doszedłem do wniosku, że może to być moja kuzynka. Zapytałem:
- Alex to ty?
- Nie kurwa ksiądz- takiej odpowiedzi się nie spodziewałem. Postanowiłem jednak publicznie nie roztrząsać tego tematu. Przedstawiłem ją chłopakom i odwrotnie. Nagle ona zaczęła kierować się w stronę wyjścia. Nasz bad boy podszedł i wziął od niej walizkę. No tego się po nim nie spodziewałem. Widziałem jak Lou pożera wzrokiem Alex. Wsiadłem do auta, nie chciałem niepotrzebnych kłótni,więc stwierdziłem, że porozmawiamy w domu.
- Mamo, ja też mam dla ciebie niespodziankę.- powiedziałam radosna.
Kobieta odwróciła się i zobaczyła moje włosy. Na jej twarzy rysowało się zdziwienie i złość.
- Boże dziecko coś ty zrobiła z włosami?- zapytała
- Podoba ci się bo mi bardzo:)- odpowiedziałam z uśmiechem
- Czy oprócz tych włosów masz dla mnie jeszcze jakąś niespodziankę?- dopytywała
- Nie
- Uch... To dobrze.- odetchnęła z ulgą
- A ty dla mnie jaką masz niespodziankę?- zapytałam
- Otóż twój kuzyn, a mój bratanek chciałby abyś go odwiedziła.- powiedziała z uśmiechem
- Masz na myśli tego palanta Niall'a?
- Kochanie nie nazywaj go tak. Przecież wiesz, że on nie chciał wtedy źle.
- Chciał nie chciał zwisa mi to nigdzie nie jadę. Rozumiesz?- krzyczałam
- Pojedziesz. Nie ma dyskusji. Miałaś jechać w poniedziałek, ale ze względu na twoje zachowanie zaraz prze rezerwuje bilet na jutro. I nie dyskutuj ze mną, tylko szoruj na górę się pakować!- rozkazała mama i wyszła z salonu. Poszłam do swojego pokoju. Postanowiłam , że skoro muszę tam jechać, bo z moją mamą się nie zadziera, nie na próżno ludzie mówią,że mam jej charakter, to uprzykrzę mu każdy dzień mojego pobyt u niego. Pożałuję, że się w ogóle urodził. Wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować. Włączyłam muzykę, oczywiście był to rap. Do mojego pokoju weszła mama i oznajmiła mi, że wyjazd mam jutro o 12. Mój kuzyn miał mnie odebrać z lotniska. Zła na moją rodzicielkę zjadłam tylko kanapkę i poszłam spać. Obudziłam się o 9. Uszykowałam się i sprawdziłam czy wszystko spakowałam. Mama zrobiła mi już kanapki na śniadanie. Potem Jim, nowy chłopak mamy, miał mnie odwieść na lotnisko. Po 40 minutowej odprawie siedziałam już na swoim miejscu w samolocie. Po zajęciu miejsca od razu włożyłam słuchawki i odpłynęłam do mojej krainy muzyki. Po 1,5 godzinach lotu wylądowałam w Londynie. Wysiadając wzięłam moją walizkę. Rozglądałam się po lotnisku. Zauważyłam tego przygłupa. Stał razem z kumplami. Chyba mnie nie poznał po popatrzał na mnie i odwrócił wzrok. Postanowiłam zrobić mu kawał. Tak na miły początek. Przeszłam obok niego. Miałam rację nawet nie zwrócił na mnie uwagi. Patrzył na ludzi, którzy wychodzili z rękawu samolotu. Przeszłam parę kroków, odwróciłam się. Zauważyłam, że jego kolega, taki w bluzce w paski i czerwonych spodniach, przygląda mi się z zaciekawieniem.
- Horan ty farbowany blondynie- krzyknęłam bardzo głośno. Mój kuzyn się odwrócił i spojrzał na mnie z niedowierzanie. Jego przyjaciele śmiali się z jego miny, a wszyscy przechodnie patrzyli.
- Alex to ty?- pytał z niedowierzaniem
- Nie kurwa ksiądz- odpowiedziałam ostro
- Zmieniłaś się i to bardzo nie tylko z wyglądu, ale i z charakteru jak widać- rzekł mój kuzyn
- To są moi przyjaciele. Louis, Zayn, Liam i Harry- wymieniał wskazując na chłopców.
- A to moja kuzynka Alex- dodał
Wszyscy spojrzeli na mnie i krzyknęli równo ''cześć''. Odpowiedziałam i ruszyłam w stronę wyjścia. Poszedł do mnie Mulat, chyba Zayn i wziął ode mnie walizkę. Dziwiłam się jak w 6 zmieścimy się do auta, ale moje wątpliwości rozwiał czarny van stojący na parkingu.
#oczami Niall'a#
Stałem na lotnisku z chłopakami czekając na Alex. Nagle ktoś głośno krzyknął:
- Horan ty farbowany blondynie- odwróciłem się i spojrzałem na ''ktosia''.
Była to jakaś dziewczyna miała długie blond włosy i farbowane końcówki. Chłopaki śmiali się zapewne z mojej miny. Po chwili doszedłem do wniosku, że może to być moja kuzynka. Zapytałem:
- Alex to ty?
- Nie kurwa ksiądz- takiej odpowiedzi się nie spodziewałem. Postanowiłem jednak publicznie nie roztrząsać tego tematu. Przedstawiłem ją chłopakom i odwrotnie. Nagle ona zaczęła kierować się w stronę wyjścia. Nasz bad boy podszedł i wziął od niej walizkę. No tego się po nim nie spodziewałem. Widziałem jak Lou pożera wzrokiem Alex. Wsiadłem do auta, nie chciałem niepotrzebnych kłótni,więc stwierdziłem, że porozmawiamy w domu.
Fajne fajnee. :) dawno nie czytałam takiego dobrego początku. :D
OdpowiedzUsuń