niedziela, 30 grudnia 2012

12.


#oczami Niall'a#
Cieszyłem się z decyzji Liam'a. Miałem w końcu okazje pogadać z Alex. Zeszła z góry w luźnych dresowych spodniach i rozciągniętym T- shirt'cie. Włosy miała związane w koka. Wiedziałem, że ta rozmowa do najłatwiejszych nie będzie należeć. Podeszła do mnie i z obojętnością powiedziała:
- Ja sprzątam kuchnię.
- Możemy najpierw porozmawiać.- zapytałem
Bałem się. Tak bardzo się bałem, że nie da mi szansy. Spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem.
- Teraz? A niby o czym? Za mało mnie zraniłeś?- odburknęła
- No to co pogadamy?- zapytałem z nadzieją
- Sorry spieszę się na smerfy, więc muszę brać się za sprzątanie- zaśmiała się.
Patrzyłem jak znika za drzwiami kuchni. Wiedziałem, że nie mogę odpuścić. Wiedziałem też, że to przez moją głupotę, przez moją jebaną dumę straciłem z nią kontakt 5 lat temu.
- Ruszaj dupę Horan. Nie będę za ciebie sprzątać- z rozmyśleń wyrwał mnie głos mojej kuzynki
Wziąłem się więc za sprzątanie. Nie chciałem jej dodatkowo wkurzać.
#oczami Alex#
Chciał porozmawiać. Teraz, ale ja jakoś nie potrafiłam. Tak bardzo chciałam mu wybaczyć, chciałam aby było jak kiedyś. Mniejsza o to może kiedyś z nim w końcu porozmawiam, powiem mu co mnie przez te 5 lat trapiło i bolało. Szłam akurat wynieść śmieci. Weszłam do salonu, a ten debil stał tak jak 5 minut temu. Nawet nie był łaskawy zacząć sprzątania. Zdenerwowałam się.
- Ruszaj dupę Horan. Nie będę za ciebie sprzątać.- krzyknęłam
Najwyraźniej podziałało, bo od razu wziął się za prace. Ja także wróciłam do wyznaczonej pracy.
Po 15 minutach kuchnia i łazienka na dole, które ja miałam sprzątać, były już ogarnięte. Niall także skończył swój ''rejon''. Chłopaki chyba jeszcze nie skończyli, więc postanowiłam im pomóc. Wolałam to niż siedzenie w ciszy z moim kuzynem. Weszłam na górę. Od razu zobaczyłam Lou.
- Pomóc wam? - zapytałam
- A ty już skończyłaś?- zdziwił się
- No, a wy dużo jeszcze macie?
- Tylko jeszcze pokój Malik'a, Niall'a i mój.- oznajmił
- Co?To co wy tyle czasu robiliście?
- No wiesz Hazza miał duży bałagan.- zaśmiał się
- Dobra czekaj Horan też skończył to nam pomoże.
Powiedziałam to i zawołałam mojego kuzyna. Przyszedł szybko. Zdziwił się, że go wołam.
Harry też do nas dołączył. Ja zaczęłam rozdzielać obowiązki.
- To tak lokowaty bierze pokój Zayn'a, Niall swój, a ja pomogę Lou.
- Dlaczego ty masz mu pomagać? - oburzył się Harry
- No bo nie sądzę, żeby Malik miał w pokoju aż taki bałagan jak nasz Tommo.
- No tak pokój Zayn'a w porównaniu do Louis'a to kraina czystości- zaśmiał się loczek Nie wiedziałam co ma na myśli. Czas się przekonać. Ruszyłam za Tomilnsonem do jego pokoju. Gdy otworzył drzwi to myślałam, że zawału dostane. Pokój wyglądał jak po przejściu huraganu albo innego cholerstwa. Marchewka się zaśmiał.
#oczami Lou#
Wybrała mnie. Sama wyznaczyła, że będzie ze mną sprzątać. No właśnie tu był problem. Mieliśmy sprzątać mój pokój. To raczej nie realne. Ostatni raz był sprzątany przed świętami i to w dodatku Haziątko mi go sprzątał, bo mi się nie chciało. Bałem się, że jak zobaczy mój bałagan to się do mnie zrazi. Prowadziłam powolnym krokiem szła za mną. Otworzyłem niepewnie drzwi. Czekałem na jej reakcje. Rozglądała się po pomieszczeniu, stała nieruchomo, a jej oczy zrobiły się wielkie jak pięciozłotówki. Zaśmiałem się. Jej mina była taka słodka.
- No... to.. ten ...tego...- zacząłem się jąkać
- Boże jak ty tu możesz mieszkać?- krzyknęła
- No nie wiem, ale to Harry ostatnio mi go sprzątał- próbowałem się bronić.
Ona zaczęła się śmiać. Tak po prostu śmiała się głośno. Sam nie wiem z czego. Może to przez ten bałagan. Nie wiem mam tylko nadzieję, że nie śmiała się ze mnie.

1 komentarz: