niedziela, 23 grudnia 2012

6.


#oczami Alex#
Po tym jak już przestałam się śmiać, spojrzałam na miny chłopców. Wyrazy ich twarzy były bardzo zabawne. Znów zaczęłam się śmiać.
- Czy mogłabyś nam łaskawie powiedzieć z czego się śmiejesz?- zapytał Liam
- Oczywiście, że tak. Śmieję się z trzech rzeczy. Pierwsza to ta, że mój kuzyn wrzeszczy jak baba. Druga, że wy wcale nie jesteście lepsi, a trzecie to wasze miny.- mówiłam przez śmiech
- Ale śmieszne. A ty niby się nie boisz?- oburzył się Harry
- A tak się akurat składa, że nie. Nie wiem jak mozna bać się horrorów.- zaśmiałam się
Miny tych idiotów były bezcenne. Spojrzałam na zegarek była 21;30. Popatrzyłam na chłopaków, w ich oczach cały czas można było dostrzec strach. Malik siedział i patrzył na kolejny film.
- Idziesz zapalić?- zapytałam głośno tak aby każdy słyszał.
Wszystkie pary oczów zwróciły się w moją stronę. Czekałam tylko na odpowiedz.
- Chyba sobie żartujesz? Ty chcesz po obejrzeniu horroru iść do ogrodu, kiedy na dworze jest ciemno?- zapytał zdziwiony Mulat.
-A co w tym dziwnego? Chce mi się palić więc jak idziesz ze mną czy się boisz?
- No nie wiem. Nie żebym się bał czy coś. - jąkał się
- Spoko. Ja tam idę.- powiedziałam i wyszłam do ogrodu.
#oczami Liam'a #
Wyszła. Zniknęła za szklanymi drzwiami. Spojrzałam z przerażeniem na chłopaków.
- Może któryś z nas powinien tam iść?- zapytałem
- Na pewno, ale kto?- stwierdził Niall
- Ja jestem za tym żeby to nasz bad boy tam poszedł.- krzyknął Hazza
- Dlaczego znowu ja?- oburzył się Malik
- Bo ty palisz.- odpowiedział mu lokowaty
- Dobra nie spierajcie się. To co Zayn okażesz się mężczyzną i pójdziesz czy nie?- przerwałem te bezsensowną kłótnie.
- Dlaczego znowu ja czy tylko ja tu muszę udowadniać, że jestem mężczyzną?- zapytał
- Proszę zrób to. Ja się o nią tak boję, ale i tak nie mam po co tam iść bo ona nie chce ze mną rozmawiać.- mówił Niall ze łzami w oczach.
Malika chyba ruszyło sumienie, bo wstał z kanapy i poszedł w stronę szklanych drzwi.
#oczami Alex#
Siedziałam sobie na huśtawce, biorąc kolejnego bucha kojącej nikotyny. Wiedziałam, że chłopacy znów o czymś dyskutują , bo Liam jak zwykle nadmiernie gestykulował .Po chwili widziałam jak ktoś podnosi się z kanapy i zmierza w stronę szklanych drzwi prowadzących do ogrodu. Rozpoznałam tę postać był to Zayn. Śmiać mi się chciało jak niepewnie rozglądał się i oglądał co chwila za siebie idąc w moją stronę.
- Mogę się dosiąść?- w jego głosie słychać było strach.
- Jasne. Chcesz?- zapytałam podtykając mu paczkę papierosów po nos
- Pewnie.- powiedziała już spokojniej
- Co znowu cię przysłali na przeszpiegi? - zaśmiałam się
- Nie Niall powiedział, że się o ciebie boi. Kazał mi tu przyjść i z tobą posiedzieć.- powiedział
- Boi się? Teraz a co było 5 lat temu kiedy jak głupia czekałam na jakąś wiadomość, chociażby na głupiego SMS-a. Nie wiesz jak się wtedy czułam.- mówiłam co chwila zaciągając się papierosem.
Zayn patrzył na mnie ze współczuciem. Zgasiłam papierosa, Mulat zrobił to samo.
- To co idziesz czy zostajesz?- zapytałam spokojnie
Malik nic nie odpowiedział tylko ruszył za mną. Weszliśmy do domu. Oznajmiłam chłopakom, że idę spać. Po czym udałam się do mojego tymczasowego pokoju. Cieszyłam się, że mogłam w końcu wyrzucić z siebie to co mnie od tak długiego czasu trapiło. Malik był naprawdę dobrym słuchaczem i pocieszycielem. Szczerze to nawet cieszyłam się, że mój kuzyn ma takich przyjaciół. Wiem, że nasze stosunki po moim wyjeździe się zmieniły i to bardzo, ale cały czas we mnie jakaś mała cząstka tęskniła za wspólnie spędzanym czasem . Za tymi wszystkimi opałami, za nocnymi spacerami, rozmowami czy wygłupami. Za Gregiem też tęskniłam. Tylko, że on w przeciwieństwie do Niall'a utrzymywał ze mną kontakt. Pisał, dzwonił, czasem nawet mnie odwiedził. No ale cóż czasu się nie cofnie. Było minęło.

1 komentarz: