poniedziałek, 4 lutego 2013
47.
#oczami Liam'a#
Obudził mnie budzik, który nastawiłem wczoraj. Podejrzewałem, że te śpiochy nie wstaną i będę ich musiał budzić. Ogarnąłem się i ubrałem. Wychodząc z łazienki zerknąłem na zegarek , który wskazywał 7.30. Zastanawiałem się czy zrobić tym lenią śniadanie czy lepiej obudzić ich i rozkazać, żeby każdy sam się ''obsłużył''? Zdziwiłem się, gdy ujrzałem Alex krzątającą się po kuchni.
- Alex co ty tak wcześnie na nogach? Przecież jeszcze nie ma 8.
- A tak jakoś. Zrobiłam dla wszystkich śniadanie- powiedziała uśmiechnięta
Dopiero teraz zauważyłem jaka jest rozpromieniona. Mogę się założyć, że Lou tez będzie cały dzień chodził z ''bananem'' na ryju. Cieszyłem się z tego, że końcu są szczęśliwi.
- Wiesz,że nie musiałaś- przytuliłem ją
- Nie gadaj tylko siadaj i jedz.- rzekła ,a ja posłusznie wykonałem ten rozkaz.
Blondynka także zaczęła konsumować przygotowany posiłek. Jednak po chwili do kuchni weszli chłopaki z BTR. Zapytali o śniadanie,więc Alex powiedziała, że do nich też starczy. Następnie przygotowała dla nas herbatę i wróciła do jedzenia. Jednak długo nie pojadła bo w kuchni zjawili się Harry i Lou. Zauważyłem uśmiech na twarzy blondynki, gdy zobaczyła tego drugiego. Oczywiście nie obyło się bez pocałunków i czułości. Rozumiałem to ja z Dan również ich sobie nie szczędzimy, gdy się spotykamy. Jednak u Kendall'a wywołał on powód do żartów.
- Fuj nie lubię owocowej – usłyszałem głos Styles'a
- Harry debilu to moja.- krzyknęła roześmiana Alex
- No bo wszyscy mają to myślałem, że ta jest dla mnie- odpowiedział loczek
Blondynka rzekła do niego, że zrobi mu jego własny napój. Nagle do kuchni wszedł Zayn. Wszyscy się zdziwili. Już miałem zapytać Malik'a co robi tak wcześnie na nogach, ale ubiegł mnie Louis.
- Malik? Co ty tu robisz?- zapytał Tommo
- Stoję? - odpowiedział , śmiejąc się
- Dobra to siadaj a tu masz śniadanie.- rzekła Alex
Blondynka wzięła się za przygotowywanie herbaty. Zadzwonił mój telefon. Myślałem, że to Dan.
- Cześć.
- Witaj Liam.
- Paul?
- No tak przecież nie duch święty.
- Przepraszam myślałem, że to ktoś inny.
- Dobra. Słuchaj Liam moja żona właśnie urodziła synka...
- Gratulacje.
- … nie przerywaj mi proszę..
- Przepraszam.
- Liam... Słuchaj w związku z tym postanowiłem spędzić z nią i dzieciakami trochę czasu. Mianowicie załatwiłem sobie wolne do końca tygodnia.
- No dobrze, a my?
- Jak byś mi nie przerywał to byś wiedział. Wy cały ten tydzień mieliście mieć próby z chłopakami z BTR, ale razem z ich managerem stwierdziliśmy, że wam też przyda się tydzień wolnego. Wiesz nie gonią nas zbytnio terminy, więc możemy sobie na to pozwolić.
- Okej. Paul mam jeszcze jedno pytanie.
- No to dajesz.
- Jak nazwałeś synka?
- Joey, ale o co ci to wiedzieć?
- Ciekawość. To życzę miło spędzonego tego tygodnia.
- No i wzajemnie. Trzymajcie się i grzecznie mi tam przez ten tydzień.
- Spoko dopilnuje tego.
Po zakończeniu rozmowy z Paulem przekazałem wszystkim te radosną wieść. Carlos chciał pewnie zapytać co z nimi, ale go ubiegłem. Potem stwierdziłem, że muszę zadzwonić do Dan. Powiedziałem jej, że mam tydzień wolnego. Myślałem o jakimś wypadzie, ale moja dziewczyna miała jakieś tam próby i nie za bardzo mogła się wyrwać . Zobaczymy co wymyślą inni.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz