niedziela, 24 lutego 2013

67.


#oczami Alex# ciąg dalszy...
Po tym jak Kendall mnie przytulił spojrzałam na niego. Wziął głęboki oddech.
- Ale obiecaj, że ta rozmowa zostanie między nami.- rzekł patrząc na mnie
- Masz to jak w banku.- odpowiedziałam
- Więc.... chodzi o taką dziewczynę Jane ... no no bo my zerwaliśmy... to znaczy ona ze mną zerwała...- jąkał się
- Kochasz ją nadal prawda?- zapytałam przerywając mu
- Skąd Ci to przyszło do głowy?!- krzyknął
- Widzę, wciąż gdy wypowiadasz jej imię,błyszcza Ci się oczy, uśmiechasz się tak specyficznie i nabierasz rumieńców.- odpowiedziałam a mój rozmówca się zawstydził
- To wspomnienia, ale tak kocham ją.- przyznał patrząc w ziemię
- To jej to powiedz!- krzyknęłam
- Żeby miała mnie za idiotę ? I jeszcze miała satysfakcje ze wygrała? O nie.- powiedział
- To chcesz żeby tak odeszła? Być może na zawsze? Z innym?!- spytałam dopijając piwo
- Jeśli to da jej szczęście to tak.- odpowiedział
- Aj... niech żałuje , że tego nie słyszy, idiotka nie wie co straciła.- rzekłam wzruszona
- Dziękuję ci. - powiedział zgniatając puszkę
- Ale za co przecież tak właściwie to nic nie zrobiłam.- spytałam
- Zrobiłaś bardzo dużo... wysłuchałaś mnie.- rzekł już z lekkim uśmiechem na twarzy
- Oj tam oj tam- zaśmiałam się
Doszliśmy do reszty. Lou od razu zmierzył nas wzrokiem. Podszedł do mnie, a na jego twarzy rysowała się złość. Wziął ode mnie siatki i spojrzał wrogo na Kendalla. Zaniósł torby chłopakom.
- Co mu jest?- zapytał Schmidt
- Nie przejmuj się nim.- zaśmiałam się i poklepałam go po ramieniu.
- Dobra idę zanieść te zakupy.- powiedział i pokazał rząd białych zębów.
Ja powolnym korkiem zmierzałam w stronę Dan. Nie dane mi było do niej dojść.
- Misiaku.... czemu cię tak długo nie było?- zapytał Lou całując mnie
- Piłaś?!- krzyknął odsuwając się ode mnie
#oczami Lou#
Wszyscy ucieszyliśmy się z pomysłu Logana. Daddy postanowił, że Niall i Kendall przygotują miejsce, a reszta przyniesie drewno. Skoro ognisko miało trwać długo to będzie go potrzeba bardzo dużo. Rozdzieliliśmy się. Mi przypadła para z Harrym. Trafiło nam się miejsce, gdzie drzewa było naprawdę dużo. Szybko ubieraliśmy sporo drzewa. Postanowiliśmy je zanieść na plaże.
- Ej... chłopaki!- wydarł się Hazza kiedy zaszliśmy.
- Gdzie oni do cholery są? Mieli przygotować miejsce.- zapytałem
- Pewnie kurwa w kuchni siedzą!- krzyknął głośno Harry
- Co tak krzyczycie?- zapytał się Liam, który razem z Zayn'em doszli do nas
- Bo ci debile nic nie zrobili.- odpowiedział Hazza
- Liam skarbie!- krzyknęła Dan
Spojrzeliśmy w stronę dziewczyny i okazało się, że Niall przyszedł z nią.
- Niall kurwa co mieliście robić i gdzie jest Kendall?!- wrzasną Hazza
- Ej lokowaty bo ci żyłka pęknie. My z Alex zadzwoniliśmy po Nialla, żeby nam pomógł. Kendall przyszedł z nim.- odpowiedziała dziewczyna Liama i pocałowała Payne'a.
- A gdzie Kendall i Alex?- zapytałem lekko wkurzony
- Mieli jeszcze coś kupić zaraz przyjdą.- odpowiedział Horan
Po chwili przyszli. Obydwoje uśmiechnięci. Wkurwiłem się. Podszedłem do nich i wziąłem zakupy od mojej dziewczyny. Spojrzałem zły na Kendalla i zaniosłem torby chłopakom. Wróciłem do Alex.
- Misiaku.... czemu cię tak długo nie było?- zapytałem składając na jej ustach pocałunek
- Piłaś?!- krzyknąłem, kiedy poczułem od niej alkohol
- Tylko piwo.- uśmiechnęła się
- Może papierosa też przez drogę spaliłaś?- wkurzyłem się nie dość, że łazi z Kendallem to jeszcze pije.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz