piątek, 1 lutego 2013

44.


#oczami Alex#
Lou po chwili zmienił pozycje swoją pozycję. Teraz siedział na łóżku. Niepewnie zaczął  mówić o jakiejś dziewczynie. Gadał, że mu się podoba i, że nie wie jak jej to powiedzieć. Przerwałam mu. Nie mogłam tego słuchać. Doradziłam mu żeby nie czekał. Wtedy on powiedział, że się boi i czy może spróbować ze mną. Zgodziłam się. Chciałam chodź przez chwile usłyszeć te słowa z jego ust. 
- Kocham cię.- powiedział patrząc prosto w moje oczy
- A teraz powiedz to tej osobie.- rzekłam smutna
- Przed chwilą to zrobiłem- odpowiedział 
Z początku nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Właśnie spełniły się moje sny. Ja jednak zawsze muszę coś palnąć. Nie wiem czy to przez moje przejścia z Matt'em czy  po prostu  taka już jestem , ale zaczęłam go odciągać od tego. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. Wymieniłam chyba wszystkie moje wady, a potem zapytałam czy dalej mnie kocha. Ucieszyłam się, gdy był nieugięty. Po wysłuchaniu wszystkiego z radością w głosie powiedział:
- Oczywiście, że tak. Kocham Cię jak ćpun kokainę czy amfetaminę. Kocham Cię jak skejt swoją deskorolkę. Kocham Cię jak alkoholik ostatnią butelkę czystej. Kocham Cię jak tapeciara różowy błyszczyk. Kocham Cię jak każdy facet mecz piłki nożnej. Kocham Cię jak każdy uczeń wakacje. I jeszcze mocniej.
Gdy to usłyszałam byłam chyba najszczęśliwsza  na świecie.  Miałam ochotę powiedzieć mu o tym, że go kocham, ale bałam się. Szczerze to nie wiedziałam co teraz zrobić. Zaczęłam dukać jakieś pojedyncze słowa. Chciałam powiedzieć mu o tym  ale mi przerwał. 
- Tak wiem nie czujesz tego samego. Rozumiem. Jestem tylko debilem, który się ośmieszył, jak zwykle zresztą.- powiedział załamany
- Nie Lou ja chyba też... no wiesz.... chyba cię kocham- rzekłam patrząc w dół
Wtedy on zapytał czy zostanę jego dziewczyną. W momencie wypowiadania tych słów byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Miałam ochotę wykrzyczeć mu jak bardzo się cieszę. Jednak  nie mogłam mu nawet spojrzeć w oczy. To dziwne. Odpowiedziałam mu, że możemy spróbować. Chociaż  nie patrzyłam, czułam na sobie jego wzrok. Nagle poczułam jego dłoń na moim podbródku. Uniósł go delikatnie tak, bym patrzyła w jego oczy. W moim brzuch szalała jakaś chmara motyli. Lou był taki namiętny podczas tego pocałunku. Trwał  on dość długo, a przerwało go czyjeś chrząknięcie. Oderwałam się od Lou i spojrzałam w stronę drzwi.
- Przepraszam ja naprawdę nie chciałem przeszkodzić.- spostrzegłam speszonego Liam'a
- Nic się nie stało o co chodzi?- ze spokojem spytałam Payne'a
- Ja wiem, że to nie moja sprawa i w ogóle...- zaczął siadając na końcu łóżka
- … Ale czy moglibyście mi wyjaśnić o co w tym wszystkim chodzi? Bo wydaje mi się, że tylko ja nie wiem co jest grane.- dokończył zerkając na nas.
- Oczywiście- rzekłam po czym przytuliłam się do Tomilson'a
Liam patrzył na nas ze zdziwieniem. Szczerze to sama nie wiedziałam co powiedzieć.
- No bo my.... my z Alex... jesteśmy razem- powiedział Louis szybko
- Okej fajnie, ale ja nic nie rozumiem. Jeszcze niedawno zaprzeczaliście i mówiliście, że to co się stało w klubie to była jednorazowa sytuacja.- Payne wydawał się zdezorientowany
- Liam zrozum ja naprawdę nie chciałam wszystkim opowiadać o tym, że kocham Lou. Wystarczyło, że Zayn wiedział- rzekłam spuszczając wzrok
- Ale dlaczego? - dopytywał się 
- Proszę cię ja może przez cały czas starałam się pozować na silną i zdecydowaną dziewczynę, którą nic nie jest w stanie złamać, ale to tylko pozory. Wy nie znacie mnie tak naprawdę, nie wiecie jak przeżywałam tę sytuacje z Niall'em, nie wyobrażacie sobie jak zranił mnie Matt zdradzając mnie i może tego nie okazuje ale wewnątrz  czuję potworny ból.- powiedziałam tuląc Lou
- Alex rozumiem, że ci trudno. Ale ty Lou? Przecież wszyscy jesteśmy przyjaciółmi.- rzekł
- Liam wiem, że powinienem wam o tym powiedzieć ale jakoś się bałem. Hazza mnie wysłuchał i jestem mu za to wdzięczny. Przepraszam bardzo.- powiedział Tommo i wtulił się we mnie.
- Lou przecież nie mam wam tego za złe. A co na to  Niall?- spytał Payne
- Mamy jego błogosławieństwo.- krzyknął Lou, a ja nie mogłam w to uwierzyć.

2 komentarze: