poniedziałek, 21 stycznia 2013

34.


#oczami Harrego#
Obudziłem się dosyć wcześnie jak na mnie, bo przed 10. Zważywszy na to, że wczoraj byliśmy na imprezie to jest mój rekord. Wychodząc z pokoju postanowiłem zajrzeć do Lou. Ciekawiło mnie to jak czuje się po wczorajszej kłótni pomiędzy Alex ,a Eleonor. Otworzyłem drzwi jego pokoju. Leżał na łóżku patrząc się w sufit. Podszedłem bliżej, on spojrzał na mnie.
- Harry proszę powiedz mi, że to co się wczoraj wydarzyło było prawdą.- powiedział cicho
- Ale co Marchewko? - zapytałem zdziwiony
- No to, że całowałem się z Alex, że ona kłóciła się z El i że spławiła tego całego Matt'a- rzekł i uniósł się na łokciach. Spojrzałem na niego był taki szczęśliwy gdy o tym mówił.
- Tak to prawda miśku.- uśmiechnąłem się radośnie, widząc go takiego.
- Boże to było coś nieziemskiego, a już myślałem , że to tylko sen.- wydawał się rozmarzony.
Siedząc na jego łóżku poczułem dobrze mi znany zapach. O ile mój niezawodny węch się nie mylił były to naleśniki. Wybiegłem na korytarz jak poparzony a Lou ruszył za mną.
- Śniadanko?- krzyknąłem zdziwiony
- Niemożliwe.- krzyknął mój przyjaciel
Pędem udaliśmy się do kuchni, gdzie znajdowali się pozostali, no z wyjątkiem Zayn'a, bo on zawsze spał najdłużej z nas. Alex podała nam talerze, podziękowałem jej i uśmiechnąłem się. Lou w ramach podziękowania pocałował ją w policzek, co wywołało oburzenie Niall'a. Nagle pomiędzy nim a Alex rozpoczęła się kłótnia. Na szczęście Liam opanował sytuację. Zauważyłem jednak, że blondynka ma dzisiaj zły humor, a ja głupi jeszcze musiałem z niej zażartować. Dlaczego ja zawsze wpakowuje się w kłopoty. Myślałem, że ona mnie zabije wzrokiem, kiedy na mnie krzyczała. Na moje szczęście Malik zabrał ją na papierosa. Po tym jak wyszli zauważyłem smutny wzrok Lou. Wiedziałem, że muszę coś zrobić, nie mogłem patrzeć na to jak mój przyjaciel cierpi. Smutny Tommo udał się w stronę kuchni. Usiadłem obok Liam'a, który oglądał ''Toy Story'' i Niall'a, który zajadał się żelkami. Nagle z pomieszczenia kuchennego dobiegł nas krzyk naszego przyjaciela.
- Cholera skończyły się marchewki.
Zaśmiałem się pod nosem, bo nikt oprócz mnie tego nie słyszał. Każdy był pochłonięty czym innym. Do salonu wszedł lekko zdenerwowany Lou.
- Trzeba jechać na zakupy- powiedział
- Dobra pojadę z tobą, bo muszę sobie kupić fajki.- krzyknął Malik, który właśnie wszedł do domu.
Boo Bear tylko skiną głową i poszedł po kluczyki. Natomiast Zayn poszedł obok auta. Wybiegłem za nim. Stwierdziłem, że najlepiej będzie jak Malik pogada po drodze z Lou. Zapytałem go o to, czy zgodzi się na mój pomysł. On bez zastanowienia wyraził na to zgodę. Ucieszyłem się, szybko wróciłem do domu, aby pasiasty mnie nie zauważył. W salonie siedziała reszta. Liam nadal oglądał bajkę, a Niall zajadał się tym razem chipsami. Alex siedziała na fotelu. Wydawała się być taka zamyślona, jakby smutna. Postanowiłem, że pomogę Louisowi ją zdobyć. Podszedłem do niej i z bananem na ryju zagadałem:
- Ej...czemu jesteś smutna?
-Przyjmijmy, że kakao było za gorące.- odburknęła
- Przecież ty dziś nie piłaś kakao?- zdziwiłem się, dopiero po chwili wyczułem ten sarkazm.
- Harry ja nie chcę cię obrazić, więc lepiej będzie jak przestaniesz ze mną rozmawiać, bo jak widziałeś dziś przy śniadaniu mój kuzyn już mi podniósł ciśnienie, więc jestem zła. Wolałabym, żebyś nie był tą osobą na której wyładuje moje złe emocje.- powiedziała po czym wstała i udała się do swojego pokoju.
- No tak jak ma zły humor to zaraz moja wina.- oburzył się Niall
- Słuchaj moim skromnym zdaniem dzisiejszy koszmarny humor Alex jest twoją winą. Mogłeś zostawić te głupie komentarze dla siebie- do rozmowy wtrącił się Liam.
- Liam ma racje. Chłopaki ktoś powinien z nią pogadać, niestety Zayn pojechał z Lou na zakupy.- rzekłem
- Ja tam nie idę bo mi się oberwie, a poza tym jeśli tam pójdę to wkurzy się jeszcze bardziej. Tak więc musicie typować między sobą- powiedział Horan i poszedł do kuchni.
Spojrzałem na Payne'a szczerze to mi to było obojętne który z nas pójdzie do blondynki.
- Dobra to ja do niej pójdę.- rzekł Li po chwili ciszy
- Dobra. Właściwie to mi się dzisiaj też dwa razy od niej dostało raz przy śniadaniu i drugi raz przed chwilą, więc trzeci wolę nie ryzykować.- zaśmiałem się
Liam spojrzał na mnie dziwnie, trochę się przestraszyłem, że może on też na mnie o coś wsiądzie, ale na szczęście ruszył drewnianymi schodami na górę. Spojrzałem przez okno, zauważyłem auto Lou, co znaczyło, że przyjechali. Pierwszy wszedł Malik cały obładowany torbami. Spojrzał na mnie, no tak w końcu stałem jak taki debil na środku salonu wpatrując się w drzwi wejściowe. Ogarnąłem się i postanowiłem pomóc Lou przy rozpakowywaniu zakupów. Ruszyłem w stronę przyjaciela, gdy zbliżyłem się do niego na jego smutnej dotąd twarzy zauważyłem lekki uśmiech. Bardzo mnie to ucieszyło.
- Pomogę ci miśku- powiedziałem patrząc na cztery torby znajdujące się w bagażniku auta.
- Dziękuję ci kocie- rzekł i złożył na moim policzku soczystego buziaka
''Wrócił mój dawny Lou''- pomyślałem, udając się do domu z zakupami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz