sobota, 19 stycznia 2013

32.


#oczami Alex#
Obudziłam się w pokoju Malik'a. Spojrzałam na śpiącego obok Mulata i zaczęłam zastanawiać się czy dobrze zrobiłam mówiąc mu o moim uczuciu do Louisa. Spojrzałam na zegarek stojący na jego szafce nocnej 9. Zadecydowałam się wstać. Po cichu poszłam do mojego pokoju. Wzięłam ubrania i postanowiłam wziąć prysznic. Po 15 minutach stałam już przed lustrem ubrana w jakieś stare dresowe spodnie i duży, luźny T-shirt. Wysuszyłam włosy i splotłam je w niedbałego koka. Stwierdziłam, że nie będę się malować. Gotowa ruszyłam w stronę kuchni. Usiadłam bezradna przy stole i zastanawiałam się czy Malik będzie pamiętał o naszej rozmowie. No wprawdzie był po paru drinkach, ale to chyba będzie pamiętał. Moje przemyślenia przerwał cichy głos mojego kuzyna.
- Alex co ty tu robisz tak wcześnie?- zapytał
- A ty?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie
- Głodny jestem- uśmiechnął się
- To co naleśniki?- zapytałam.
Niall nic nie odpowiedział, ale z wyrazu jego twarzy mogłam wyczytać, że w pełni aprobuje ten pomysł. Wyciągnęłam więc potrzebne składniki i od razu zabrałam się za ich przyrządzanie.
- Słuchaj mam pytanie- ciszę przerwał Nialler
- No to dajesz- uśmiechnęłam się.
Starałam się przed nim ukryć mój nie za ciekawy dziś nastrój, ale niestety na próżno.
- Czy to co wydarzyło się wczoraj no wiesz to w clubie ta kłótnia z Eleonor i w ogóle to było naprawdę czy tylko mi się śniło?- spytał
- To wydarzyło się naprawdę. Chciałabym także uprzedzić twoje następne pytanie. Mianowicie tak udawałam z Lou parę aby dopiec naszym byłym.- powiedziałam otwarcie
Podłam mu talerz z naleśnikami, Spojrzał na mnie i powiedział tylko dziękuję. Doszłam do wniosku, że skoro już dla Niall'a zrobiłam śniadanie to i dla reszty takowe przyrządzę. Mój kuzyn siedział i zajadał się swoimi naleśnikami nie odzywając się do mnie słowem. Po chwili do kuchni wszedł Liam. Przywitałam go promiennym uśmiechem i talerzem gorących naleśników.
- Dzięki, ale wiesz że nie musiałaś.- powiedział wesoły
- Nie ma sprawy i tak robiłam śniadanie Niall'owi.- odpowiedziałam
- A jak tam głowa nie boli?- ciągnął rozmowę Payne.
- Nie i całe szczęście- zaśmiałam się
- Śniadanko?- usłyszałam zaspany głos Hazzy
- Niemożliwe- krzyknął Lou
Wbiegli do kuchni jak szaleni. Na widok tego drugiego moje serce tak jak by na chwilę stanęło.
- Siadajcie- powiedziałam podając im talerze przygotowane dla nich.
- Dziękuję.- powiedział Harry i przesłał mi promienny uśmiech
-Dzięki Marchewko- Lou pocałował mnie w policzek
- Co tak oficjalnie wczoraj to sobie czułości nie szczędziliście- oburzył się Niall
- Niall proszę cię przestań.- wtrącił Liam
- Nie niech powie co myśli.- krzyknęłam
- Ej... co to za krzyki?- zapytał Malik
- Nic po prostu mój kochany kuzynek znowu chce wojny.- powiedziałam z zaciśniętymi zębami
- Wcale nie- powiedział Niall
- Dobra spokój nie było tematu. Zrozumiano?- krzyknął Liam
- Tak. Proszę Zayn tu jest twoje śniadanie.- powiedziałam podając mu ostatni talerz zapełniony naleśnikami. Sama wzięłam z lodówki jogurt. Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Ty nie jesz?-zapytał Tommo
- Nie jestem głodna.-odpowiedziałam spoglądając na Niall'a
- Ej... przecież ty jesteś Horan tak? Ty masz apetyt w genach, więc co się stało-zaśmiał się Hazza
- Boże każdemu może zdarzyć się dzień w którym brak mu apetytu. Nawet Horanowi- krzyknęłam
- Alex spokojnie. Chodź zapalić.- powiedział Zayn i mnie przytulił
Nic nie odpowiedziałam tylko ruszyłam za nim. Doszliśmy do naszego stałego miejsca.
- Słuchaj ja pamiętam naszą wczorajszą rozmowę.- powiedział spokojnie
- Ja zaraz wezmę Lou na przejażdżkę i wypytam go.- dodał, na co tylko się uśmiechnęłam.
Po tej krótkiej rozmowie kończyliśmy nasze papierosy już w ciszy. Następnie udaliśmy się do domu.
- Trzeba jechać na zakupy. - powiedział Tomlinson
- Dobra pojadę z tobą, bo muszę sobie kupić fajki.- krzyknął Malik, na co Lou tylko skinął głową.
Ruszyłam w stronę salonu, usiadłam na fotelu i zastanawiałam się nad tym wszystkim co się wydarzyło. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz