niedziela, 20 stycznia 2013
33.
#oczami Zayn'a#
Obudziłem się o 10. Alex już nie było. Zaspany podążyłem w stronę kuchni. Schodząc po schodach usłyszałem jakieś krzyki dochodzące z tego pomieszczenia. Przekroczyłem próg kuchni.
- Nie niech powie co myśli.- krzyknęła Alex
Byłem nieźle zdezorientowany , więc zapytałem co to za krzyki. Blondynka odpowiedziała mi, że Niall znów coś tam przeskrobał. Natomiast Horan zaprzeczył. Do akcji wkroczył troskliwy jak zawsze Daddy. Alex podała mi talerz pełen naleśników, a sama podeszła do lodówki i wyciągnęła tylko jogurt. Wszyscy zdziwili się, że nie je. Jednak tylko Lou odważył się ją o to zapytać. Stwierdziła, że nie ma apetytu, na co Hazza wybuchnął śmiechem. Jego zachowanie bardzo wkurzyło kuzynkę Niall'a. Zaproponowałem wyjście na papierosa, ona nie odpowiedziała, więc potraktowałem to jako zgodę. Ruszyłem w stronę ogrodu. Zastanawiałem się czy ona pamięta o wczorajszej rozmowie. Wiedziałem, że muszę z nią o tym porozmawiać. Zacząłem niepewnie
- Słuchaj ja pamiętam naszą wczorajszą rozmowę. Ja zaraz wezmę Lou na przejażdżkę i wypytam go.
- Spoko.- uśmiechnęła się, moim zdaniem to dobry znak.
Po tej krótkiej rozmowie kończyliśmy nasze papierosy już w ciszy. Następnie udaliśmy się do domu.
- Trzeba jechać na zakupy. - powiedział Tomlinson
- Dobra pojadę z tobą, bo muszę sobie kupić fajki.- krzyknąłem na co Lou tylko skinął głową.
Louis poszedł po kluczyki, a ja udałem się w stronę auta. Wybiegł za mną Hazza.
- Zayn słuchaj pogadaj z nim trochę ma problem i potrzebuję rozmowy- powiedział
- Spoko. Szczerze to nawet miałem taki zamiar- zaśmiałem się, a loczek poszedł do domu.
Po chwili zjawił się Tommo, więc mogliśmy ruszać. Cały czas zastanawiałem się jak go o to zapytać ogólnie o tej całej sytuacji. Rozmowa z Harrym dała mi dużo do myślenia.
- Lou co sądzisz o Alex?- zacząłem rozmowę
- Co mam o niej sądzić jest spoko i w ogóle.- odpowiedział lekko zmieszany
- Przecież wiesz co mam na myśli.- oburzyłem się
- Naprawdę nie wiem o co może ci chodzić- rzekł
- Słuchaj gadałem z Hazzą- spojrzałem na niego, wydawał się speszony
- Powiedział ci? Ale z niego przyjaciel.- widać było że Lou się zdenerwował
- Jeśli o ty zapomniałeś to ja także jestem twoim przyjacielem.- oburzyłem się
- Przepraszam cię, ale po prostu Harry obiecał mi, że rozmowa o Alex zostanie między nami.- posmutniał
- O Alex?- zdziwiłem się
- No tak, o tym że się w niej zakochałem.- odpowiedział i się zaczerwienił, a ja spojrzałem na niego zdziwony.
- Nie powiedział ci o tym,tak? Czyli sam się wydałem. Fajnie- zaśmiał się Lou
- No na to wychodzi, ale skoro już poruszyłeś temat Alex-zacząłem
- To kim ona tak właściwie dla ciebie jest?- dokończyłem
- Jest moim słońcem w ciemne dni, moim powietrzem, moim światem, moim szczęściem, moją szóstką w totka, moją ostatnią marchewką, moją ulubioną czekoladą, moją oazą, moją wiarą w lepsze jutro, jest moim życiem, wszystkim.- powiedział
Szczerze to nawet nie wiedziałem, że naszego zabawnego, wiecznie niedojrzałego Louisa stać na takie słowa, takie wyznanie. Wtedy na pewno wiedziałem, że ta dwójka jest sobie przeznaczona. Musiałem dojść do siebie. Jego słowa odbijały się w mojej głowie. Po chwili podjechaliśmy już pod hipermarket.
- Wrócimy do tej rozmowy w drodze powrotnej.- powiedziałem do przyjaciela.
On nie odpowiedział tylko ruszył w stronę automatycznych drzwi prowadzących do sklepu. Chwycił wózek i powędrował z nim między regały sklepowe. Po 30 minutach nasz wózek był pełen. Poszliśmy więc w stronę kasy. Po zapłaceniu i spakowaniu produktów wsialiśmy do samochodu.
- I co masz zamiar zrobić?- zapytałem wracając do tematu kuzynki Niall'a
- Nie wiem Harry powiedział, że mam o nią walczyć, ale ja nie wiem jak.- zasmucił się
- Moim skromnym zdaniem Hazza ma rację. Ale Lou pamiętaj jeśli ją skrzywisz to Niall cię zabiję, a ja mu w tym pomogę, bo może ona wydaje się silna i zdecydowana, ale tak naprawdę jest słaba i zagubiona. Powiedziała mi, że bardzo przeżyła rozstanie z Matt'em.- rzekłem, spoglądając na niego.
- Stary zrozum to z nią chce być na dobre i na złe, to z nią chce przejść świat dookoła i znaleźć ósmy kolor tęczy, to z nią chcę upić się tymbarkami, to z nią chcę śmiać się do łez z najbardziej bezsensowniej rzeczy na świecie. No i chcę aby była matką moich dzieci- zakończył zatrzymując się pod naszym domem.
- No to teraz musisz jej to powiedzieć- powiedziałem biorąc część zakupów i udając się do domu. Musiałem porozmawiać z Alex, ale nie mogłem jej powiedzieć tak wprost o tym, że Lou też ją kocha. W końcu on też był moim przyjacielem. Usłyszałem tylko ciche westchnięcie Tomilsona.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz