środa, 23 stycznia 2013

36.


#oczami Alex#
Siedziałam w fotelu i zastanawiałam się jak przebiegnie rozmowa Mulata z obiektem moich westchnień. Bałam się trochę tego, że Lou nie odwzajemnia moich uczuć. Byłam wkurzona na Niall'a, może dlatego tak zareagowałam. A może po prostu odzywa się we mnie stara Alex? Ta która żyje wścibskimi dogryzkami, alkoholem i papierosami? Nie chciałam wracać do tego co było kiedyś. Przede wszystkim nie chciałam wracać do wspomnień o Matt'cie. Wystarczająco już się przez niego nacierpiałam. Moją wewnętrzną bitwę przerwał Hazza.
- Ej...czemu jesteś smutna?- zapytał siadając obok mnie
-Przyjmijmy, że kakao było za gorące.- powiedziałam
- Przecież ty dziś nie piłaś kakao?- dopiero po chwili wyczuł sarkazm w moim głosie i spalił buraka
- Harry ja nie chcę cię obrazić, więc lepiej będzie jak przestaniesz ze mną rozmawiać, bo jak widziałeś dziś przy śniadaniu mój kuzyn już mi podniósł ciśnienie, więc jestem zła. Wolałabym, żebyś nie był tą osobą na której wyładuje moje złe emocje.- powiedziałam głośno po czym wstałam i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżko i wróciłam do myślenia. Zaczęłam zastanawiać się czy rozmowa Zayn'a z Lou na mój temat była dobrym pomysłem. W końcu ja też mogłam zacząć działać, przecież jest równouprawnienie. Z drugiej strony gdyby Lou mnie odrzucił, gdyby powiedział, że nie odwzajemnia mojego uczucia, to załamałabym się kompletnie. Tym razem moje przemyślenia przerwało pukanie doi drzwi. Nie miałam zamiaru odpowiadać. Ktoś jednak był bardzo namolny, tym kimś okazał się Liam.
- Mogę?- zapytał otwierając drzwi.
- Liam przepraszam, ale ja naprawdę nie mam ochoty na rozmowę.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą
- Alex ja też uważam, że zachowanie Niall'a było złe, ale zrozum on się o ciebie martwi. Dla niego to jest szok, że jego przyjaciel spotyka się z jego kuzynką. A ty jak byś się czuła jakby on spotykał się z twoją przyjaciółką?- powiedział i usiadł obok mnie na łóżku.
- Szczerze to czułabym się dziwnie....- zaczęłam ale Liam mi przerwał
- No widzisz?
- Czułabym się dziwnie ponieważ nie mam przyjaciółki, mam za to sporo kumpli. A przyznaj to było by dziwne gdyby Niall spotykał się z którymś z moich kumpli- wybuchnęłam śmiechem
- Rzeczywiście- on również się zaśmiał
- A poza tym my z Lou się nie spotykamy, wczoraj to była jednorazowa sytuacja- powiedziałam, choć wiedziałam, że to nie prawda. Nie mogłam przecież wszystkim mówić, że się w nim zakochałam
Nagle do pokoju, bez pukania wparował Zayn.
- Alex...- przerwał gdy zobaczył Liam'a
Liam powiedział, że i tak już wychodzi. Mulat zaproponował wyjście na papierosa. Nie mogłam odmówić. Moja ciekawość by mi nie pozwoliła. Wyszliśmy do ogrodu. Spojrzałam na smutną minę Malika. Miałam bardzo złe przeczucia. Myślałam, że zaraz pęknę z ciekawości, a on wciąż trzymał mnie w niepewności.
- A więc... rozmawiałem z nim... nie było łatwo wyciągnąć coś z niego... szczerze mówiąc to nie sprecyzował się...- jąkał się
- Czyli co? Zayn powiedz mi prosto z mostu do cholery- krzyknęłam
- Spokojnie. Nie powiedział mi wprost, że cię kocha, ale też nie zaprzeczył. Powiedzmy, że to przemilczał. Nie wiem czy to dobry znak.- oznajmił.
Teraz to mnie zaskoczył. Siedziałam jak taki przygłup i patrzyłam się w dal. Czyli jednak mam szansę jednak nie wszystko stracone. Nie sprecyzował się. Moje głupie myśli przerwał Zayn.
- Alex nic ci nie jest?- zapytał
- Tak spoko.-odpowiedziałam
- Idziemy?- Zayn wstał z huśtawki i spojrzał na mnie.
Gdy weszliśmy do domu spotkał nas Liam. Miał dziwną minę. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- Chodźcie do salonu. Wszyscy na was czekają.- powiedział.
Spojrzałam na Zayn'a wydawał się bardziej zdezorientowany ode mnie. Posłusznie ruszyliśmy za Paynem.
- No nareszcie. Ile można czekać.- zaśmiał się Hazza, spojrzałam na niego wzrokiem typu '' Ale śmieszne''
- O co wam znowu chodzi?- zapytałam siadając obok Lou na kanapie.
- Chodzi o to, że chciałbym was przeprosić. To znaczy ciebie i Lou.- rzekł Niall
- No to mnie zaskoczyłeś. Szczerze nie przypominam sobie żebyś kiedyś za coś przepraszał- zaśmiałam się
- Alex proszę cię nie zaczynaj takimi tekstami. I naprawdę przepraszam was. Wiem, że najpierw powinienem porozmawiać z wami a nie oceniać sytuacje po pozorach. Wybaczycie?-zapytał
Spojrzeliśmy z Lou na siebie i zaczęliśmy się śmiać. Lou przytulił mnie.
- To jak będzie- niecierpliwił się mój kuzyn
- Wybaczymy- powiedzieliśmy równo i znów wybuchnęliśmy śmiechem,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz