niedziela, 27 stycznia 2013
40.
#oczami Niall'a#
Gdy schodziliśmy ze schodów usłyszeliśmy głos James'a.
- Nie tul go tak, bo jego dziewczyna będzie zazdrosna
Początkowo myślałem, że chodzi mu o Liam'a. Jednak gdy weszliśmy do salonu dostrzegłem samotnie siedzącego Payne'a. Moją uwagę przykuł jednak smutny Lou tulony przez Hazze. Oczywiście mogłem się domyślić, że moja kuzynka nie pozostawi tego bez komentarza. Postanowiłem jednak nie wtrącać się do tego. Nie chciałem czekać do końca kłótni, więc zapytałem od razu Lou o to czy możemy porozmawiać. -
- Jasne, ale Zayn idzie z nami. - odpowiedział szybko Tommo.
Skinąłem głową i ruszyłem tym razem do jego pokoju. Chwilę po mnie do pomieszczenia dotarli Lou i Zayn.
Nie wiedziałem zbytnio jak zacząć rozmowę z Tomlinsonem. Z Alex było mi znacznie łatwiej.
- No więc o co chodzi?- zapytał speszony Lou.
- Nie domyślasz się?- odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
- Chodzi o Alex, tak?- Tommo widać się trochę przestraszył.
- Stary ...Ona nigdy nie lubiła marchewki.- rzekłem
- Co Ty opowiadasz?! Moją zupę marchewkową zjadła ze smakiem i uśmiechem na ustach.-zdziwił się
- Widzisz, do czego jest zdolna zakochana kobieta?- odpowiedziałem
Lou zdziwił się i to bardzo. Nie rozumiałem jego postępowania. Spojrzałem na Malik'a, który stał z boku i nie odzywał się słowem. Zayn szturchnął zdezorientowanego Louis'a. Ten jak by się obudził.
- Ej... co jest?- zapytałem
- Mimo że znam ją tak krótko wiem, że jest osobą, której nie może zabraknąć w moim życiu- odpowiedział
- Louis ty jej w ogóle nie znasz. Nie wiesz jaka jest. - starałem się mu wybić ją z głowy.
- Niall zrozum ona jest dla mnie wszystkim.- krzyczał Lou
- Dobrze. Skoro tak uważasz to powiedz mi czym byłoby twoje życie bez niej.- chciałem go sprawdzić.
- Było by niczym. Rozumiesz? Byłoby jak rock bez gitar, jak paw bez ogona, jak lato bez słońca, jak dzieci bez słodyczy, jak mecz bez goli, jak jeździec bez konia. Niczym- powiedział i spojrzał na mnie.
Nie wiedziałem co zrobić wiedziałem kiedy on kłamie. A tym razem ewidentnie mówił prawdę. Cieszyłem się, że Alex nie trafiła na jakiegoś frajera, ale z drugiej strony nie chciałem aby wiązała się z moim przyjacielem. Ze względu na to, że gdyby się pokłócili to nie wiedziałbym czyją stronę objąć przyjaciela czy kuzynki. Musiałem zastanawiać się dość długo, bo poczułem szturchnięcie. Obudziłem się.
- Przepraszam- rzekłem zmieszany widząc miny kumpli.
- Lou ja naprawdę chcę jak najlepiej dla nie i dla ciebie, ale pamiętaj to moja kuzynka. Skrzywdzisz ją a powyrywam ci nogi z dupy i zagram w golfa twoimi jajami.- powiedziałem poważnie.
- Niall ja ją kocham nie skrzywdzę jej na pewno.- odpowiedział
- No to macie moje błogosławieństwo. Tylko wiesz ja nie chcę zostać jeszcze wujkiem. No i gwarantuję ci, że moja ciocia nie spieszy się do bycia babcią- rzekłem, a Zayn się zaśmiał.
- Jasne ja też dopiero przestałem być dużym dzieckiem, więc jakoś nie widzę się jeszcze w roli ojca. Możesz być spokojny stary.- odpowiedział i mnie przytulił.
- Malik czy i tym razem wiedziałeś o wszystkim?- zapytałem
- Jasne, że wiedział, Harry też- wtrącił się Lou
Spojrzałem na Malika, ten tylko się uśmiechnął. Lou stwierdził, że wracamy do salonu. Tommo poszedł pierwszy, a ja postanowiłem porozmawiać z Malik'iem.
- Zayn od dawna wiedziałeś?- zapytałem
- Wczoraj, a właściwie dzisiaj o 3 w nocy Alex przyszła do mnie i mi powiedziała. A Louisa dzisiaj w drodze do sklepu wypytałem.- odpowiedział
- Myślisz, że ten związek ma przyszłość.?- chciałem się upewnić co on myśli na ten temat.
- Słuchaj ma czy nie ma jeśli nie spróbują nie dowiemy się tego.- odrzekł
- No tak, ale jeśli im nie daj boże nie wyjdzie? Ja nie chcę, żeby któreś z nich cierpiało. Zrozum Alex to moja kuzynka, a Lou jest jak brat- powiedziałem smutny
- Posłuchaj nie możesz im zabronić być razem. Jeśli darzą się nawzajem uczuciem to choćbyś im zabraniał, to i tak znajdą jakiś sposób żeby być razem. Nie masz na to wpływu. Tak samo jak nie masz wpływu na ich cierpienie. - zakończył Malik wchodząc do salonu.
- Dzięki stary- powiedziałem cicho i poklepałem kumpla po ramieniu.
- Co tak długo myśleliśmy, że się zgubiliście- zaśmiała się Alex.
- Nie martw się mała będziesz nas musiała znosić do zasranej śmierci- zaśmiał się Mulat
Usiadłem obok Alex, która siedziała na kolanach Louis'a. Zacząłem zastanawiać się czy dobrze zrobiłem dając im swoje błogosławieństwo.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Cudne jak zwykle :D ♥ ♥ ♥ Już chce następny więc czekaaam :D ♥
OdpowiedzUsuńJedyn słowem : cudoo! <3
OdpowiedzUsuńŚwietny ! ♥
OdpowiedzUsuńThe Best.<3
OdpowiedzUsuń