#oczami Alex#
Szliśmy w stronę parku.
Źle się czułam z tym, że chłopacy musieli patrzeć na zaistniałą
przed chwilą sytuacje.
- Przepraszam was za to, że wybuchnęłam, ale sami rozumiecie. Nie dam byle komu was obrażać. A już na pewno nie jej- powiedziałam ze spuszczoną głową
- Mała słuchaj i tak jesteśmy z ciebie dumni. Rozumiesz? Zrobiłaś dla nas coś wielkiego. I to nie dlatego, że jesteśmy chłopakami ze sławnego zespołu One Direction, ale za to jakimi jesteśmy ludźmi. To wiele dla nas znaczy. Jesteśmy ci wdzięczni. - powiedział Liam- Aczkolwiek to nie zmienia faktu, że nie powinnaś używać wobec niej przemocy fizycznej- dodał
- Oj Liam nie przesadzaj- krzyknął Lou i przytulił mnie mocno.
Byłam mu za to wdzięczna, za to, że mnie wspiera. Niall spoglądał na nas dziwnie, może dlatego, że Louis cały czas nie puszczał mnie ze swoich objęć.
- Ej...zjadł bym coś.- krzyknął Niall
Dlaczego nas to nie zdziwiło? No w końcu po długiej wymianie spostrzeżeń poszliśmy na kompromis. Poszliśmy do jakiegoś czynnego baru. Przyznam, że trudno było taki znaleźć zważając na to, że było już po północy. Każdy zamówił jakiegoś burgera. Po otrzymaniu naszych zamówień udaliśmy się do parku. Tam chłopacy zaczęli się wygłupiać .Na szczęście ze względu na późną porę nikt tamtędy nie przechodził. Było około pierwszej w nocy kiedy dotarliśmy do domu. Chłopaki zaczęli życzyć mi dobrych snów i rozchodzili się do pokoi. Malik był ostatni. Podszedł do mnie.
- Może jeszcze pójdziemy na dymka?- zapytałam
- Skoro chcesz? Przecież dziewczyną się nie odmawia, a już na pewno nie tak pięknym- zaśmiał się
Wyszliśmy do ogrodu. Była piękna gwieździsta noc. Sama się sobie dziwiłam, że dopiero teraz to zauważyłam. Odpaliliśmy fajkę. Spojrzałam na Malika. Widziałam, że był już śpiący.
- Mogę zadać ci pytanie?- zapytał Zayn
- Jasne.- uśmiechnęłam się
- Wiem, że to nie moja sprawa, ale zauważyłem, że od jakiegoś czasu jest coś nie tak. Jeśli chcesz to możemy o tym pogadać. Jestem pewien, że to pomoże.- odpowiedział
- Zayn ja bardzo ci dziękuję za to, że martwisz się o mnie, ale niestety ja sama muszę sobie to poukładać w głowie, przemyśleć. - oznajmiłam.
- Alex ja to rozumiem, ale pamiętaj możesz do mnie przyjęć zawsze. Ja będę czekał- powiedział.
Zgasiliśmy papierosy i ruszyliśmy w stronę domu. Zrobiło mi się niedobrze. To pewnie przez tego burgera. Jak z procy ruszyłam do ubikacji. Mulat biegł za mną, Zaczęłam wymiotować. Zayn zgarnął moje włosy i związał je gumką, którą uprzednio wziął z półki. Trzymał mnie za głowę, jak już nie miałam siły. Kiedy moje nudności się skończyły podeszłam do umywalki aby wypłukać usta. Zayn stał i mi się przyglądał.
- Dziękuję- powiedziałam i przytuliłam Mulata
- Nie ma sprawy. Ponoć prawdziwy przyjaciel to nie ten, który z tobą pije tylko ten, który trzyma ci głowę nad kiblem kiedy rzygasz.- zaśmiał się
- Też tak słyszałam. A teraz proszę idź spać i tak dużo czasu ze mną straciłeś.- powiedziałam
- Okej, ale pod warunkiem, że ty też szorujesz do wyrka- powiedział i puścił mi oczko
Po tym jak Zayn zniknął za drzwiami swojego pokoju i ja udałam się spać. Tak mi się przynajmniej wydawało. Czas leciał, a ja nie mogłam zasnąć. W głowie kłębiły mi się myśli. Zastanawiałam się co zrobić. Czy powiedzieć Malik'owi o moim uczuciu do Lou czy też lepiej będzie zostawić to dla siebie. Wiedziałam jednak jedno, że muszę koniecznie coś z tym zrobić. Spojrzałam na zegarek 3. Niewiele myśląc wstałam i udałam się w stronę pokoju Mulata. Otworzyłam cicho drzwi. Spał, no tak w końcu co można robić innego o trzeciej nad ranem? Podeszłam bliżej. Bałam się go obudzić, ale w końcu powiedział, że mogę do niego przyjść zawsze.
- Zayn- powiedziałam niepewnie dotykając jego pleców
-Hmm- odburknął zaspany
- Ja przepraszam, że o tej porze, ale muszę pogadać.- rzekłam patrząc w podłogę.
On spojrzał na mnie przesunął się i poklepał miejsce obok siebie. Położyłam się, a on przykrył mnie kołdrą. Cieszyłam się, że choć tak późnej pory on mnie wysłucha.
- Przepraszam was za to, że wybuchnęłam, ale sami rozumiecie. Nie dam byle komu was obrażać. A już na pewno nie jej- powiedziałam ze spuszczoną głową
- Mała słuchaj i tak jesteśmy z ciebie dumni. Rozumiesz? Zrobiłaś dla nas coś wielkiego. I to nie dlatego, że jesteśmy chłopakami ze sławnego zespołu One Direction, ale za to jakimi jesteśmy ludźmi. To wiele dla nas znaczy. Jesteśmy ci wdzięczni. - powiedział Liam- Aczkolwiek to nie zmienia faktu, że nie powinnaś używać wobec niej przemocy fizycznej- dodał
- Oj Liam nie przesadzaj- krzyknął Lou i przytulił mnie mocno.
Byłam mu za to wdzięczna, za to, że mnie wspiera. Niall spoglądał na nas dziwnie, może dlatego, że Louis cały czas nie puszczał mnie ze swoich objęć.
- Ej...zjadł bym coś.- krzyknął Niall
Dlaczego nas to nie zdziwiło? No w końcu po długiej wymianie spostrzeżeń poszliśmy na kompromis. Poszliśmy do jakiegoś czynnego baru. Przyznam, że trudno było taki znaleźć zważając na to, że było już po północy. Każdy zamówił jakiegoś burgera. Po otrzymaniu naszych zamówień udaliśmy się do parku. Tam chłopacy zaczęli się wygłupiać .Na szczęście ze względu na późną porę nikt tamtędy nie przechodził. Było około pierwszej w nocy kiedy dotarliśmy do domu. Chłopaki zaczęli życzyć mi dobrych snów i rozchodzili się do pokoi. Malik był ostatni. Podszedł do mnie.
- Może jeszcze pójdziemy na dymka?- zapytałam
- Skoro chcesz? Przecież dziewczyną się nie odmawia, a już na pewno nie tak pięknym- zaśmiał się
Wyszliśmy do ogrodu. Była piękna gwieździsta noc. Sama się sobie dziwiłam, że dopiero teraz to zauważyłam. Odpaliliśmy fajkę. Spojrzałam na Malika. Widziałam, że był już śpiący.
- Mogę zadać ci pytanie?- zapytał Zayn
- Jasne.- uśmiechnęłam się
- Wiem, że to nie moja sprawa, ale zauważyłem, że od jakiegoś czasu jest coś nie tak. Jeśli chcesz to możemy o tym pogadać. Jestem pewien, że to pomoże.- odpowiedział
- Zayn ja bardzo ci dziękuję za to, że martwisz się o mnie, ale niestety ja sama muszę sobie to poukładać w głowie, przemyśleć. - oznajmiłam.
- Alex ja to rozumiem, ale pamiętaj możesz do mnie przyjęć zawsze. Ja będę czekał- powiedział.
Zgasiliśmy papierosy i ruszyliśmy w stronę domu. Zrobiło mi się niedobrze. To pewnie przez tego burgera. Jak z procy ruszyłam do ubikacji. Mulat biegł za mną, Zaczęłam wymiotować. Zayn zgarnął moje włosy i związał je gumką, którą uprzednio wziął z półki. Trzymał mnie za głowę, jak już nie miałam siły. Kiedy moje nudności się skończyły podeszłam do umywalki aby wypłukać usta. Zayn stał i mi się przyglądał.
- Dziękuję- powiedziałam i przytuliłam Mulata
- Nie ma sprawy. Ponoć prawdziwy przyjaciel to nie ten, który z tobą pije tylko ten, który trzyma ci głowę nad kiblem kiedy rzygasz.- zaśmiał się
- Też tak słyszałam. A teraz proszę idź spać i tak dużo czasu ze mną straciłeś.- powiedziałam
- Okej, ale pod warunkiem, że ty też szorujesz do wyrka- powiedział i puścił mi oczko
Po tym jak Zayn zniknął za drzwiami swojego pokoju i ja udałam się spać. Tak mi się przynajmniej wydawało. Czas leciał, a ja nie mogłam zasnąć. W głowie kłębiły mi się myśli. Zastanawiałam się co zrobić. Czy powiedzieć Malik'owi o moim uczuciu do Lou czy też lepiej będzie zostawić to dla siebie. Wiedziałam jednak jedno, że muszę koniecznie coś z tym zrobić. Spojrzałam na zegarek 3. Niewiele myśląc wstałam i udałam się w stronę pokoju Mulata. Otworzyłam cicho drzwi. Spał, no tak w końcu co można robić innego o trzeciej nad ranem? Podeszłam bliżej. Bałam się go obudzić, ale w końcu powiedział, że mogę do niego przyjść zawsze.
- Zayn- powiedziałam niepewnie dotykając jego pleców
-Hmm- odburknął zaspany
- Ja przepraszam, że o tej porze, ale muszę pogadać.- rzekłam patrząc w podłogę.
On spojrzał na mnie przesunął się i poklepał miejsce obok siebie. Położyłam się, a on przykrył mnie kołdrą. Cieszyłam się, że choć tak późnej pory on mnie wysłucha.
Wow supeeer podoba mi się i to jak mało co :D ♥
OdpowiedzUsuńboskie. :D
OdpowiedzUsuń