piątek, 18 stycznia 2013

31.


- O co chodzi młoda. Mów jak na spowiedzi.- zaśmiał się.
- Dobra, ale mam prośbę.-powiedziałam cicho.
- Jaką.-zdziwił się mój rozmówca
- Chciałabym, aby ta rozmowa została między nami, bo jak by na to nie patrząc dotyczy ona chłopaków.- odpowiedziałam
- Okej. A teraz mów co cię gryzie.- przytulił mnie
- A więc chodzi o to, że ja czuję coś do jednego z was, a mianowicie rzecz biorąc to do Louisa. No i wiesz ja po prostu nie wiem co dalej. Nie wiem czy on czuje to samo, czy w ogóle zaczynać ten temat, bo może i wydaje się, że jestem silna, ale to tylko pozory. Powiem ci, że po tym jak Matt mnie zdradził nie mogłam się pozbierać. Moje serce krwawiło. Nie chce kolejny raz przez to przechodzić.-powiedziałam przytulając go mocniej.
- Alex ja to rozumiem, ale czy ty jesteś pewna tego uczucia? No wiesz na pewno go kochasz?- zapytał 
- Posłuchaj kiedy jest w pobliżu nogi mam jak z waty, serce obija mi się o żebra i zapominam jak się oddycha. No a wtedy kiedy Mnie całował czułam, jak cała w środku topnieję, niczym mleczna czekolada zostawiona na oknie w słoneczny dzień. A poza tym chce być jego żoną, matką jego dzieci i chce mieć wytatuowane jego imię na nadgarstku- odpowiedziałam
- Dobra Alex, a więc ja wezmę jutro Lou na przejażdżkę i wypytam się go trochę. A teraz spać.- powiedział i pocałował mnie w czoło.
- Dziękuję.-przytuliłam go
Chciałam wstać , ale Zayn mi na to nie pozwolił.
- Jeśli chcesz to możesz tutaj spać- powiedział
- Albo lepiej nie bo jeszcze któryś z chłopaków nas rano zobaczy i sobie coś pomyśli- dokończył 
- Wiesz co skorzystam z twojej wcześniejszej propozycji i zostanę- odpowiedziałam
-Ale... - Zayn chciał coś powiedzieć ale nie dałam mu skończyć
- Jesteśmy przyjaciółmi, a więc nie mają podstaw aby nas o coś podejrzewać- powiedziałam
- No to dobranoc- rzekłam
- Louisowych snów – zaśmiał się Malik za co dostał kuksańca w bok.
#oczami Zayn'a#
Wróciliśmy do domu, było grubo po północy. Chłopki chyba już mieli nadmiar wrażeń na dziś, bo zaraz po przekroczeniu progu domu życzyli Alex dobranoc i udawali się do swoich pokoi. Ja byłem ostatni, chciałem zrobić jak pozostali, bo przyznam się szczerze kurewsko chciało mi się spać. Niestety nie było mi to dane, ponieważ kuzynka Niall'a zaproponowała wyjście na papierosa. Przyznam się, że w takich sytuacjach aż trudno mi odmówić,a szczególnie jej. Bardzo ją polubiłem , może dlatego, że była do mnie podobna. Nie z wyglądu, ale za to z charakteru. Wyszliśmy do ogrodu. Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu zachowywała się dziwnie, zaczynałem się o nią martwić. Postanowiłem ją o to zapytać.
- Wiem, że to nie moja sprawa, ale zauważyłem, że od jakiegoś czasu jest coś nie tak. Jeśli chcesz to możemy o tym pogadać. Jestem pewien, że to pomoże.- powiedziałem otwarcie.
- Zayn ja bardzo ci dziękuję za to, że martwisz się o mnie, ale niestety ja sama muszę sobie to poukładać w głowie, przemyśleć.- odpowiedziała, a w jej oczach zauważyłem smutek
- Alex ja to rozumiem, ale pamiętaj możesz do mnie przyjęć zawsze. Ja będę czekał- nie chciałem na nią naciskać. Wiedziałem, że to nie jest dobrym rozwiązaniem. Postanowiłem dać jej czas, miałem nadzieję, że mi zaufa i otworzy się przede mną. Zgasiliśmy nasze papierosy i ruszyliśmy w stronę domu. Nagle Alex zaczęła biec jak szalona. Przestraszyłem się i szybko ruszyłem za nią. Okazało się, że źle się poczuła i zaczęła wymiotować. Niewiele myśląc złapałem jakąś jej gumkę do włosów, która leżała na półce i związałem nią jej blond włosy. Podtrzymywałem jej głowę , bo widać było, że nie ma już sił. Zastanawiałem się co mogło jej zaszkodzić. Drogą dedukcji doszedłem do tego, że to musiał być ten burger, na którego namówił nas Niall. Po tym jak przestała już wymiotować i wypłukała usta podziękowała mi. Wtedy zaśmiałem się, że przecież o to chodzi w przyjaźni. Przecież należy wspierać się niezależnie od sytuacji. Nie tylko kiedy się razem pije, ale również wtedy kiedy jedna osoba rzyga. Ona potwierdziła moje słowa, a następnie kazała mi iść spać. Oczywiście posłusznie wykonałem jej polecenie. Zasnąłem momentalnie. W nocy usłyszałem czyjś głos. Mruknąłem cicho. Po czym usłyszałem speszony głos blondynki. 
- Ja przepraszam, że o tej porze, ale muszę pogadać.-zrobiłem jej miejsce obok siebie, a ona posłusznie położyła się i zaczęła się wyżalać. Na początku poprosiła, aby ta rozmowa została między nami. Następnie opowiedziała jak zakochała się w naszym pasiastym przyjacielu. Starałem się upewnić, czy aby na pewno nie jest to zauroczenie, ale po jej słowach byłem pewien, że to miłość. Postanowiłem wypytać jutro Lou o Alex. Stwierdziłem ,że na dzisiaj koniec.  Po rozmowie Alex chciała iść siebie,ale po moich namowach została. Dla żartów życzyłem jej Louisowych snów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz