wtorek, 1 stycznia 2013

14.


 #oczami Zayn'a#
- No wiesz skoro na tej imprezie będzie dwóch Horanów- zaśmiałem się
Jestem głupi. Dlaczego ja zawsze najpierw coś mówię, a potem myślę. Widziałem, że się wkurzyła. Poszła do kuchni, a potem do ogrodu. Domyśliłem się, że pewnie musi odreagować i zapalić. Wszedłem do kuchni, w której znajdował się Liam. Zmierzył mnie wzrokiem.
- Coś ty jej zrobił?- zapytał
- Nic. Po prostu źle zrozumiała mój żart. Idę z nią pogadać.- odpowiedziałam.
Ruszyłem do ogrodu. Tak jak myślałem siedziała na naszym stałym miejscu czyli na huśtawce.
– Mogę się dosiąść?- zapytałem cicho.
Spojrzała na mnie jak bym jej co najmniej pół rodziny wymordował.
- No wiesz nie wiem czy się zmieścisz. Wiesz my Horanowie zwykle dużo jemy- odpowiedziała wrednie. Wiem należało mi się. Odpaliłem fajkę i usiadłem obok niej. Spojrzała na mnie.
- Oj no już się nie gniewaj- przytuliłem ją
Nie odsunęła się to dobry znak. Ucieszyłem się. Spojrzała na mnie.
- Na ciebie nie da się długo gniewać głupku.- zaśmiała się
Kamień spadł mi z serca. Dokończyliśmy palenie i poszliśmy do domu. Wszyscy zaczęliśmy przygotowania na naszą wspólną imprezę.
# oczami Alex#
Przyszedł i przeprosił. On w przeciwieństwie do mojego kuzyna okazał się człowiekiem, który umie przyznać się do błędu i za niego przeprosić. Musieliśmy jeszcze się przygotować do imprezy.
Była już 19. Dom przygotowany na nasze party. Zostaliśmy tylko my.
- To co przebieramy się i imprezę czas zacząć.- powiedział Harry
- Dobra, ale party jest nad basenem, więc ubieramy kąpielówki.- wyszczerzył się Lou
Nikt nie protestował, każdy ruszył w stronę swojego pokoju. Ubrałam swój kolorowy kostium kąpielowy na to założyłam zwiewną białą sukienkę. Włosy związałam w kucyk. Zeszłam na dół. Wszyscy już na mnie czekali. Każdy z nich miał na sobie tylko kąpielówki. Muszę przyznać, 
że wszyscy  mieli zajebiście wyrzeźbione ciało. Spojrzeli na mnie.
- Ej... Mała o ile mnie pamięć nie myli to przed chwilą była mowa o strojach kąpielowych tak?- oburzył się Lou. Zaśmiałam się był taki słodki jak się denerwował. Spojrzałam na niego.
- A kto powiedział, że ja nie mam na sobie stroju kąpielowego?- zaśmiałam się i ruszyłam w stronę ogrodu. Nad basenem stał stół, na którym znajdował się alkohol i jedzenie. Tego pierwszego było dużo, widać kto przygotowywał zaopatrzenie. Malik jest znany z wielu rzeczy, a jedną z nich jest alkohol. No można powiedzieć, że to też mamy wspólne. Tak jak miłość do tatuaży czy papierosów. Podeszłam do basenu i szybkim ruchem ściągnęłam moją zwiewną a białą sukienkę i rzuciłam ją na stojący nieopodal leżak. Spojrzałam na chłopaków, wszyscy oprócz mojego kuzyna patrzyli na mnie z fascynacją. Zaśmiałam się pod nosem.
#Oczami Lou#
Wszyscy oprócz Alex byliśmy gotowi. Staliśmy obok schodów czekając na nią. Zeszła, miała na sobie białą sukienkę. Zmierzyła nas wzrokiem. Zabrałem głos.
- Ej... Mała o ile mnie pamięć nie myli to przed chwilą była mowa o strojach kąpielowych tak?
Zaczęła się śmiać. Wyglądała naprawdę słodko. Spojrzała na mnie. Te jebane pterodaktyle znów zaczęły tańczyć swój taniec. Usłyszałem jej cudownie seksowny głos.:
- A kto powiedział, że ja nie mam na sobie stroju kąpielowego?- zapytała po czym ruszyła w stronę ogrodu. Wszyscy podążyliśmy za nią. Zatrzymała się przy basenie, rozejrzała się dokładnie i jednym zdecydowanym ruchem ściągnęła z siebie te suknie. Myślałem, że umrę. Teraz moim zmartwieniem nie były już pterodaktyle czy brak tchu. Moim jedynym zmartwieniem było teraz to żeby chłopacy przypadkiem nie zobaczyli, że ona mi się podoba, że tak cholernie mi na niej zależy. 

1 komentarz: